Ofelio, do klasztoru

Tak się jakoś złożyło, że w mojej bliższej i dalszej rodzinie nikt w ciągu ponad stu lat nie wstąpił do klasztoru. Wprawdzie syn, kiedy miał bodajże trzy lub cztery lata, bardzo chciał być zakonnicą, ale była to raczej dziecięca fascynacja kostiumem oraz nakryciem głowy niż powołanie. Sam z dzieciństwa zapamiętałem moment przekroczenia progu zakonu ojców dominikanów w Lublinie, głównie dlatego że kobiety towarzyszące nam, mężczyznom zostały zatrzymane przy furcie. Natomiast samo wnętrze klasztoru urzekło mnie prostotą. Myślę, że rozumiem cesarza Franciszka Józefa II, który rządząc olbrzymim imperium spał na polowym łóżku w skąpo umeblowanym pokoiku.

Tak się jakoś złożyło, że w mojej bliższej i dalszej rodzinie nikt w ciągu ponad stu lat nie wstąpił do klasztoru. Wprawdzie syn, kiedy miał bodajże trzy lub cztery lata, bardzo chciał być zakonnicą, ale była to raczej dziecięca fascynacja kostiumem oraz nakryciem głowy niż powołanie. Sam z dzieciństwa zapamiętałem moment przekroczenia progu zakonu ojców dominikanów w Lublinie, głównie dlatego że kobiety towarzyszące nam, mężczyznom zostały zatrzymane przy furcie. Natomiast samo wnętrze klasztoru urzekło mnie prostotą. Myślę, że rozumiem cesarza Franciszka Józefa II, który rządząc olbrzymim imperium spał na polowym łóżku w skąpo umeblowanym pokoiku.

W dzisiejszych czasach wszystko się zmienia, nawet klasztory i ich wnętrza. W szumie informacyjnym afer politycznych trzeciej Rzeczpospolitej umknęła nam gdzieś informacja, która kiedyś być może będzie więcej mówiła o początku dwudziestego pierwszego wieku niż protokoły przesłuchań specjalnej komisji sejmowej. Otóż w średniowiecznym klasztorze sióstr klarysek, położonym w Starym Sączu, zainstalowano dostęp do Internetu, patrz np.http://www.wsd.tarnow.pl/php/aktualnosci . Proszę pomyśleć: Internet w klasztorze kontemplacyjnym! Prawdopodobnie religijni konserwatyści rwą sobie włosy z głowy, bo dostęp do poczty elektronicznej rzeczywiście na pierwszy rzut oka niezbyt pasuje do kontemplacyjnej formuły klasztoru.

Jeśli jednak zastanowić się czemu właściwie służą klasztory, to zauważymy, że poza specyficznymi celami wszystkie zgromadzenia realizują się przez wspólne medytacje i modlitwy. A więc wspólnota przeżyć duchowych jest kluczem do klasztornego sposobu życia. Dotychczas wszelkie wspólnoty chcąc nie chcąc musiały osiedlać się razem, co owocowało zamkniętymi, samowystarczalnymi organizmami gospodarczymi. Nawet jednak kameduli nie spędzają całego czasu zamknięci w celach ani nie są w dzisiejszych czasach całkowicie samowystarczalni. Jakie medium może być lepsze do kontaktów wewnętrznych i zewnętrznych niż Internet? Telefon i teleks działają w czasie rzeczywistym, przerywając rytm rozmyślań. Tymczasem poczta elektroniczna nie ma tych ograniczeń. Czat oraz pogaduszki ze względu na możliwą anonimowość pewnie jeszcze lepiej pomagają w nawiązywaniu porozumienia duchowego.

Kontemplacja online nie jest wcale niczym udziwnionym. Powiedziałbym raczej, że jest ona bardziej naturalna niż osobiste spotykanie się, szczególnie w czasach, gdy coraz więcej ludzi potrzebuje pomocy duchowej, bo nie daje sobie rady ze zrozumieniem sensu i celu życia. To co w przypadku świeckich zastosowań jest wadą Internetu, a więc jego anonimowość i odpersonifikowanie, okazuje się główną zaletą w świecie uduchowionym. Byznesmeni wolą negocjacje choćby poprzez wideokonferencje, bo widzą wtedy reakcje drugiej strony. Medytujących widok innych ludzi rozprasza. Dla młodego pokolenia, które wzrosło z Internetem, kontakt cyfrowy jest zupełnie naturalny, tak jak rozmowa czy wspólny śpiew.

Mogę sobie łatwo wyobrazić nowoczesne zgromadzenie klasztorne, które wcale nie będzie potrzebowało budynku, gdyż wspólnota będzie się realizowała poprzez Internet. Okaże się wtedy, że akt wstąpienia do takiego klasztoru będzie bardziej przypominał zapisanie się na listę dyskusyjną niż przekroczenie klauzury. Nie trzeba już będzie wyganiać Ofelii do klasztoru, bo sama znajdzie bratnie dusze z pomocą wyszukiwarki sieciowej. Uduchowiona technika i technika uduchowienia.