Potęga sieci

Miliony PC połączonych w globalną sieć to potęga obliczeniowa, z którą nie mogą się równać nawet największe superkomputery. Czy potrafimy obudzić te uśpione moce?

Miliony PC połączonych w globalną sieć to potęga obliczeniowa, z którą nie mogą się równać nawet największe superkomputery. Czy potrafimy obudzić te uśpione moce?

Internetowe przetwarzanie kratowe

Internet grid computing, postrzegane jako następna faza rozwoju sieci globalnej, ma wykorzystać model stworzony przez takie media, jak elektryczność.

Wizja: Środowisko przetwarzania komputerowego, do którego każdy może się podłączyć z (prawie) dowolnego miejsca. Jest wówczas w stanie korzystać z dowolnych zasobów dostępnych w sieci. Użytkownicy będą mogli wypożyczać zarówno moc przetwarzania, jak i zasoby oprogramowania (np. w postaci usług WWW).

Stan obecny: Przybliżeniem tej wizji są próby stworzenia "wirtualnych maszyn" poprzez łączenie wielu systemów. Wówczas uzyskuje się moc przetwarzania, której zdobycie tradycyjną drogą (czyli dzięki wykorzystaniu dużych maszyn) byłoby kosztowne.

Pierwsi użytkownicy: Departament Obrony USA, Departament Energii, NASA, niektóre ośrodki naukowe i akademickie, UK National Grid

Zaangażowane instytucje standaryzacyjne: Global Grid Forum, Object Management Group (w zakresie projektu Model Driven Architecture), World Wide Web Consortium (usługi WWW), Semantic Web oraz Globus.org

Przeciętny komputer osobisty w gruncie rzeczy "śpi" przez większość swego "ży-cia". Bynajmniej nie chodzi tu o czas, kiedy jest wyłączony, lecz raczej o fazy jego aktywności. Te zaś mają przeważnie charakter półsennej drzemki - trudno bowiem inaczej nazwać leniwe krążenie elektronów między gigahercowym procesorem a setką megabajtów pamięci operacyjnej, po to tylko żeby wklepać parę znaków z klawiatury podczas pisania tekstu i kliknięciem myszki wysłać je pod postacią poczty elektronicznej. Podobnie wiele innych czynności wspomaganych komputerowo jest równie nieistotnych z punktu widzenia wykorzystania mocy sprzętowych.

Większość komputerowej pary idzie w "gwizdek graficzny", chociaż i te zadania są przejmowane przez specjalizowane układy. Jeśli komputer jest wykorzystywany do nowoczesnych gier, wtedy przynajmniej karta graficzna ma trochę zajęcia, choć i tutaj najbardziej nawet zapalony gracz musi przeładowywać swego "shotguna" względnie zastanawiać się, którą ścieżkę labiryntu wybrać: a to są przestoje dla nudzącego się sprzętu. Nie inaczej w przypadku zastosowań profesjonalnych: ileż mocy potrzebuje komputer, by wykonać kilka sumowań w excelowej tabelce, przygotowywanej z mozołem przez dwie godziny?

Jak bardzo obciążony bywa procesor po stronie użytkownika w bazodanowych aplikacjach typu klient/serwer? I tutaj nie brakuje dłuższych czy krótszych przerw w pracy, np. komputery pozostają bezproduktywnie włączone, gdy pracownik udaje się na obiad. Całe szczęście, że ktoś wymyślił wygaszacz ekranu - gadżet, który pierwotnie miał chronić monitor (screen saver) przed "wypaleniem się" na jego powierzchni zbyt długo wyświetlanego wzoru (przy dzisiejszej technologii nie ma to już znaczenia).

Od Internetu do intergridu

Gdyby tak wykorzystać owe drzemiące moce do sensownego celu? Może nawet wkomponować stosowny algorytm do ekranowego ochraniacza. Oczywiście, całość musiałby zostać odpowiednio zintegrowana między poszczególnymi komputerami. Ale od czegóż mamy Internet - można z niego zrobić intergrid, czyli sieć przetwarzania kratowego (grid computing). Tego typu idee już znalazły zastosowanie w wielu projektach informatycznych, z których bodaj najbardziej znanym jest SETI@home (The Search for Extraterrestrial Intelligence).

Chodzi tu o współczesną formę pomysłów typu kopanie gigantycznych rowów na Saharze, wypełnienie ich ropą i podpalenie w nadziei, że KTOŚ je we wszechświecie zauważy. Ściślej mówiąc, idzie tu o proces odwrotny - nasłuchu kosmicznych sygnałów i odnalezienie w nich dowodów na istnienie cywilizacji pozaziemskich. Przedsięwzięcie tyleż naiwne, co nieszkodliwe, ale to już temat na rozważania bardziej fiction niż science. Z czysto informatycznego punktu widzenia mamy tu natomiast do czynienia z bardzo interesującym i znakomicie rozwijającym się projektem. Te doświadczenia z pewnością będą procentować w przyszłości.

Warto dodać, że dość wysoka pozycja Polski to także znakomita promocja naszego kraju na świecie, nieraz więcej warta niż kosztowne kampanie reklamowe. Nie pozostaje zatem nic innego jak zaapelować o udział w tym międzynarodowym przedsięwzięciu. Niezależnie od tego, czy główny cel zostanie osiągnięty, można się przy tym przecież świetnie bawić i wiele nauczyć.