Procesowanie w dobie globalizacji

Poszczególne grupy zawodowe, próbując się wyróżniać, sięgają m.in. po własny język. Tak było m.in. w przypadku wytwórców parasoli z Nowary we Włoszech, których język (TarŁsc) przeszedł do historii i do dziś jest przedmiotem analiz naukowych. Był to jednak - jeżeli można to tak określić - włoski we włoskim.

Poszczególne grupy zawodowe, próbując się wyróżniać, sięgają m.in. po własny język. Tak było m.in. w przypadku wytwórców parasoli z Nowary we Włoszech, których język (TarŁsc) przeszedł do historii i do dziś jest przedmiotem analiz naukowych. Był to jednak - jeżeli można to tak określić - włoski we włoskim.

O branży, którą uprawiamy, mówi się, że zaśmieca polszczyznę, wprowadzając doń terminy pochodzenia obcego i tworząc żargon środowiskowy będący konglomeratem polsko-angielskim. Zarzuca się nam również, i to słusznie, stosowanie nieprawidłowych form polskiego. Bo nie wiadomo, na przykład, dlaczego większość z nas mówi "posortować po nazwisku", skoro poprawnie jest "posortować według nazwiska" (skrajny purysta językowy radziłby jeszcze użycie "uporządkować" zamiast "posortować").

Do niniejszych rozważań, w których chcę pokazać, że inne branże wcale nie są od nas pod tym względem lepsze, skłoniła mnie niedawna podróż pociągiem. Jadące w tym samym przedziale dwie dziewczyny, które - jak wynikało z ich rozmowy - zajmowały się reklamą albo marketingiem (dziedziny te są u nas niesłusznie utożsamiane) mówiły tak głośno, że nie sposób było od tego uciec, a stosowany przez nie - i to zupełnie bez potrzeby - żargon zawodowy bił na głowę wszystkie inne dziedziny razem wzięte, informatyki nie wyłączając.

Nie bez wpływu na dzisiejszy temat były też telewizyjne wypowiedzi pewnej specjalistki od mediów, która każde zdanie szpikowała frazesami w rodzaju "żyjemy przecież w dobie globalizacji".

Pierwszym z brzegu przykładem jest czasownik "wypłacać", kiedyś przynależny tylko stronie, w której dyspozycji pozostawał przedmiot tej czynności, czyli gotówka. Wypłacał więc kasjer (stąd nazwy formularzy "kasa wypłaci" i "kasa przyjmie"), a osoba po drugiej stronie, to - co on wypłacał - pobierała. Wypłacającym mógł być także automat.

Obecnie, gdy ktoś mówi, że idzie do banku wypłacić pieniądze, to wcale nie oznacza, że pełni on tam funkcję kasjera, lecz tylko tyle, że idzie pobrać gotówkę z konta. Skoro pobierający, zamiast pobierać, wypłaca, to co wobec tego robi kasjer?

Zupełnie nie wiadomo dlaczego, zamiast "przetwarzać" czy "obrabiać", coraz częściej mówi się "procesować". Czy wynika z tego zamiar udania się do sądu?

Nieskończenie głęboką studnią błędów językowych są telewizyjne programy Discovery. Programy bardzo interesujące, ale tracące na braku konsultantów językowych znających konkretną branżę i zdane na niedouczonych tłumaczy. Na dowód kilka przykładów z ostatnich tygodni.

Gdy mowa tam np. o okrętach, to skrót HMS (Her/his Majesty's Ship) jest mylony z innym, oznaczającym wytwórnię płytową HMV (His Master's Voice) - tę z psem, słuchającym z tuby gramofonu głosu nieżyjącego pana - i wychodzi z tego his master's ship, czym czytający tekst lektor katuje słuchacza kilkanaście razy w ciągu godzinnego programu.

W samolocie powietrze, zamiast opływać skrzydło, odpływa od niego, a człowiek, który pierwszy przeleciał Atlantyk, to czarls lindEberg.

Na wszystkich lekcjach, kursach, wykładach i seminariach językowych podkreśla się, że najważniejsze w nauce języka obcego to starać się w tym języku myśleć. Zdarzają się jednak jednostki tak wybitne, że dochodzi u nich do paradoksalnego sprzężenia wstecznego i myślenie w języku obcym przenosi się u nich na to, co mówią po polsku. I taki właśnie szczyt doskonałości osiągnęła prezenterka jednej z naszych stacji telewizyjnych. Mówiąc o szkodliwym wpływie burz piaskowych na kondycję urządzeń militarnych, powiedziała: "sprzęt jest oddziaływany przez pogodę".

Pozostając w tym samym duchu, chciałoby się dodać: "i przez nią procesowany"...


TOP 200