Profesjonalny profesjonalista

Czy zauważyli Państwo jaką wielką karierę w dziedzinie reklamy zrobiło słowo "profesjonalny"? Wszystko, ale dosłownie wszystko co jest trochę droższe i bardziej skomplikowane chrzci się dodatkową nazwą "professional" lub "pro". Nawet Stowarzyszenie Polski Rynek Oprogramowania też jest PRO. Miłe łamy Computerworlda w tej masie grzechu niczym specjalnie się nie wyróżniają, choć gruby tytuł dodatku o systemach DTP zawierał, a jakże, modne słówko.

Czy zauważyli Państwo jaką wielką karierę w dziedzinie reklamy zrobiło słowo "profesjonalny"? Wszystko, ale dosłownie wszystko co jest trochę droższe i bardziej skomplikowane chrzci się dodatkową nazwą "professional" lub "pro". Nawet Stowarzyszenie Polski Rynek Oprogramowania też jest PRO. Miłe łamy Computerworlda w tej masie grzechu niczym specjalnie się nie wyróżniają, choć gruby tytuł dodatku o systemach DTP zawierał, a jakże, modne słówko.

Co właściwie oznacza "profesjonalny" lub "profesjonalizm"? Ano zgodnie ze słownikiem języka polskiego nic więcej niż coś zawodowego, wykonywanego jako zawód (czyli dla pieniędzy) przez kogoś kto się na tym dobrze zna. Jednym słowem moje felietony są profesjonalne, gdyż redakcja płaci mi za nie, podobnie jak i Tomkowi Sielickiemu oraz paru innym ludziom z branży komputerowej, którzy na co dzień dziennikarzami nie są.

I tu zaczyna się problem. Czy komputer na którym pisze się profesjonalny felieton jest komputerem profesjonalnym? Między Bogiem a prawdą do pisania felietonów w zupełności wystarczyłby stareńki C64 z archaiczną drukarką igłową. Zresztą podejrzewam, że wielu zawodowo piszących dziennikarzy ciągle jeszcze używa maszyn do pisania. Czy są oni przez to mniej "profesjonalni"?!

A wspomniane systemy DTP? Czy ktoś wykonujący na biurku w domu wspaniałe projekty układów stron i robiący to na mocno przestarzałym Macintoshu LC jest profesjonalistą? Czy też od razu trzeba mieć najdroższego Maca 8100 z największym możliwym monitorem i gigabajtami pamięci? Czy Czesław Niemen (odsyłam do pierwszego numeru polskiego Macworlda) robiący w domowym studio kreacje multimedialne, których nie sprzedaje, jest profesjonalistą? Bo sprzęt ma wspaniały, prawdziwie profesjonalny!

Można powiedzieć, że pytania takie są tylko naiwnością, gdyż reklama zawsze rządziła się swoimi prawami a "inne" proszki zawsze gorzej prały. Swoją drogą ciekawe, jakich proszków używają profesjonalistki?! Jednakże wydaje mi się, że wbrew pozorom problem wcale nie jest semantyczny, lecz dotyczy dużo głębszej i bardziej podstawowej warstwy naszej świadomości. Coś, co się wykonuje jako specjalista i zawodowiec powinno być robione dobrze. Źle wykonywany zawód bardzo szybko prowadzi do zasiłku dla bezrobotnych.

Tymczasem w Polsce przez ostatnie półwiecze wszyscy wszystko roblili z przypadku, bo nie było konkurencji. Nawet w branży komputerowej, która nieodmiennie wychwalała się sama jako jedyna poza handlem warzywami, gdzie panują prawa rynku. Niestety, prawa rynku może i panowały, lecz w chorej rzeczywistości nawet i one były chore. Wszyscy w branży wiedzą, że na sprzedaży wolnorynkowej, czyli dla małych firm i osób prywatnych kokosów w komputerach się nie zrobi. Co innego duże firmy, a przede wszystkim zamówienia rządowe. Tam jest śmietanka i prawdziwi profesjonaliści tego rynku bez wahania zastosowali profesjonalne metody negocjowania kontraktów. Spotkali się z profesjonalnym przyjęciem urzędników państwowych i wynajętych menedżerów, co zaowocowało profesjonalnymi kontraktami.

Na szczęście, jak podaje w przykładzie PWN-owski słownik, "Kabaret amatorski profesjonalizuje się" co oznacza m.in. "ograniczanie (się) zainteresowań człowieka do zagadnień związanych z jego zawodem lub specjalnością". Nawet będąc anarchistą też trzeba być profesjonalistą.


TOP 200