Pięć procent

Minęło drugie tysiąclecie - któreś z kolei w dziejach ludzkości, pierwsze, którego przełomu doświadczyliśmy osobiście. W wymiarze czasowym moje życie wypełniło - niespełna lub aż - pięć procent z tysiąca lat. Jeszcze mniej, bo jeden procent z tego okresu przypada na dynamiczny wzrost masowego zastosowania technologii komputerowych i Internetu.

Minęło drugie tysiąclecie - któreś z kolei w dziejach ludzkości, pierwsze, którego przełomu doświadczyliśmy osobiście. W wymiarze czasowym moje życie wypełniło - niespełna lub aż - pięć procent z tysiąca lat. Jeszcze mniej, bo jeden procent z tego okresu przypada na dynamiczny wzrost masowego zastosowania technologii komputerowych i Internetu.

Któż czterdzieści, pięćdziesiąt lat temu był w stanie przewidzieć rozgrywający się dzisiaj na naszych oczach scenariusz. Wizje były przeróżne, aczkolwiek często zbyt utopijne, zbyt płytkie lub zupełnie niewłaściwie ukierunkowane. Zacz kilkadziesiąt lat temu przełom tysiącleci wydawał się tak odległym terminem, że wielu skłonnych było nadawać mu atrybuty wręcz sensacyjno-fantastyczne. Mało kto - a może nikt - nie przewidział, że akurat u schyłku XX wieku pojawi się globalna sieć komputerowa, że media elektroniczne wkroczą tak szerokim frontem. Z kolei wielu autorów wywodzących się z kręgów naukowych było skłonnych widzieć w roku 2000 świat tak dalece cudowny, że zakrawający na raj na Ziemi. Sięgnąłem dla przykładu po książkę Rok 2000. Ku czemu zmierza świat?, pochodzącą z roku 1960, autorstwa Fritza Baade - zachodnioniemieckiego uczonego - gdzie możemy przeczytać m.in. takie oto stwierdzenia: "Świat 2000. roku może rzeczywiście być pięknym, cudownym światem. Walka przeciwko głodowi może zostać wygrana [...] Znaczna część rodzin mogłaby mieszkać w domkach jednorodzinnych z ogródkiem [...] Dzięki wysokiej wydajności pracy czas pracy będzie mógł być poważnie skrócony. Dla pracujących całego świata osiągalny jest czterdziestogodzinny tydzień roboczy, z dwoma dniami wolnymi od pracy, oraz dłuższy urlop [...] Podróżowanie samolotami będzie wówczas tak tanie, że każdy pracujący będzie mógł wybrać dowolną miejscowość na świecie jako miejsce wypoczynku [...]".

Powiedzmy, że niektóre z przytoczonych tu wizji-marzeń stały się udziałem pewnej tylko grupy obywateli, żyjących na pozycji uprzywilejowanej. Problemom socjalnym nie przeciwdziała rewolucja informacyjna, nie jest ich w stanie znieść także Nowa Gospodarka czy wszelkie "e" nowości. Bo też droga do szczęścia nie wiedzie przez Internet, przekaz multimedialny i mnogość komputerów. Zrobiono, i owszem, dużo w kierunku unowocześniania technologii, ale jest to rozwój jednokierunkowy.

Próby stawiania prognoz na trzecie tysiąclecie wydają się być zupełnie bez sensu. Analizując dopiero co miniony rok, starałem się zrobić to pod kątem zjawisk, które mnie szczególnie zdumiały. Okazało się, że zdumiała mnie mnogość afer, kompromitacji i nieporozumień w naszym kraju. Poza tym nie odnotowałem zdarzeń wartych uwagi. Co mnie wprawi w zdumienie w tym roku? Nie mam pojęcia. Na pewno osłupiałbym z wrażenia, gdybym zobaczył moją małżonkę używającą komputera.