Ostatnia szansa Teletubisia

Jechałem niedawno samochodem z przedstawicielem pewnego koncernu, który m.in. produkuje domową elektronikę. Opowiadał o produkcji telewizorów ciekłokrystalicznych.

Jechałem niedawno samochodem z przedstawicielem pewnego koncernu, który m.in. produkuje domową elektronikę. Opowiadał o produkcji telewizorów ciekłokrystalicznych.

Otóż, jak mówił, panele LCD powstają dosłownie w kilku fabrykach na świecie, wszystkich zresztą zlokalizowanych w Chinach. To, co przesądza o jakości produktu, to wszystkie systemy odpowiedzialne za obraz. Przy współcześnie dostępnych mocach obliczeniowych - tłumaczył - możliwe jest nie tylko proste "odszumianie" sygnału telewizyjnego albo korekta jasności. Współcześnie budowany telewizor potrafi rozpoznawać elementy obrazu i wykonywać rozmaite operacje graficzne w czasie rzeczywistym - np. łączenie nieciągłości, podmianę kolorów z "zimnych" na "ciepłe", uzupełnianie kształtów itd.

Kiedy pomyśleć, jakie możliwości stoją przed podmianą obrazu w czasie rzeczywistym, człowiek nie wie, czy należy się cieszyć, czy raczej martwić. Moc obliczeniowa komputerów - także i tych wmontowywanych w sprzęt RTV i AGD - rośnie zgodnie z prawem Moore'a. Doskonale mogę sobie wyobrazić, że np. producent telewizora może chcieć "przypadkiem" zakłócać reklamy konkurencji podczas ich emisji tak, by wywołać u odbiorcy uczucie dyskomfortu, ale by nie narazić się organom chroniącym konkurencję i konsumenta.

Pasjami oglądam mecze polskich siatkarzy, a w nich - reklamy wokół boiska "wklejane" w czasie rzeczywistym w transmisję przez telewizję, która transmituje mecz. Wkrótce już telewizor będzie potrafił dobrać reklamy do widza, oferując np. zamożnej singielce spragnionej odrobiny ciepła wczasy na Karaibach w towarzystwie przystojnego tubylca, zaś rodzinie z trójką dzieci - przestronnego minivana z podgrzewaczem zupek.

Nowe możliwości otwierają się przed politykami. Gdy rząd będzie ogłaszał program oszczędnościowy, podwyżkę podatków oraz ograniczenie swobód obywatelskich, telewizor zaserwuje informację o tegorocznych zbiorach rzepaku i wizycie delegacji parlamentu Wysp Tonga. Zaś w przypadku gdyby ktoś na zagranicznej telewizji oglądał jakieś nieprzyzwoite treści, np. Teletubisie, czujny telewizor zamieni je na przemówienie minister Sobeckiej.

Dobrze radzę, korzystajmy z telewizji sauté póki jeszcze możemy, bo już wkrótce udoskonalona technologia sprawi, że nie będziemy mogli być pewni, czy oglądany obraz to na pewno to samo, co nadała stacja, czy też cyfrowa "korekta", którą podsunął nam telewizor.


TOP 200