Od redaktora

"...nowa jakość komunikowania"

"...nowa jakość komunikowania"

Mamy oto w Polsce około ćwierć miliona użytkowników telefonów komórkowych. Mówiąc inaczej, dwieście pięćdziesiąt tysięcy osób jest w Polsce pod stałym nadzorem dzwonka. Wbrew optymistycznym doniesieniom operatorów - szczycących się dynamicznym wzrostem liczby klientów - nie jest to dużo. Oczywiście porównujemy się z Niemcami czy Francją, gdzie liczby użytkowników telefonów komórkowych podaje się w milionach, ale nie mówimy przy tym, że na warunki wymienionych krajów, liczby te uznawane są za małe. Tamtejsi operatorzy z chęcią obsługiwaliby znacznie liczniejsze grono osób nieustannie przebywających pod telefonem. Jako przyczynę zahamowania wzrostu liczby użytkowanych telefonów komórkowych podaje się w tych krajach uodpornienie obywateli na slogany, wieszczące, iż postęp techniczny równoważny jest z postępem jakości życia. Dziś nie zachęca się tam ludzi do kupowania telefonu komórkowego, ponieważ ten zapewni łączność ze światem w każdym miejscu. Okazało się bowiem, że wcale nie jest to takie szczęście. Dziś dla użytkowników tego rodzaju telefonów oferuje się filtry, pozwalające eliminować niechcianych rozmówców.

W Polsce przeciwnie. Telefon komórkowy przedstawia się jako życiowe marzenie. Nareszcie mamy telefon podczas urlopu, w czasie zakupów czy na spacerze. Taka właśnie jest specyfika krajów, w których techniki jest mało - jej szybkość i doskonałość utożsamiane są z jakością życia. Okazuje się więc, że najnowsze zdobycze techniki nie tylko opróżniają nasze kieszenie (nikt nie zaprzeczy, że telefonia komórkowa jest w Polsce bardzo drogim przywilejem), ale także dokonują spustoszenia w naszych mózgach, wiedzionych wizją postępu technicznego pod postacią lepszej jakości życia.

Entuzjazm dla osiągnięć telefonii komórkowej jest przejawem przekonania w magiczne działanie technologicznych protez, które im są doskonalsze, tym skuteczniejsze w polepszaniu stosunków między ludźmi. Łatwo jest ulec złudzeniu, telefonując z jednego samochodu do drugiego, że dokonuje się porozumienie między ludźmi. W tle pozostaje swoista ekstaza, wynikająca z przeświadczenia pokonywania przestrzeni i podniecenie, potwierdzające wzrost doskonałości człowieka.

Że technika wytwarza złudzenie widać wyraźnie na przykładzie lawinowo pojawiających się kanałów telewizyjnych, których liczba jest odwrotnie proporcjonalna do ich jakości. Niestety, rozwój techniki wyprzedza, a często zdarza się, że zastępuje możliwości twórcze kultury. Zarówno telewizja, jak i telekomunikacja tworzą sztuczne potrzeby, które bardziej pogłębiają naszą samotność i chaos życia niż budują wspólnotę kulturową i informacyjną.

Telefon komórkowy jest oczywiście bezspornie pożytecznym narzędziem w przypadku człowieka wykonującego pracę wymagającą częstych zmian miejsca pobytu. Dotyczy to jednak zdecydowanej mniejszości pracowników. Sądzę, że w pozostałych przypadkach, w których twierdzi się, że pozostawanie pod telefonem jest niezbędne, wiele do życzenia pozostawia organizacja pracy. Jeśli ta szwankuje, to telefon komórkowy może ją tylko dobić. To w sferze zawodowej. W prywatnej, telefon komórkowy jest zwyczajnym koszmarem, jeśli człowiek chce robić cokolwiek innego, poza rozmawianiem przez telefon.


TOP 200