Odległe rżenie konia

Pod koniec XIX wieku przewidywano, że dalszy wzrost ludności oraz jej mobilności doprowadzą do kryzysu: owsem dla koni trzeba będzie obsiać każdy skrawek ziemi, włącznie z Paryżem.

Wizja łanów łagodnie głaskanych powiewem nadsekwańskiego wiatru w miejscu, gdzie kiedyś stały Luwr i Wieża Eiffla, rozpłynęła się w roku 1885. Wtedy to panowie Daimler i Benz przetestowali samochód, a rżenie koni zastąpił warkot motorów. Od tego czasu straszy się nas już nie owsem, ale szczytem wydobycia ropy (peak oil), w czym celują zwłaszcza ci, którzy na psychologii giełd towarowych robią kokosowe interesy.

Pojawienie się nowych wynalazków i nowych mediów zawsze najsilniej pobudza wyobraźnię tych, którzy żyją z mainstreamu i boją się wyrzucenia na aut. Snują swoje katastrofalne wizje, jakoby autorzy mieli zniknąć, kultura runąć, a wszyscy konsumenci i obywatele - zubożeć. W serwisie Ars Technica opublikowany został fascynujący artykuł o tym, jak straszono nas ilekroć coś zmieniało się w technologii czy w mediach. "Przekleństwo mechanicznej muzyki" - pisał prominentny kompozytor, kiedy wynaleziono patefon. Instrumentaliści mieli poumierać z głodu, bo odtąd muzykę odtwarzać miały tylko maszyny. Podobnie, naszej kulturze i cywilizacji miały zagrażać kserokopiarki oraz taśmowe odtwarzacze audio i video. Bynajmniej nie tylko z powodu kopiowania, a - uwaga! - samowolnego i niekontrolowanego omijania reklam wmontowanych w tzw. kontent. Miało doprowadzić do zniszczenia przemysłu filmowego finansowanego z tego źródła. Stało się odwrotnie: gdyby nie wejście muzyki i filmu do każdego domu, nie powstałaby całe gałęzie przemysłu i gatunki twórczości.

Przeczytawszy kwieciste opisy, którymi ówcześni baroni mediów i lobbyści próbowali wpłynąć na prawodawców, by ci zdelegalizowali magnetowidy i magnetofony, człowiek dziwi się, że przemysł tzw. praw autorskich jeszcze nie chce zabronić posiadania amatorskich kamer albo aparatów cyfrowych. Przecież w myśl ich logiki, urządzenia te odbierają chleb profesjonalnym filmowcom i zawodowym fotoreporterom, bo ludzie na spotkaniach rodzinnych oglądają zdjęcia szwagra z wycieczki do Turcji, zamiast albumy i przewodniki kupowane w księgarniach.

Następnym razem, kiedy ktoś Państwu zacznie opowiadać, że format MP3, sieci P2P, wolne oprogramowanie albo prawo dozwolonego użytku zabiją twórczość i zagłodzą twórców, proszę zatrzymać się i uważnie nadstawić uszu. Może z dystansu dwóch wieków dobiegnie rżenie konia - wspomnienie, że straszenie konsekwencjami postępu jest stare jak sam świat.