Pomiędzy garażem a pałacem

Przedświąteczne szaleństwo zakupów przejawiało się między innymi tym, że niemal każda gazeta publikowała "dodatek zakupowy". Każdy z tych katalogów skonstruowany był w podobny sposób - na jednej ze stron pojawiały się towary luksusowe. Widziałem oczywiście biżuterię, zegarki, ubrania i modne dodatki, a nawet egzotyczne podróże i samochody.

Rok w rok czekam, że wreszcie pojawią się tam towary i usługi związane z informatyką. Na próżno - ciągle ich nie ma. Doskonale mogę sobie wyobrazić, że przy obecnym nasyceniu technologią, pojawi się kategoria sprzętu, oprogramowania czy usług "z górnej półki". Oczywiście, mamy wiele towarów zwyczajnie drogich (np. najnowocześniejsze serwery czy procesory), ale wyznacznikiem ceny zawsze pozostaje technologia i nakłady na jej wytworzenie, ewentualnie umiejętnie kreowana moda na gadżety danego typu i danej marki.

Nigdy jednak nie są to kategorie charakterystyczne dla towarów luksusowych, czyli estetyka projektu, charakter wykonania, unikatowa marka lub osoba promująca, ograniczona dostępność, itd. Tym rynkiem rządzą inne, ale jednak dość dobrze opisane prawa. Towary luksusowe stają się takie poprzez zestaw emocji im towarzyszących oraz manifestację przynależności do uprzywilejowanej grupy społecznej. Normalną praktyką jest, że większość producentów ma kilka "półek". Dolna to swoista Biedronka danego rynku, potem jest value for money - dla oszczędnych, ale bez bez przesady; następnie średnia, premium oraz właśnie lux. W informatyce rolę Biedronki spełnia chińska tandeta noname i oprogramowanie freeware, średnia półka to zwykłe towary kupowane na co dzień, premium to uznane marki świata IT. Ale, pytam, gdzie jest arystokracja? Nie ma. Prezes dużej firmy, który pojawiłby się na spotkaniu biznesowym w butach z CCC byłby subtelnie, ale skutecznie zlekceważony. Ale może przynieść taki sam jak używany przez księgową w jego firmie.

Nieśmiałe próby mają miejsce w przypadku telefonów komórkowych - pojawiały się modele wysadzane brylantami, z tytanową klapką. Ale kiedy dobrze się zastanowić, aż trudno uwierzyć, że na rynku wartym biliony dolarów nie ma segmentu lux. Mamy luksusowe restauracje, samochody, ubrania, perfumy, nawet sprzęt hi-fi i AGD. Dlaczego nie mamy myszek inkrustowanych srebrem, laptopów z mahoniu, smartfonów marki Cartier oraz serwerów Chanel, dostępnych w numerowanej serii i reklamowanych w klubach golfa?

Duch "garażu", w którym nikomu nieznany geek tworzy przełomową innowację techniczną, jak widać, ma swoje drugie oblicze. Informatyka może wyszła już z garażu, ale do pałacu na pewno nie dotarła.


TOP 200