Okrągłe pomysły

Wyczytałem, że zabrano się do badania fenomenu Einsteina, czyli jego mózgu moczonego od lat wielu w formalinie. Okazało się, że wagowo jego centralny układ nerwowy nie odbiegał od normy, czyli przepisowych 1375 gramów, za to płaty ciemieniowe (górna, tylna część czaszki) były o 15% większe niż u innych ludzi i niespotykanie symetryczne.

Wyczytałem, że zabrano się do badania fenomenu Einsteina, czyli jego mózgu moczonego od lat wielu w formalinie. Okazało się, że wagowo jego centralny układ nerwowy nie odbiegał od normy, czyli przepisowych 1375 gramów, za to płaty ciemieniowe (górna, tylna część czaszki) były o 15% większe niż u innych ludzi i niespotykanie symetryczne.

Ta część mózgu jest odpowiedzialna za przetwarzanie informacji wzrokowych, myślenie abstrakcyjne i pojmowanie ruchu. Nieprzypadkowo można kojarzyć ten fakt z tym, że w kulturze Majów celowo deformowano czaszki noworodków wywodzących się z wyższych sfer. Ściskano je deseczkami, aby przez lata nabrały odpowiedniego kształtu, a mózg "hodował" się zgodnie z wytyczonym planem. Można na malowidłach i płaskorzeźbach pochodzących z tamtego kręgu kulturowego zaobserwować charakterystyczne i nienaturalnie ukształtowane głowy postaci. O tym, że cywilizacja ta osiągnęła zdumiewające rezultaty, nie muszę chyba przypominać.

Okrąglejsze głowy opracowują koncepcje znacznie prostsze w swej naturze. Cóż, płaty ciemieniowe muszą gnieść się wspólnie z innymi komórkami mózgu, przez co zamiast rozwinąć się, tłamszone są przez inne obszary. Gniotą się, jak pewien wojewoda w swym 36-metrowym mieszkanku spółdzielczym. Co to za metraż dla rodziny. Ja miałem większy u zarania dorosłego życia. A teraz mam dużo większy, bo jestem informatykiem doświadczonym i mam dochody na poziomie, a nie jakąś lichą pensję urzędnika. I słusznie, że wojewodzie przyznano mieszkanie z puli komunalnej, jeszcze większe niż obecne moje mieszkanie, bo wojewoda, mimo że niezbyt zasobny, jest przecież postacią reprezentującą region i nie może mieć śmiesznego mieszkanka, aby go ludzie palcami nie wytykali. Ktoś jednak nie dopatrzył formalności, najprawdopodobniej przez zwykłą pomyłkę, a nie z racji złych intencji. Niespodziewanie okazało się, iż nie wolno pakować się do lokalu z przydziału, gdy zamieszkuje się w innym.

Gdzieżby urzędnicy kiedykolwiek przypuszczali, że takie ograniczenie może w ogóle istnieć. Zrozumiałe, że przy ubieganiu się o lokal komunalny wcale nie trzeba zaświadczać, iż nie dysponuje się innym mieszkaniem. Bo gdyby trzeba było, sprawa nigdy by nie zaistniała. Ale przecież każdy błąd można naprawić, wymazać jak tekst w dokumencie elektronicznym i przeobrazić sprawę w niebyt. Można pierwsze mieszkanko przepisać na kogoś z rodziny i wyjść z honorem z całego niefortunnego zamieszania. Nie ma sprawy. Można zjeść komuś obiad, a gdy ten się upomni, zwrócić mu go. Można też zastosować teorię światów równoległych. A swoją drogą ciekawe, czy gdyby Einstein żył współcześnie, miałby czas na zajęcie się teorią względności, czy raczej zmarnowałby talent na rozeznawanie tajników komputerów.