Po-datki

Jak co roku wielu ludzi zaczyna nerwowo przeglądać domowe archiwa, szukając dowodów zakupów, darowizn i innych kosztów. Tu w Ameryce, a szczególnie w Nowej Anglii, płacenie podatków ma długą historię. Ostatecznie rewolucja amerykańska rozpoczęła się od protestów przeciw podatkom nałożonym przez brytyjski parlament w roku 1764 (tzw. Sugar Act, wprowadzający cła na produkty importowane do Ameryki). To wtedy ukuto wspaniały slogan polityczny "No taxation without representation" oraz propagowano zasadę, że każdy powinien być wolny od wszelkich podatków, na które nie zgodził się sam albo przez swoich przedstawicieli.

Jak co roku wielu ludzi zaczyna nerwowo przeglądać domowe archiwa, szukając dowodów zakupów, darowizn i innych kosztów. Tu w Ameryce, a szczególnie w Nowej Anglii, płacenie podatków ma długą historię.

Ostatecznie rewolucja amerykańska rozpoczęła się od protestów przeciw podatkom nałożonym przez brytyjski parlament w roku 1764 (tzw. Sugar Act, wprowadzający cła na produkty importowane do Ameryki). To wtedy ukuto wspaniały slogan polityczny "No taxation without representation" oraz propagowano zasadę, że każdy powinien być wolny od wszelkich podatków, na które nie zgodził się sam albo przez swoich przedstawicieli.

Dziś nikt już prawie nie pamięta, że pierwszy podatek dochodowy w USA wprowadził dopiero prezydent Woodrow Wilson, co wymagało przede wszystkim zmiany konstytucji (szesnasta poprawka). Ironia historii, gdyż Wilson startował do wyborów 1911 roku pod hasłem "Nowa wolność". Jako marchewkę zaoferowano obywatelom prawo bezpośredniego wyboru senatorów (siedemnasta poprawka).

W epoce komputeryzacji wszystkiego podatki stosunkowo szybko zaczęto obliczać i sprawdzać elektronicznie. A całkiem niedawno wprowadzono możliwość składania zeznań podatkowych przez modem. Myślę, że dla przeciętnego podatnika znacznie ważniejsza jest jednak możliwość uzyskania wszelkich informacji nt. tysięcy formularzy i przepisów wprost z serwera Internal Revenue Service - proponuję zajrzeć tam (www.irs.ustreas.gov) i przekonać się samemu, jakie trudności w tym kraju piętrzą się przed każdym podatnikiem.

Sądzę, że dla polskiego podatnika najciekawsza będzie jednak tabela podatkowa. W USA są cztery podstawowe kategorie podatkowe, z których samotni podatnicy oraz wdowcy/wdowy płacą najmniej. Ci ostatni do $ 40.100 rocznego dochodu po odliczeniach oddają państwu tylko 15%. Maksymalna stopa podatkowa dla wszystkich podatników wynosi 39,6% i najwcześniej dotyka majątki powiernicze (to taka formuła, w praktyce stosująca się do osób zagranicznych, które same nie mogą zarządzać swymi pieniędzmi), bo już od $ 7.900. Normalny obywatel lub obywatelka USA, gdy pozostaje w związku małżeńskim, ale wypełnia osobne zeznanie podatkowe, płaci za rok 1996 najwyższą stawkę podatku dopiero od kwoty $ 131.875.

Fiskus amerykański zdecydował się na pięć progów podatkowych, kiedyś było ich więcej, ale strasznie komplikowało to zeznania. Tym bardziej że w wielu stanach jest jeszcze do zapłacenia podatek lokalny, choć zapłaconą kwotę odlicza się od podatku należnego władzom federalnym. W stanie Massachusetts trzeba w tym roku przelać, najlepiej komputerowo, 5,95% dochodów z uwzględnieniem odliczeń. Dla ciekawych: stan ma własną stronę podatkową: magnet.state.ma.us/dor. Nawet zwycięzcy stanowych gier liczbowych muszą płacić - dwa lata temu jedna panienka wygrała ponad 25 mln dolarów, ale będą jej one wypłacane w dwudziestu rocznych ratach po siedemset kilkadziesiąt tysięcy łatwo policzyć, ile odda państwu...

Nie chcę znęcać się nad autorami polskiego systemu PolTax, ale faktem jest, że w Ministerstwie Finansów nie ma informatora podatkowego on-line. Ba, ministerstwo to nie ma nawet stron WWW ani poczty elektronicznej...

Ale życiorys (obecnie byłego - gdy pisałem ten felieton jeszcze aktualnego) ministra finansów można sobie przeczytać (www.pol.pl/cgi-bin/polpoli). Jest dobrze, będzie lepiej!


TOP 200