Powolne Pożegnanie Pisku

Rzadko zdarza się osobiście obserwować cały cykl rozwoju jakiejś technologii. W przeszłości przemijało zwykle kilka pokoleń, nim urządzenie trafiało do muzeum. Jako dobry przykład podam telefon: niedaleko miejsca, gdzie pracuję, znajduje się mały, niepozorny budynek z czerwonej cegły, a na nim tablica upamiętniająca pierwszą na świecie międzymiastową rozmowę telefoniczną. Takie połączenie odbyło się po raz pierwszy przeszło sto lat temu i nikt z żyjących nie pamięta już tamtych czasów.

Rzadko zdarza się osobiście obserwować cały cykl rozwoju jakiejś technologii. W przeszłości przemijało zwykle kilka pokoleń, nim urządzenie trafiało do muzeum. Jako dobry przykład podam telefon: niedaleko miejsca, gdzie pracuję, znajduje się mały, niepozorny budynek z czerwonej cegły, a na nim tablica upamiętniająca pierwszą na świecie międzymiastową rozmowę telefoniczną.

Takie połączenie odbyło się po raz pierwszy przeszło sto lat temu i nikt z żyjących nie pamięta już tamtych czasów. W domu muzeum Marka Twaina można obejrzeć jeden z pierwszych prywatnych telefonów - nie mam żadnych wątpliwości, dlaczego pisarz umieścił aparat koło wejścia, w małym schowku przypominającym budkę telefoniczną. Ostatecznie w domu był tylko jeden telefon, a rozmowy prowadziło się krzycząc.

Tymczasem na naszych oczach technologia pochodna od telefonu odchodzi w niepamięć po niecałych 10 latach powszechnego użytkowania. Myślę tu o modemie akustycznym. Dziesięć lat temu musiałem zgłosić modem do telekomunikacji, nim mogłem formalnie podłączyć go do sieci. Owszem, przyznaję się teraz, że używałem modemu wcześniej, ale z duszą na ramieniu, bo odłączenie telefonu byłoby potworną tragedią domową. Zresztą cała procedura sprawdzania, czy aby mój modem jest homologowany i czy przypadkiem nie zakłóci działania historycznej centrali śródmiejskiej w Warszawie, to osobna opowieść, dla dzisiejszych internautów pewnie bardziej egzotyczna niż bajka o Czerwonym Kapturku.

Tymczasem jakieś sześć lat temu okazało się przypadkiem, że centralę wymieniono i zaczęła ona pracować także w trybie wybierania tonowego, a nie tylko impulsowego. Tak więc dowolny modem podłączony do sieci zachowywał się tak jak powinien. Jeszcze dwa, trzy lata temu fascynowałem się na tych łamach modemami 56k, patrz felietony 56k wolności zamiast powolności oraz Baudy Guard. A dziś to już wszystko w jakimś sensie przeszłość. Praktycznie każdy komputer domowy sprzedawany jest z modemem. Nikt już nawet nie wspomina ich prędkości, bo jest tylko jedna. Za to wiele firm decyduje się na ofertę zamienną: modem albo karta sieciowa, umożliwiająca podłączenie do modemu kablowego lub systemu DSL.

Wprawdzie w mojej bostońskiej okolicy ciągle jeszcze nie mogę doprosić się i doczekać połączeń kablowych, ale DSL jest już dostępny. Oczywiście, znacznie droższy niż połączenie modemowe, ale i znacznie szybszy. Jakby tak policzyć cenę za jednostkę pasma przesyłowego, to okazałoby się, że nowa technologia jest znacznie tańsza. Szczególnie dla ściągania danych z sieci, bo wysyłanie kosztuje porównywalne pieniądze. Nie jest więc wykluczone, że czas jakiś pozostanę jeszcze przy zabytkowej technologii akustycznej, bo nie zamierzam subwencjonować postępu technicznego.

Zawsze znajdzie się dość frajerów, którzy muszą być pierwsi. Sam tak grzeszyłem z kalkulatorami programowanymi i komputerami domowymi. A przecież wydarzyło się to wszystko w okresie krótszym niż ćwierć wieku. Tak sobie myślę, że gdy moje (nienarodzone jeszcze) wnuki wejdą w aktywne życie komputerowe, czyli pewnie za jakieś kolejne 10 lat, to prawdopodobnie przejdziemy wtedy już całkowicie na cyfrowe sieci bezprzewodowe, integrujące wszelkie rodzaje usług telekomunikacyjnych.

Halo, halo, Czytelnicy, czy jeszcze mnie słyszycie?!


TOP 200