Otwarte, choć zamknięte

Nie ma chyba większego nieporozumienia między informatykami a zarządami niż kwestia otwartości systemów. Na słowa "system otwarty" wszyscy znani mi menedżerowie dostają palpitacji serca.

Nie ma chyba większego nieporozumienia między informatykami a zarządami niż kwestia otwartości systemów. Na słowa "system otwarty" wszyscy znani mi menedżerowie dostają palpitacji serca.

Wyobrażam sobie, co musi się dziać w umysłach tych ludzi - przecież w takim systemie znajdują się kluczowe dane przedsiębiorstwa, najcenniejsze jego zasoby! System otwarty to w ich przekonaniu coś jak Internet - każdy może sobie tam wejść, pobuszować i Bóg wie co niedobrego zrobić. Otwarty system to zły system, zaś dobry system - to oczywiście system zamknięty. Najlepiej na cztery wirtualne spusty.

Ileż to razy musiałem prostować to nieporozumienie! Na tyle dużo, że wymyśliłem już analogię, którą posługuję się podczas takich rozmów. Podzielę się nią z Państwem, a nuż przyda się komuś w pracy.

Najważniejsze dane firmy najlepiej trzymać w każdym razie za zamkniętymi drzwiami. Zamkniętymi dobrze, a więc przede wszystkim solidnie wykonanymi - takimi, których nie da się otworzyć byle łomem albo wręcz kopniakiem. W tych solidnych drzwiach powinien być dobry zamek patentowy, a klucz do niego powinien być jedyny w swoim rodzaju. Tylko tajemnice chronione takimi drzwiami pozostaną tajemnicami!

Te same drzwi powinny być jednocześnie na swój sposób otwarte. Przede wszystkim powinny pasować do standardowej futryny. Dzięki temu że rozmiary futryn są standaryzowane, możemy pójść do sklepu, pokazać palcem, powiedzieć "te drzwi poproszę" - i na pewno będą pasowały. Równie łatwo możemy kupić zamek, mamy bowiem gwarancję, że w drzwiach będzie miejsce na jego zamontowanie. A ponieważ otwory w drzwiach robi się na tym samym poziomie co dziurę w futrynie, nie będzie problemu z jego zamontowaniem. Zresztą nie trzeba wcale kupować zamka - można osobno kupić mechanizm, a osobno patentową wkładkę. W tym także wkładkę wykonaną na specjalne zamówienie, dzięki czemu będziemy pewni, że nikt niepowołany nie otworzy naszych drzwi.

Drzwi mogą więc znakomicie zabezpieczać tajemnice, ale jednocześnie być "otwarte" w takim sensie, w jakim otwarty jest system informatyczny - czyli być zgodne ze standardami, pozwalać na łatwą rozbudowę i modyfikację. Może właśnie alegorią otwartych, choć jednocześnie dobrze zamkniętych drzwi, informatycy przemówią do rozsądku menedżerów, którzy otwartości w systemach komputerowych boją się jak ognia?

Nadal pozostaję pod wrażeniem prezentacji, jaką obejrzałem kilka dni temu, a która jest wręcz modelowym rozwiązaniem, w którym otwartości systemu użyto z korzyścią dla przedsiębiorstwa. W pewnym wielkim zakładzie produkcyjnym w środkowej Polsce stworzono system, dzięki któremu kierownictwo ma na bieżąco wgląd w produkcję, stany magazynowe, zamówienia, sprzedaż i wiele innych danych o przedsiębiorstwie. Możliwe jest zarówno oglądanie ładnych i funkcjo-nalnych wykresów, jak i zejście na podstawowy poziom w danych, jeżeli menedżer musi zbadać przyczyny jakiegoś niepokojącego zjawiska. Zaś dostrzeżenie wszystkich zjawisk odbiegających od normy jest łatwe, bo sprzyja temu przemyślana prezentacja, trafnie operująca czcionką, kolorem oraz grafiką.

Jak zrealizowano taką użyteczną aplikację?

Autorem jest młody dyrektor, który użył kwerend SQL-owych na standardowym, otwartym i dobrze udokumentowanym systemie ERP. Wizualizację zrobił w... arkuszu Microsoft Excel. A wszystko to udało mu się wykonać dzięki standardom obecnym w świecie informatyki.

Warto więc mieć w zanadrzu mały projekt, zrealizowany dzięki otwartości systemów. Analogia otwartych, choć przecież zamkniętych drzwi, może niektórym menedżerom nie wystarczyć.