Od kuchni

Gdy byłem w okresie wczesnoszkolnym, zastanawiałem się nad światem przyszłości. Bardzo imponowała mi wówczas technika i widziałem w wyobraźni, jak za kilkadziesiąt lat wszystko będzie zautomatyzowane, zmechanizowane i zelektronizowane.

Gdy byłem w okresie wczesnoszkolnym, zastanawiałem się nad światem przyszłości. Bardzo imponowała mi wówczas technika i widziałem w wyobraźni, jak za kilkadziesiąt lat wszystko będzie zautomatyzowane, zmechanizowane i zelektronizowane.

Spodziewałem się nowinek technicznych, zwłaszcza do osobistego i domowego użytku. Niewiele jednak zmieniło się od tej pory. Co prawda pojawiły się w masowym wymiarze telewizory, telefony, pralki automatyczne i komputery, ale jednak nie zmieniły one jakości życia codziennego na tyle, aby oddawać tym urządzeniom bałwochwalczy hołd.

Czytałem niedawno o prototypach inteligentnych kuchni, czyli takich, które "rozumieją" potrzeby domowników i potrafią te potrzeby realizować za sprawą oprogramowania i stosownych czujników.

Zapewne rozwiązania te nie będą tanie. Nie wydaje mi się też zbyt sensowne uzasadnienie potrzeby wprowadzania zdalnego sterowania kuchnią, zwalając wszystko na pracującą matkę, która będąc w biurze, pobiera z Internetu przepis na określone danie, po czym nie ruszając się z pracy sprawdza zdalnie, czy ma wszystkie składniki w domu, i tak dalej. Po pierwsze, mało jest pracujących, a matek w szczególności. Bezrobocie stale rośnie i nie wiadomo kiedy przestanie. Ponadto, ile matek - gospodyń domowych pracuje w biurze.

A jeżeli już tam pracują, czy mają czas na zajmowanie się sprawami domowymi? A jeśli nawet mają, to czy szef pozwala im na korzystanie z Internetu? Znam kilka firm, w których korzystanie z Internetu jest możliwe tylko po godzinach służbowych. Ale niech tam, załóżmy, że kobieta - gospodyni pracuje w biurze i może do woli hulać po Internecie i nie jest tak obłożona sprawami służbowymi, że może myśleć o domu, pieluchach i przygotowaniu pysznego jedzonka. To ja się pytam, którą pracownicę biurową będzie stać na zakup takich dyrdymałek?

Od razu widzimy, że technologie przyszłości są dla ludzi bogatych i w tym momencie należałoby zadać pytanie, czy służą one rzeczywiście ułatwianiu czy może tylko szpanowaniu. Proceder kuchenny nie należy do zbyt skomplikowanych w zarządzaniu i rzeczywiście na jakość potraw nie wpływa w żadnym stopniu fakt, że będzie można pogadać sobie z lodówką czy kuchenką.

Myślę, że do mitów o cudach techniki należy podchodzić sceptycznie, tym bardziej że generalnie nie wpływają one cudownie na poprawę naszego bytu codziennego. W pełni zautomatyzowana kuchnia może cieszyć jako zabawka, natomiast znacznie ważniejsze jest, aby nie zabrakło wkładu do niej. Niestety, obserwuje się, że coraz więcej ludzi ma coraz większe problemy w tym względzie.