Oplątany świat

W każdym wielkim mieście, do którego przypadek kieruje moje kroki, podziwem napełnia mnie to, że nie wybuchają w nim co dnia powstania, nie dokonują masakry, anonimowe rzezie, chaos końca świata. Jak tylu ludzi może współistnieć na tak niewielkiej przestrzeni? - zastanawiał się Emil Cioran, francuski filozof pochodzący z Rumunii. Bo czy nie budzi zadumy, że takie organizmy, jak Nowy Jork, żyją swym intensywnym życiem, choć tak naprawdę nikt nie steruje złożonymi procesami dowozu żywności i wywozu śmieci, transportu ludzi i towarów, przepływu pieniędzy, jak również narkotyków, nielegalnych pracowników itp. Władza burmistrza, policji, straży pożarnej, choć realna, jest jednak ograniczona. Miasto zachowuje spójność i strukturę ''samo z siebie'', a siłę tej samoorganizacji widać najlepiej w chwili katastrofy, co przejmująco udowodniły zarówno zamach 11 września 2001 r., jak i katastrofa energetyczna z sierpnia ub.r.

W każdym wielkim mieście, do którego przypadek kieruje moje kroki, podziwem napełnia mnie to, że nie wybuchają w nim co dnia powstania, nie dokonują masakry, anonimowe rzezie, chaos końca świata. Jak tylu ludzi może współistnieć na tak niewielkiej przestrzeni? - zastanawiał się Emil Cioran, francuski filozof pochodzący z Rumunii. Bo czy nie budzi zadumy, że takie organizmy, jak Nowy Jork, żyją swym intensywnym życiem, choć tak naprawdę nikt nie steruje złożonymi procesami dowozu żywności i wywozu śmieci, transportu ludzi i towarów, przepływu pieniędzy, jak również narkotyków, nielegalnych pracowników itp. Władza burmistrza, policji, straży pożarnej, choć realna, jest jednak ograniczona. Miasto zachowuje spójność i strukturę ''samo z siebie'', a siłę tej samoorganizacji widać najlepiej w chwili katastrofy, co przejmująco udowodniły zarówno zamach 11 września 2001 r., jak i katastrofa energetyczna z sierpnia ub.r.

Nic jednak samo z siebie się nie dzieje. Tajemniczy porządek świata, naturalnego i społecznego, wynika z jego struktury. Żyjemy w oplątanym świecie. Oplątanym różnorakimi sieciami, widzialnymi i tajnymi, mniej i bardziej elastycznymi. Na ogół nie zdajemy sobie z tego sprawy, podobnie jak Molierowski pan Jourdain nie wiedział, że mówi prozą. Nie widzimy sieci, bo za rzeczywistość bierzemy produkty procesów przebiegających w tych sieciach. Realne są dla nas instytucje i hierarchie, bo sądzimy, że to z nich płyną siła, władza, prestiż.

Ale instytucje i hierarchie są tylko skutkiem podstawowych faktów społecznych: aktów komunikacji pomiędzy uczestnikami życia publicznego, podczas których ludzie dochodzą do porozumienia, wymieniają dobra i idee, próbują wywrzeć wpływ i zdominować adwersarza. Ta nigdy niekończąca się komunikacja tworzy misterny wzór, odwzorowuje go gęsta sieć, zapis podstawowej, realnej struktury społecznej. Jeśli chcemy zrozumieć, jak działa społeczeństwo, jak i kiedy wybuchają rewolucje, jak i kiedy niczym lawina upowszechniają się mody i ideologie, zrozumieć musimy, jak działają sieci.

Z podobną sytuacją borykają się biolodzy, którzy zyskują coraz więcej dowodów, że to, co widzą: organizmy, jest skutkiem procesów interakcji pomiędzy białkami, pomiędzy genami, pomiędzy białkami i genami. Na ogół nie dostrzegamy też, że spowici jesteśmy sieciami technicznymi. Są one niewidoczne tak długo, jak długo spełniają swoje funkcje: dostarczają energię elektryczną, łączą telefony, przesyłają e-maile. Czasem jednak wystarczy niewielki impuls: awaria jednej elektrowni lub atak wirusa na jeden z głównych serwerów obsługujących Internet, byśmy zdali sobie sprawę, że coraz więcej swoich spraw powierzyliśmy sieci.

Trzy rodzaje sieci, niewidoczne, lecz tak obecne, sieci społeczne - antroposfera, biologiczne - biosfera i techniczne - technosfera oddziałują na siebie wzajemnie, dodatkowo komplikując opis rzeczywistości. Próba jego uproszczenia prowadzi zazwyczaj do nieporozumień i fałszywych, jednostronnych interpretacji. Nie brakuje wyznawców poglądu, że zachowanie człowieka jest zdeterminowane przez jego konstytucję biologiczną, podobnie jak nie brakuje rzeczników poglądu przeciwnego: człowiek rodzi się jak czysta kartka, która ulega zapisaniu dopiero podczas procesu socjalizacji i wychowania, jego los determinuje kultura.

Są też tacy myśliciele, którzy zgadzają się, że świat jest złożony, i odrzucają proste wyjaśnienia. Uważają jednak, że bezwarunkowe uznanie złożoności oznaczałoby pogrążenie się w chaosie. Potrzebna jest jakaś zasada porządkująca. By bronić się przed chaosem, wynajdują Ducha Dziejów i logikę rozwoju historycznego, szukają praw rozwoju społecznego, mówią o nieosobowej logice Systemu.

A co by się stało, gdyby popatrzeć na rzeczywistość taką, jaka jest, czyli jak na skutek procesów, których strukturę opisują złożone sieci interakcji międzyludzkich, międzycząsteczkowych lub biologicznych? Dysponujemy coraz subtelniejszymi metodami opisu tych sieci. Duncan J. Watts, fizyk i socjolog z Columbia University w Stanach Zjednoczonych, autor wielu przełomowych prac naukowych z teorii sieci, nie waha się twierdzić: Co możemy powiedzieć o wzorach zachowań pomiędzy jednostkami w dużych systemach? Nikt jeszcze nie zna odpowiedzi, ale w ostatnich latach rosnąca w siłę grupa uczonych pokazała obiecujące rezultaty. Z tych prac, które z kolei korzystają z wyników dziesiątków lat badań teoretycznych i eksperymentalnych w wszystkich dyscyplinach od fizyki po socjologię, rodzi się nowa nauka, nauka sieci.

Rzeczywistość jest bardziej złożona, niż wiele osób sobie wyobrażało. Nawet jednak tak złożoną rzeczywistość możemy badać i opisywać, a przez to, że jest złożona, temat badań nigdy się nie wyczerpie. Musimy jednak pamiętać, że wiedza to władza. Nowa wiedza umożliwiająca nowe zrozumienie rzeczywistości oznacza również potencjalnie nowe możliwości jej zmiany i panowania nad nią. W każdej nowej wiedzy kryją się zarówno potencjał emancypacyjny, jak i groźba zniewolenia.

Specjalnie zredagowany dla jubileuszowego, 100. numeru NetWorlda fragment wstępu do książki "Oplątany świat" poświęconej sieciom i sieciowej strukturze rzeczywistości, która niebawem ukaże się nakładem wydawnictwa WAB.


TOP 200