Piasek w trybach

Zamówienia publiczne stanowią istotną część przychodów firm teleinformatycznych z tytułu usług i dostaw. Dalszy rozwój tego rynku wymaga jednak nie tylko gruntownej zmiany Ustawy o zamówieniach publicznych, ale też wyrugowania złych nawyków organizatorów przetargów i oferentów.

Zamówienia publiczne stanowią istotną część przychodów firm teleinformatycznych z tytułu usług i dostaw. Dalszy rozwój tego rynku wymaga jednak nie tylko gruntownej zmiany Ustawy o zamówieniach publicznych, ale też wyrugowania złych nawyków organizatorów przetargów i oferentów.

Pewna duża firma informatyczna z południa kraju zdobyła trzyletni kontrakt na serwisowanie sprzętu komputerowego w jednej z najważniejszych instytucji publicznych. Aby spełnić wymagania klienta, zakupiła za ok. 2 mln zł zapasowe komputery i serwery. Dzięki temu jej czas reakcji na zgłoszoną awarię był rzeczywiście błyskawiczny. Zadowolenie klienta z poziomu świadczonych usług dobrze rokowało na przyszłość. Gdy jednak ogłoszono nowy przetarg, okazało się, że firma ta została wykluczona z ubiegania się o udzielenie zamówienia publicznego na mocy art. 19 Ustawy o zamówieniach publicznych. Przepis ten stanowi, że z postępowania "wyklucza się dostawców lub wykonawców, którzy w ciągu ostatnich 3 lat przed wszczęciem postępowania nie wykonali zamówienia lub wykonali je z nienależytą starannością". Jak do tego doszło?

W jednym z pomorskich oddziałów tejże instytucji na dwa dni przed wygaśnięciem umowy zepsuł się monitor. Pechowo, zapasowy był w innym miejscu kraju i wyjątkowo trzeba było poczekać. Serwisanci zaproponowali, że naprawią monitor na miejscu, przywożąc następnego dnia potrzebny element. Jakież było zdumienie i gorycz pracowników firmy, gdy to wydarzenie zostało wykorzystane przez zamawiającego do odrzucenia ich oferty. Bo "wykonali zamówienie z nienależytą starannością".

Przepis na przepis

Piasek w trybach

Wielkość zamówień publicznych pozyskanych przez firmy IT między styczniem a początkiem kwietnia 2003 r. (w tys. zł)

Nie tylko ten przepis doskwiera przedsiębiorcom. Właściwie potrzeba od zaraz nowej Ustawy o zamówieniach publicznych, ponieważ obecna - wielokrotnie nowelizowana - jest niedoskonała. Niestety, w obecnej sytuacji politycznej może się zdarzyć, że Sejm będzie w stanie przyjąć wyłącznie kolejną nowelizację i nie zdąży popracować nad projektem nowej, którą przygotowuje Urząd Zamówień Publicznych.

Nowelizacja pokazuje jednak kierunek myślenia o systemie zamówień publicznych. Ma być on przejrzysty i odporny na korupcję, zarazem ułatwiający konkurencję.

Zwiększy się zatem jawność postępowań o zamówienie publiczne poprzez umożliwienie wglądu oferentom uczestniczącym w postępowaniu do dokumentacji postępowania. Inaczej będą też kwalifikowani arbitrzy.

Przepisy ustawy obejmą także obligatoryjnie wszystkie zamówienia związane z realizacją zadań o tzw. charakterze użyteczności publicznej (ciepłownictwo, energetyka, gaz, telekomunikacja, transport) bez względu na status prawny przedsiębiorcy. Wreszcie nastąpi zwiększenie do 6 tys. euro progu, poniżej którego nie obowiązuje stosowanie Ustawy o zamówieniach publicznych.

Obecnie zamawiający za każdym razem musi określić tryb, w jakim chce złożyć zamówienie publiczne (przetarg nieograniczony, przetarg ograniczony, przetarg dwustopniowy, negocjacje z zachowaniem konkurencji, zapytanie o cenę, zamówienie z wolnej ręki) i potem konsekwentnie trzymać się dokonanego wyboru.

"Nowa ustawa będzie się rządziła inną filozofią" - tłumaczy Waldemar Dzierżanowski, wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych. "Na początku zamawiający ustali wartość zamówienia i przydzieli je jednej z czterech grup". Pierwsza obejmuje zamówienia do 6 tys. euro, nie podlegające wymogom ustawy. Następna - do kwoty ok. 50-70 tys. euro - zawiera te zamówienia, które nie wymagają zgłoszenia do Biuletynu Zamówień Publicznych (dzisiaj ten próg wynosi 30 tys. euro). Trzecia - do kilku milionów euro. Tutaj obowiązuje standardowa procedura upubliczniania postępowania. Preferowanym trybem jest przetarg nieograniczony. Wreszcie pozostaje grupa największych kontraktów, gdzie wybór innego trybu niż przetarg nieograniczony wymaga zgody prezesa UZP.

W każdej z tej grup będzie można zastosować jeden z ww. trybów. Zapewne dojdzie jeszcze jeden: aukcja elektroniczna, o którą zabiegają Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji i będący jej członkiem Marketplanet, operator platformy handlu elektronicznego.

Spiesz się powoli

"Po informatyzacji zamówień publicznych nastąpiłoby uproszczenie procedur zakupowych, zwiększyłaby się przezroczystość procedur oraz wyeliminowano by korupcję" - twierdzi Konrad Makomaski, prezes Marketplanet. Oczywiście, ma on szczególny interes w propagowaniu aukcji i katalogów elektronicznych, ponieważ na co dzień jego firma świadczy tego typu usługi firmom komercyjnym, zwłaszcza Telekomunikacji Polskiej. Marketplanet, jako pośrednik i organizator procesu zakupowego, zarabia na marży od uzyskanych oszczędności w przypadku aukcji i na procencie od wolumenu obrotu (katalogi).


TOP 200