Pożeracze pasma

Przy okazji artykułu "Telewizja z kieszeni", opisującego perspektywy telewizji mobilnej DVB, odbieranej przez różnego rodzaju urządzenia podręczne, przypomniał mi się zupełnie inny rodzaj mobilnej TV, którą można realizować już od kilku lat przy użyciu bardzo sprytnego urządzenia, jakim jest Slingbox ( http://www.slingmedia.com ).

Przy okazji artykułu "Telewizja z kieszeni", opisującego perspektywy telewizji mobilnej DVB, odbieranej przez różnego rodzaju urządzenia podręczne, przypomniał mi się zupełnie inny rodzaj mobilnej TV, którą można realizować już od kilku lat przy użyciu bardzo sprytnego urządzenia, jakim jest Slingbox (http://www.slingmedia.com ).

Połączone w naszym mieszkaniu z routerem i kablem telewizyjnym umożliwi nam oglądanie ulubionego programu z dala od domu, w miejscu gdzie mamy dostęp do internetu - na ekranie laptopa lub innego urządzenia mobilnego. Przecież to genialne rozwiązanie dla kogoś, kto wyjechał pracować za granicę, a za nic nie chce tracić możliwości oglądania kolejnych odcinków, niech będzie - "M jak miłość". Jest jednak mały haczyk, bo oprócz porządnego łącza w miejscu zdalnym, potrzebować będziemy naprawdę "grubej rury" do internetu w domu. Producent rekomenduje co najmniej 512 kb/s "w górę" (bo ten kierunek nas interesuje), a to już w domu rzadkość.

Nie ma zmiłuj się - wideo o przyzwoitej jakości, nawet najbardziej kompresowane, pożera internetowe pasmo. Trzeba o tym pamiętać, nawet jeśli obaw, że przekaz audiowizualny może wkrótce kompletnie rozsadzić internet, nie będziemy traktować poważnie. Zresztą wieszczenie katastrof w internecie nie robi już żadnego wrażenia od czasu słynnej przepowiedni wynalazcy Ethernetu Boba Metcalfe'a, który w 1996 r. na łamach "InfoWorlda" ogłosił rychłe całkowite załamanie się Sieci (rok później Metcalfe pełen skruchy zjadł publicznie rzeczoną stronę tygodnika, a po następnych rewelacjach w stylu "pojawienie się Windows 2000 zupełnie unicestwi Linuxa" na dobre przestał zajmować się wróżbami).

Wróćmy jednak do wideo i ruchu, który już ono tworzy w internecie. Jak informuje znany producent routerów, firma Juniper, serwis YouTube generuje przekaz internetowy równy obciążeniu całej Sieci w 2000 r. Jakiego pasma będziemy potrzebowali, gdy na dobre upowszechnią się takie wynalazki, jak . Jak będzie wyglądała nasza konsumpcja, jeśli prawdą okażą się przepowiednie Cisco, że w 2010 r. 20 gospodarstw domowych korzystających z przekazu wideo przez Sieć ma generować ruch równy całkowitemu transferowi w internecie w 1995 r.

Gdy chodzi o sprawy zawodowe, to nasze internetowe potrzeby nie są wielkie. Zdalna praca udowadnia, że dzisiejszy, całkiem przeciętny dostęp wystarczy do sprawnego przesyłania poczty, korzystania z WWW, komunikatora, VoIP czy nawet pracy grupowej. Gdy jednak do gry wkracza rozrywka, apetyt wydaje się nieskończony. Przyjmijmy, że przekaz HDTV potrzebuje ok. 12 Mb/s, w domu będą trzy tego typu telewizory, być może jeszcze jakieś nagrywarki, podwajające potrzeby na pasmo, i zanim się obejrzymy, wyczerpiemy możliwości VDSL i będziemy potrzebowali gigabitowego Ethernetu po światłowodach (GPON). I nie ma co liczyć na ograniczone możliwości naszych zmysłów. Bo jeśli nawet w biernym odbiorze treści można wyznaczyć granicę, po przekroczeniu której następne megabity nie wpłyną na zauważalną poprawę jakości, to gdy rozrywka będzie interaktywna, potrzeby aplikacji mogą być nieograniczone. Eksperymenty Cisco i Bell Labs z wideo 3D mówią o paśmie 1-2 Tb/s! Co do przyszłości internetu, sprawdzi się parafraza słów znanej przed laty piosenki - "nie ma takiej rury na świecie, której nie można wypełnić".


TOP 200