Pływanie po firmie

Na basenie zawsze jest za dużo ludzi. Jeśli natomiast basen jest hotelowy, lepiej pójść do baru. Kusi jednak człowieka wodny żywioł i choć całe ciało podpowiada: nie, ten chwyta ręcznik, okulary i udaje się windą najczęściej na poziom minus jeden. Pierwsza przyjemność spotyka naszego pływaka już po otwarciu drzwi windy.

Na basenie zawsze jest za dużo ludzi. Jeśli natomiast basen jest hotelowy, lepiej pójść do baru. Kusi jednak człowieka wodny żywioł i choć całe ciało podpowiada: nie, ten chwyta ręcznik, okulary i udaje się windą najczęściej na poziom minus jeden. Pierwsza przyjemność spotyka naszego pływaka już po otwarciu drzwi windy.

Gęste, chlorowane, lepkie powietrze - i na tym pozostańmy. Kiedy ujrzymy już brzegi hotelowego basenu pięć na piętnaście, przeraża wrażenie odbywającego się w nim zbiorowego mycia. Myją się całe rodziny, tzn. mama, tata, córka i syn się myje; myje się mąż z żoną; obmywają się kochanka z kochankiem; wszystkie przypadki zwielokrotnione parokrotnie. Niech nikt, broń Boże, nie zrozumie mnie źle. To dobrze, że się myją, usiłując pływać. Nawet namiastka sportu (w tym przypadku dyscyplina nazywa się "moczenie po piersi)" to zdrowie. Jednak gdy przychodzi człowiek na basen, aby pływać, a pływać nie może, a w zamian musi się myć i to w niezbyt przyjemnie pachnącej wodzie, może się człowiek zdenerwować.

Kiedy kolejny raz stałem zanurzony w chlorowanej atmosferze na skraju hotelowego basenu, rozmyślając nie nad temperaturą wody, a nad tym, czy kolejny raz zastosować bardzo niegrzeczną metodę skoku do wody i niezwracania uwagi na nikogo (w rzeczywistości zwracam, ale udaję, że nie zwracam) i pływania, bo do tego jest basen przecież, w te i z powrotem, kiedy tak stałem, doszedłem do wniosku, że to niegrzeczne zachowanie wykorzystywane przeze mnie na basenach hotelowych jest z powodzeniem wykorzystywane przez wielu ludzi w wielu naszych przedsiębiorstwach i urzędach. Jest to metoda krzyku i rozpychania się łokciami, doskonale sprawdzająca się w naszych ciągle, niestety ciągle, feudalnych przedsiębiorstwach i urzędach. Oczywiście szkolimy się na kursach, seminariach, treningach, ale ten szkoleniowy wysiłek, obawiam się, może rodzić nadwerężający nasze zdrowie niepokój. Z kimkolwiek rozmawiam, ten narzeka na stosunki panujące w firmie. Na krzykaczy i silnych w łokciach, dodatkowo z tzw. poparciem i najczęściej niczym więcej. I to właśnie psuje miłą atmosferę, tak jak miłą atmosferę psuje moje pływanie na basenie. To oczywiście inna skala problemów, to inny świat, ale metoda ta.

Na basenie jest taka sielanka. Tato, przejęty jakby był trenerem rekordzisty świata, uczy swego synka pływać. Zdyszany co nieco, ale kolejny raz w życiu przepłynął (bez moczenia głowy oczywiście) całą piętnastometrową długość basenu. Mama w tym czasie, dumna ze swych dwóch pociech, trzyma się kurczowo drabinki, od czasu do czasu machając w wodzie nogami. A te młode damy, przekrzywiając twarze zawsze w prawo, pokonujące który to już raz basen z zamkniętymi ustami. A ci młodzi panowie po czterdziestce, mimo młodego wieku z zaznaczonymi już wyraźnie brzuszkami, nieraz za wyraźnie, wydaje się im ciągle jeszcze, że to takie proste to pływanie, dlaczego przesiadują w basenowych fotelach bądź wiszą uwieszeni krawędzi. Najprawdopodobniej mają nadzieję, że ten moment, w którym staną się prawdziwymi pływakami, nadejdzie lada chwila. W oczekiwaniu na tę chwilę spoglądają ukradkiem na swe rówieśniczki albo jeszcze chętniej na kobiety młodsze od swych rówieśniczek, te jednak, jakby świadome swych drobnych ułomności, na przekór pływakom siedzą wytrwale w wodzie. Jak wychodzą, to jakoś tak w pośpiechu, chyłkiem, już w ręczniku. Na basenie jest wspaniała atmosfera. Na basenie wszyscy przekonani są o swych pływackich talentach i nie pływają, bo akurat im się nie chce.

A gdyby tak na basen przyszedł ktoś i nauczył nas pływać, a nie głośno się rozpychał. Nie chlapał po oczach, lecz paniom podawał dłoń, gdy opuszczać będą basen. Pokazał, że dla wszystkich jest w basenie miejsce, że wszyscy mogą się do woli napływać. Szkoda, że takich basenów i takich firm jest tak mało. I to gęste, ciężkie powietrze. Jak tu pływać.