Obcy w obcym kraju

Galaktyka Internetu budowana była pracowicie i przez dziesiątki lat w zupełnie innym Królestwie.

Galaktyka Internetu budowana była pracowicie i przez dziesiątki lat w zupełnie innym Królestwie.

I jako gotowy, ukształtowany przez Obcych, skomplikowany i tajemniczy zarazem, nafaszerowany matematyką, fizyką i w ogóle techniką wynalazek dotarła w końcu do rąk i głów Humanistów. Cytat ściągnąłem z prezentacji pewnego profesora z UAM (http://mumelab01.amu.edu.pl/A_wyklady-zdalne/archiwum/prezentacje/wyklad03.ppt ), zachowując oryginalną pisownię.

Korzystam z Internetu od wielu lat i muszę powiedzieć, że mniej więcej od połowy lat 90. nie zdarzyło mi się używać aparatu nauk przyrodniczych i ścisłych przy obsłudze komputera lub Internetu. Owszem, czasami przydawała mi się nabyta swego czasu biegłość w obsłudze systemów operacyjnych i języków skryptowych, ale usługi takie dostępne są dziś dla każdego za niewielką opłatą.

Znam zjawisko, które każe profesorowi UAM mówić o "nafaszerowaniu matematyką, fizyką i w ogóle techniką". Zjawisko to nazywa się blokada mentalna i, niestety, szkoły wyrabiają je u uczniów - nie tylko w Polsce. Pisałem już o nim kiedyś: na pewnym etapie edukacji młody człowiek dochodzi do wniosku, że nie radzi sobie z przedmiotami ścisłymi. Zamiast oczywistego wniosku, że trzeba się więcej uczyć, dochodzi do innego, prostszego: jestem Humanistą! Od tego momentu cokolwiek nosi znamiona techniki albo nauk ścisłych i przyrodniczych, traktowane jest jako Królestwo Obcych - że przez cały czas utrzymam się w stylistyce i ortografii profesora UAM. Dla mnie co prawda ktoś, kto nie zna podstaw nauk ścisłych i przyrodniczych, nie jest żadnym Humanistą, tylko nieukiem - ale niech będzie, że nie mam racji.

Pech chciał, że 30 lat temu nikt nie powołał żadnego Projektu Internet: "A teraz wybudujemy globalną sieć komputerową, która będzie umożliwiać transmisję tekstu, obrazów i dźwięku; będzie w niej można budować tematyczne serwisy, robić biznes, a nawet zdalnie pracować. Powołamy centra przetwarzania danych, zbudujemy węzły, zapewnimy odpowiednie prawo oraz wykształcimy tysiące specjalistów. A do tego - stworzymy społeczność ludzi dobrej woli, którzy bez własnej korzyści będą tworzyć oprogramowanie i treści, które dla wszystkich dostępne będą bez opłaty". Do takiego przedsięwzięcia stworzono by interdyscyplinarny zespół, jak nakazuje naukowa moda. W jego składzie znaleźliby się także Humaniści wszelkiej maści - od socjologów po prawników.

Ale stało się inaczej: Sieć powstawała jako seria wynalazków o charakterze technicznym, jak rodzina TCP/IP, język HTML, Linux i GNU itd. Każdy z osobna miał charakter czysto techniczny, ale wszystkie razem uruchomiły lawinę - z daleko idącymi skutkami dla społeczeństw i kultury. Dlaczego nie było przy tym Humanistów? Aż boję się pomyśleć, że dlatego, że nie mieli nic do zaoferowania - a do tego u wielu z nich zadziałała opisana wyżej blokada mentalna.

Słowem, przespali sprawę i teraz dopiero szykują swój aparat, by badać i opisywać kulturę, którą sieć wykreowała. Nic dziwnego, że radzą sobie z tym tylko nieliczni, jak np. Manuel Castells, na którego mniej albo bardziej świadomie powołuje się cytowany fragment ("galaktyka Internetu"). Jedno z niewielu polskich opracowań na temat społeczności internetowej jest dziełem inżyniera informatyka, specjalisty od sieci neuronowych, prof. Ryszarda Tadeusiewicza. Reszcie pozostaje lęk, poruszanie się po omacku i cytowanie innych.

Ciekawe, czy ktoś wyciągnie z tego wnioski i zmodyfikuje programy nauczania, kończąc wreszcie z idiotycznym rozdziałem na nauki ścisłe i przyrodnicze oraz tzw. humanistykę.


TOP 200