Pięć dusz informatyka

Spór między ateistami i agnostykami z jednej, a religią z drugiej strony dotyczy nie tylko tego, czy Bóg istnieje, ale także czy istnieje dusza.

Nie zabieram głosu w kwestii Boga, ale co do jednego nie mam wątpliwości: informatycy posiadają duszę. A dokładniej: pięć dusz. Są one w każdym z nas inaczej zaznaczone, inna jest ich siła, ale wszystkie są obecne i są tak samo elementem naszej tożsamości, jak klawiatura na biurku, okulary na nosie i kubek kawy w ręku.

Pierwsza z nich, dusza inżyniera, każe nam czerpać satysfakcję z budowania, stosować w tym budowaniu zestawy praw, wytycznych, praktyk oraz doświadczeń, a także weryfikować nasze dokonania przez pryzmat tego, czy dobrze służą innym ludziom.

Dusza filozofa każe nieustająco kwestionować stan zastany naszej wiedzy, zadawać ciągle pytania o jej kompletność i sens, a także dążyć do uogólnień. Historia informatyki pełna jest wynalazków o charakterze generalizacji: to ogólniejsza wersja układu elektronicznego, platforma to uogólnienie konkretnych rozwiązań, zaś internet to globalna generalizacja zasobów informacyjnych komputera.

Obok filozofa jest w nas artysta, który nieustająco wierzy, że obok całego racjonalnego tła informatyki jest jeszcze coś "poza" i "pomiędzy". Coś nieuchwytnego, ale jednocześnie kuszącego. To dusza artysty każe informatykowi szukać w rozwiązaniach nie tylko funkcjonalności, ale i piękna. Fotograficzna tapeta w tle niemal wszystkich graficznych systemów operacyjnych to świadectwo, że w każdym informatyku siedzi artysta.

Dusza dziecka każe nam szukać w naszej pracy zabawy i robić różne rzeczy dla własnej frajdy. Informatycy są jak duże dzieci: cieszą się światem, bawią się swoimi narzędziami budując z nich rzeczy przypominające wieże z klocków. A kiedy te walą się w gruzy, zamiast załamywać ręce, śmieją się do rozpuku i zaraz zaczynają układać nowe. Wśród dokumentów konstytuujących internet istnieje RFC1149: standard przesyłu danych za pomocą gołębi pocztowych. Praktyczne? W ogóle. Zabawne? Oczywiście!

Piąta dusza to dusza rozrabiaki, który lubi wytrącić świat z ustalonych torów, kwestionując utarte zwyczaje i prawdy oczywiste. Najlepiej w pojedynkę, wbrew wszystkiemu i wszystkim. To dusza rozrabiaki kazała Torvaldsowi napisać samodzielnie jądro nowego systemu operacyjnego, a ludziom takim jak Brin i Page - zbudować prostą i praktyczną przeszukiwarkę zasobów, o których wszyscy pisali że są nieograniczone, nieustrukturalizowane i w związku z tym nieprzeszukiwalne.

Ja mam w sobie każdą po trochu i nie potrafię powiedzieć, której najwięcej. A Państwo?

Pięć dusz informatyka


TOP 200