Programowanie gwarą

Pierwszy, niefortunny zresztą, krok w kierunku unarodowienia języka programowania zrobił już dość dawno temu Microsoft, wprowadzając w arkuszu kalkulacyjnym Excel polskie nazwy instrukcji do budowania formuł.

Któregoś pięknego dnia użytkownicy polskiej wersji dowiedzieli się, że odtąd znana na całym świecie w różnych środowiskach programistycznych instrukcja warunkowa IF będzie nazywać się JEŻELI. W ślad za tą operacją translacji poddano oczywiście cały, wcale niemały garnitur instrukcji, pozostawiając użytkowników z quasi-obiektowymi instrukcjami w rodzaju "LITERY.WIELKIE" lub "BD.ODCH.STANDARD.POPUL". Od tego dziwnego wynalazku minęło dobrze ponad piętnaście lat.

Plus tego posunięcia był taki, że zaawansowani użytkownicy arkusza mogli bez znajomości angielskiego śmigać po Excelu jak po swoim domu i bez trudu budować złożone formuły obliczeniowe. Zastanowić by się można, czy komuś konstruującemu skomplikowane kalkulacje większą trudność będzie sprawiała terminologia, czy logika. Z dzisiejszego punktu widzenia należałoby dodać, że zdecydowanie więcej ludzi ma problemy z logiką niż z angielskim.

Niemniej jeśli chodzi o języki , to jakoś nie podchwycono tendencji narodowościowych. W związku z tym do może zasiadać osobnik posiadający pewną praktykę w angielskim, co w razie jej braku (o ile ktoś już wcześniej nie trudnił się na emigracji pracą na zmywaku czy w innych specjalnościach) jest oczywiście do nadrobienia własnym sumptem. Jednak nie każdy ma zdolności językowe i dla niektórych jest to bariera nie do przejścia, nie każdy też ma doświadczenie zawodowe za granicą. Czemu więc skazywać tych ludzi na borykanie się z dziwnie brzmiącymi: CASE, WHILE, UNTIL, IF, BREAK i całą masą innych tego typu wyrażeń? W końcu programista też jakieś uczucia narodowe zazwyczaj przejawia i z pewnością jego duma byłaby większa, gdyby zamiast BREAK mógł w kodzie programu zastosować staropolskie "a pójdziesz ty" albo "o ile" zamiast IF. Duma narodowa to nie tylko obnoszenie się z biało-czerwonymi chorągiewkami podczas Euro 2012.

Jest wprawdzie jedno ryzyko: wprowadzeniu wersji narodowej w brzmieniu instrukcji towarzyszyć mogłyby dalsze ruchy separatystyczne. Ktoś zaraz upomniałby się, że chce mieć możliwość programowania swoją gwarą, bo to jego środowisko, w którym się wychował, z którym się identyfikuje i w ogóle nie powinno być żadnej dyskryminacji. Można by nawet na to przystać, chociaż jest duże ryzyko co do uniwersalności tak zapisanego kodu, zwłaszcza w wersji kaszubskiej.

Nie wiem, czy użytkownicy mają duży pożytek z polskiej lokalizacji Excela. Wiem jedno: im bardziej odchodzimy od ogólnych standardów, tym trudniej zarządzać, wymieniać, uniwersalizować. Czasami trzeba zrezygnować z pielęgnowania swojej odrębności, przystając na standard światowy dla dobra ogółu.


TOP 200