Point Of Stop

Na początku wieku sklepikarz nie miał komputera i szybkich sieci. Jednakże w owym czasie dysponował lepszymi środkami zarządzania swą firmą, niż mają je współczesne duże domy towarowe czy nowoczesne sklepy. Ze swojego strategicznego punktu za kontuarem nie tylko śledził stan zapasów, ale także mógł szybko reagować na zmiany cen wprowadzone przez konkurenta za rogiem. Co zaś ważniejsze, szybko reagował na potrzeby klientów, oferując im to, czego naprawdę potrzebowali.

Na początku wieku sklepikarz nie miał komputera i szybkich sieci. Jednakże w owym czasie dysponował lepszymi środkami zarządzania swą firmą, niż mają je współczesne duże domy towarowe czy nowoczesne sklepy.

Ze swojego strategicznego punktu za kontuarem nie tylko śledził stan zapasów, ale także mógł szybko reagować na zmiany cen wprowadzone przez konkurenta za rogiem. Co zaś ważniejsze, szybko reagował na potrzeby klientów, oferując im to, czego naprawdę potrzebowali.

Próba powielenia tego modelu działania i podejmowania decyzji we współczesnym handlu, ze sklepami rozrzuconymi po całym mieście, jest poważnym wyzwaniem nie tylko dla szefów firm handlowych, ale także dla ich informatyków.

Prawie każdy sklep ma już dzisiaj kasę fiskalną, zwaną dumnie Point Of Sale - POS, częściej złośliwie i bliżej prawdy zwaną Point Of Stop. Niejednolity system znakowania towarów, brak kodów kreskowych na towarach, brak czytników tych kodów w kasie, słabe przeszkolenie kasjerek powoduje, że zakupy w wielu sklepach z kasą fiskalną stały się męczarnią. Aż przykro patrzeć na heroiczne wysiłki sprzedawczyni usiłującej ropoznać, co jest kodem towaru wprowadzonym ad hoc przez szefa, co jest ceną, co zaś całkowicie jej zbędną informacją w postaci kodu kreskowego czy inną informacją producenta, zaklejoną zresztą dla niepoznaki naklejką z ceną.

Niektóre sklepy wyposażone są w rozbudowane systemy sprzedażne, połączone w sieci z centralnym komputerem, rejestrującym każdą transakcję w kasie. W efekcie duży sklep zapisuje kilka do kilkunastu MB danych dziennie. Wyobraźmy sobie nie tak odległą sytuację, gdy kilka lub kilkadziesiąt takich sklepów jednej firmy dostarcza danych do wspólnej bazy. Sama ilość nowej informacji może zniechęcić nawet najbardziej ambitnego szefa firmy do jej analizowania. System scentralizowany z jedną wspólną bazą staje się niewydolny właściwie już w momencie zainstalowania.

Jedyne rozwiązanie problemu to zainstalowanie systemu przetwarzania rozproszonego typu klient/serwer. Indywidualne punkty sprzedaży lub sklepy dostarczają do centralnej bazy jedynie informacje zbiorcze, wykorzystywane przypodejmowaniu decyzji przez kierownictwo firmy. Jednocześnie szefowie sklepów mając do dyspozycji lokalny wyrafinowany system informatyczny, wspierany przez pakiet podejmowania decyzji w centrali, będą mogli podejmować decyzje równie szybko i skutecznie, jak wspomniany już sklepikarz z początku wieku.

I tak właśnie wyobrażam sobie rolę informatyki w każdym przedsiębiorstwie scentralizowanym lub rozproszonym. Niech przestanie być punktem stopu, a stanie się punktem startu do inicjatywy, inwencji i przedsiębiorczości każdego zatrudnionego.