Obraz ze znacznikiem

Polscy naukowcy uczestniczą w przygotowaniu standardu MPEG-7. Co ciekawe, ich prace finansuje polska firma informatyczna, która przejęła dwudziestokilkuosobowy zespół badawczy.

Polscy naukowcy uczestniczą w przygotowaniu standardu MPEG-7. Co ciekawe, ich prace finansuje polska firma informatyczna, która przejęła dwudziestokilkuosobowy zespół badawczy.

MPEG-7 jest standardem ISO, znanym także jako język opisu zawartości multimediów (Multimedia Content Description Language), opracowany przez grupę MPEG (Moving Pictures Experts Group). W przeciwieństwie do poprzednich opracowań grupy MPEG, które zyskały powszechne uznanie i ogromną popularność zastosowań, czyli algorytmów MPEG-1 i MPEG-2, nie jest to narzędzie kompresji obrazów wideo. MPEG-7 to przede wszystkim standard opisu ruchomych obrazów wraz z dźwiękiem, dzięki któremu można budować bazy danych, zawierające dane multmedialne, czy też tworzyć nowe mechanizmy przeszukiwania zbiorów tego typu danych. Opisy te można dołączać do obrazu podczas jego edycji, jak również w procesie automatycznego rozpoznawania obrazów. MPEG-7 oparto na metajęzyku XML. Na jego potrzeby stworzono osobny język definicji DDL.

Prace nad MPEG-7, które trwały 5 lat, zakończyły się we wrześniu br.

Słowa w multimediach

Nie wiadomo czy MPEG-7 zyska uznanie rynku. O tym, że prawdopodobnie tak się stanie, świadczy aktywny udział w pracach nad powstaniem tego standardu naukowców zatrudnionych w laboratoriach badawczych największych producentów elektroniki użytkowej. Dla nich bowiem sprzęt cyfrowy, który już w nieodległej przyszłości będzie stanowił gros oferty, zyska na atrakcyjności, gdy stworzy się możliwości łatwiejszego opisywania przetwarza-nych i zapisywanych danych multi- medialnych.

Możliwości zastosowań MPEG-7 są ogromne, poczynając od urządzeń domowego użytku, poprzez archiwa redakcji mass mediów, kończąc na systemach automatycznego monitoringu.

MPEG-7 służy do tworzenia hierarchicznych opisów zawartości multimedialnej, zarówno elementów niskiego poziomu percepcji (np. kolory, kształty, częstotliwości dźwięków), jak i warstwy semantycznej. Opis może być dołączany w trakcie procesu rozpoznawania i analizy obrazów, a także podczas ich edycji (np. dołączanie ruchu kamery, trajektorii obrazu trójwymiarowego czy innych danych, opisujących obrazowane obiekty Đ informacje o kolorze, ruchu, fakturze, kształcie, lokalizacji w czasie i przestrzeni). "Nowy standard MPEG-7 znajdzie zastosowanie przede wszystkim w systemach wyszukiwania obiektów multimedialnych w rozpro- szonych bazach danych. Deskryptory są bowiem indeksami, które opisują sygnałową zawartość obrazu, filmu czy dźwięku" Đ mówi prof. Władysław Skarbek z Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej, a zarazem szef zespołu multimedia w warszawskiej firmie Altkom.

Opisać ruch

Grupa prof. Władysława Skarbka tworzy konwerter (kompilator) deskryptorów (znaczników) typu wizualnego w XML na znacznie oszczędniejszą postać binarną. "Do tej pory brakowało przejścia od opisu XML do bardziej efektywnej postaci, której wymagają zastosowania praktyczne" Đ twierdzi prof. Władysław Skarbek. Grupa pracuje obecnie nad opracowaniem nowych deskryptorów opartych na tzw. temperaturze koloru obrazów oraz domenach wizualnych.

Po raz pierwszy eksperymentalny pokaz możliwości MPEG-7 odbył się we wrześniu br. na Politechnice Warszawskiej podczas międzynarodowej konferencji CAIP (Computer Analysis of Images and Patterns). Więcej informacji na temat standardu MPEG-7 można znaleźć pod adresem www.mpeg-7.com.

Przedsiębiorcy i badacze

Polskie firmy informatyczne są w większości przypadków małymi przedsiębiorstwami. Znacząca część ich działalności to tzw. pośrednictwo niskopoziomowe, sprowadzające się do problemów inżynierskich. Oznacza to, że w większości z nich nie powstały jeszcze komórki zajmujące się sprawami oderwanymi od bieżącej działalności - planowania strategicznego czy działalności R+D (badania i rozwój). Nie pozwalały na to także wczesne stadium rozwoju rynku i nie najlepsza koniunktura gospodarcza.

W firmach komputerowych co prawda często spotyka się osoby z tytułami naukowymi, ale na ogół jest to wynik przekwalifikowania byłego naukowca w przedsiębiorcę. Brakuje biznesowej potrzeby, żeby w firmie tworzyć dział zajmujący się badaniami. A jego powstanie - jak świadczą przykłady zachodnich koncernów - jest naturalnym etapem rozwoju dużej firmy. Tak przynajmniej uważa Tadeusz Alster, prezes Altkomu. Zdecydował on o dołączeniu do Altkomu 26-osobowej grupy naukowców.

Nadarzyła się ku temu okazja. Zespół prof. Władysława Skarbka z Politechniki Warszawskiej realizował duży projekt dla firmy zagranicznej, nad którym prace zatrzymano z przyczyn niezależnych. Zespół stał się niepotrzebny. Jednak przed rozwiązaniem uratowało go w październiku ub.r. przejęcie przez Altkom.

Celem było przede wszystkim wzbogacenie kultury wewnętrznej firmy. Zespół prof. W. Skarbka wniósł wartości, które trudno wypracować przy nastawieniu na obsługę klienta. "W biznesie liczy się skuteczność, natomiast w nauce przede wszystkim uroda i precyzja rozwiązania. To nastawienie na skuteczność w długim horyzoncie czasowym prowadzi do inflacji kryteriów pracy, do wypaczeń" - mówi Tadeusz Alster. Aby tego uniknąć, zespołom wdrożeniowym potrzebny jest kontekst, przede wszystkim potencjał intelektualny, obejmujący również szerszy horyzont dziedziny. "Włączenie zespołu prof. W. Skarbka to małżeństwo z rozsądku. Umożliwiliśmy mu dalsze prowadzenie prac badawczych, a w zamian jego członkowie uczestniczą w naszej działalności edukacyjnej (część przychodów Altkom zyskuje z działalności szkoleniowej - przyp. red.) oraz wdrożeniowej" - wyjaśnia Tadeusz Alster. Są to np. system mikropłatności, realizowany na zlecenie eCardu, czy prace nad platformą do nauczania na odległość. Sumarycznie podział pracy pomiędzy komercyjną (a zarazem integracyjną z pozostałymi informatykami Altkomu) a naukową jest prawie równomierny. Tadeusz Alster liczy na to, że obecność zespołu prof. Władysława Skarbka z czasem zacznie mieć inspirujący wpływ na całą firmę.

Udział w projekcie MPEG-7 ma dla Altkomu znaczenie raczej prestiżowe (teoretycznie, gdyby ten standard zyskał uznanie producentów elektroniki użytkowej, zaś prace zespołu prof. W. Skarbka pozwoliły na uzyskanie patentu, można by zarabiać na opłatach patentowych).


TOP 200