Piksel z nieba

Jak człowiek jest młody, to mu co i rusz obiecują różne gwiazdki z nieba. Dziecko łatwo oszukać, bo jest ufne i naiwne. Jak się zestarzejemy, to dalej różni ludzie obiecują nam różne rzeczy, ale im na ogół już nie wierzymy. Ostatecznie, gdyby spadające meteoryty były z czekolady, a jeszcze lepiej ze złota, to wcale nie bylibyśmy szczęśliwsi, bogatsi, lepsi. Jedna z definicji wieku średniego mówi, że to wtedy właśnie człowiek przestaje mieć złudzenia i dlatego zaczyna kompensować sobie pustkę, czyli kryzys. Kupuje czerwony kabriolet, zmienia żonę albo robi inne, równie niemądre rzeczy.

Jak człowiek jest młody, to mu co i rusz obiecują różne gwiazdki z nieba. Dziecko łatwo oszukać, bo jest ufne i naiwne. Jak się zestarzejemy, to dalej różni ludzie obiecują nam różne rzeczy, ale im na ogół już nie wierzymy. Ostatecznie, gdyby spadające meteoryty były z czekolady, a jeszcze lepiej ze złota, to wcale nie bylibyśmy szczęśliwsi, bogatsi, lepsi. Jedna z definicji wieku średniego mówi, że to wtedy właśnie człowiek przestaje mieć złudzenia i dlatego zaczyna kompensować sobie pustkę, czyli kryzys. Kupuje czerwony kabriolet, zmienia żonę albo robi inne, równie niemądre rzeczy.

A co robi starzejący się komputerowiec? Oczywiście, kupuje sobie nowy komputer, ale nie byle jaki, tylko najlepszy, najszybszy, największy. Kryzys nie ominął i Państwa felietonisty, choć, jak sądzę, dzielnie mu się dotąd opierałem: samochodu nie mam, żona ta sama, komputer miałem stary. Proszę jednak zwrócić uwagę na czas przeszły w poprzednim zdaniu. Cóż, nikt nie jest doskonały, więc i mnie trafiło. Sporo rzeczy człowiekowi z wiekiem maleje, postanowiłem więc mieć coś największego. Niestety, w tej konkurencji nie jest łatwo startować. Producenci komputerów jakby się umówili i robią coraz mniejsze obudowy. Można oczywiście pójść na zawartość, ale tej nie widać, więc pamięć, dysk i procesor nie nadają się do dumnego demonstrowania męskości. Na szczęście, firma Apple przyszła z pomocą wszystkim cierpiącym na kryzys wieku średniego. Zrobiła bowiem największego na świecie laptopa (http://www.apple.com/powerbook/index17.html ). Nie żeby był on najcięższy ani tym bardziej najgrubszy, ale wymiary zewnętrzne ma zdecydowanie przekraczające wszelkie wyobrażenia. No, bo jakże inaczej dałoby się w przenośnym urządzeniu zmieścić ekran o przekątnej 17", czyli prawie 43 cm. Rozdzielczość nietypowa 1440 x 900, akurat do oglądania DVD. Przy wadze nieco ponad 3 kg ta zabawka - wyposażona we wszelkie możliwe gadżety w rodzaju dwu łączy bezprzewodowych (802.11g szybsze niż WiFi, ale z nim zgodne, oraz Bluetooth), i podświetlanej klawiatury - wprawdzie nie mieści się w damskiej torebce, ale może być śmiało noszona zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety.

Początkowo trudno było nie tylko kupić owe cacko, ale nawet je obejrzeć, bo jakoś produkcja nie wychodziła. Kiedy wreszcie rzucono towar na rynek, klienci też się rzucili, w tym i Państwa felietonista. Czułem, że prawie złapałem ową przysłowiową gwiazdkę z nieba. Tymczasem powinienem był przypomnieć sobie starą przypowieść o tym, kiedy należy zaczynać szabas. Powinno się to robić, gdy na niebie ukażą się gwiazdy.

Jeśli jest jedna, no to na pewno nie ma jeszcze gwiazd. Kiedy pokaże się druga, a ta pierwsza nie liczyła się, to tym bardziej gwiazd jeszcze nie ma. Tak więc zaczynać można dopiero kiedy pokaże się trzecia gwiazdka, bo wtedy rzeczywiście są na niebie gwiazdy. Otóż podobnie rzecz ma się z nowymi laptopami Apple: kiedy można w nich wymienić panel LCD? Ano wtedy, gdy ma uszkodzone piksele. Ile pikseli musi być uszkodzone z 1,3 mln? Zgadli Państwo: trzy, choć firma broni się przed podawaniem dokładnej liczby (http://docs.info.apple.com/article.html?artnum=22194 ).

Cóż ma jednak zrobić nieszczęsny posiadacz największego laptopa na świecie, jeśli tylko dwa piksele w jego cacku są uszkodzone? Nie jest to dla mnie pytanie retoryczne, bo właśnie zauważyłem, że kiedy włącza mi się ściemniacz na ekranie, to w morzu czarności widzę dwie małe kropki, jedną czerwoną, drugą zaś niebieską. Zdaje się, że pozostanie mi tylko czekać na następną, trzecią gwiazdkę na niebie...


TOP 200