O umawianiu się

Umowa jest fundamentem demokracji i gospodarki rynkowej. Nie wszyscy jeszcze to rozumieją i nie wszyscy umów dotrzymują. Przez niemal półwiecze zdążyliśmy nauczyć się, że umowę podpisuje się, a potem zobaczymy. Jeśli rząd i partia postanowią zmienić ogólne zasady, wtedy umowy rozwiązują się samoczynnie 'z mocy prawa'.

Umowa jest fundamentem demokracji i gospodarki rynkowej. Nie wszyscy jeszcze to rozumieją i nie wszyscy umów dotrzymują. Przez niemal półwiecze zdążyliśmy nauczyć się, że umowę podpisuje się, a potem zobaczymy. Jeśli rząd i partia postanowią zmienić ogólne zasady, wtedy umowy rozwiązują się samoczynnie 'z mocy prawa'.

Jeśli wyłączą prąd, istnieją podstawy do jej zmian, a jeśli uda się znaleźć dojście, umowę zacznie się aneksować. Oczywiście istnieją sytuacje, w których warunki umowy zmieniają się i modyfikacje okazują się konieczne. Nie do przyjęcia jest jednak zakładanie, że umowa służy zapewnieniu tylko własnego interesu.

Uczestnicy czerwcowej, letniej, jubileuszowej (X) Szkoły PTI w Szczyrku byli zaskoczeni sposobem, w jaki potraktował ich artysta Jacek Kaczmarski. Organizator, bardzo udanej skądinąd Szkoły, z zakłopotaniem zakomunikował, że artysta nie przyjedzie, gdyż ma inny koncert i jest zmęczony. Ma prawo artysta być zmęczony po podróży z Australii, gdzie wiedzie żywot z rodziną. Tutaj artysta tylko zarabia pieniądze na naszych starych sentymentach. Chyba pora posłuchać starych nagrań artysty i sprawdzić, czy aby w interpretacji ballad nie doszukiwałem się zbyt wielu wartości uniwersalnych i prostych. Artysta nie był jedyną osobą, która nie zaszczyciła szkoły.

Uczynił to również pan D.S., laureat konkursu PTI na najlepszą pracę magisterską. Aż trudno uwierzyć, żeby młody człowiek był tak źle wychowany i zmanierowany jak artysta. Powinien wiedzieć, że jeśli przyjmie się zobowiązanie, to choćby pioruny waliły, trzeba się z niego wywiązać. Jeśli okazuje się to zupełnie niewykonalne, powinno się zawiadomić organizatora (współpracownika, szefa, klienta...), żeby ten nie czekał. Jest coś, co może trochę pana D.S. "usprawiedliwia". Wprawdzie niewiedza nie zwalnia z odpowiedzialności, ale absolwent może jeszcze nie wiedzieć, że tylko w szkole, uczelni i administracji można bezkarnie wydłużać terminy i lekceważyć klienta. Tego szkoła powinna uczyć, by przygotować studentów do życia w cywilizowanym otoczeniu. Jeśli nie uczy, to tylko dlatego że jest bardzo chora, czym nikt nadal zdaje się nie przejmować.

Jako że znów dotarłem do trudnych tematów, pora wrócić do Szkoły (PTI). Jej uczestnicy już w środę zapomnieli o artyście Jacku Kaczmarskim. Przecież informatycy potrafią wszystko, a więc i śpiewać też umieją (wszystko, oprócz ballad wiadomego artysty, które zapomnieli). Wśród uczestników niemało też było prawdziwych zbójów, co się raczą kwaśnicą i żeberkami harnasiowymi. Kiedy banda zbójników zawitała do Karczmy w Szczyrku, było już dwie minuty po godzinie 22.00, znaczy, że kucharz właśnie wychodził. Kelnerka poszła, kucharza zatrzymała i jeść zbójom dała. Kelnerka i kucharz rozumieją umowę, jaką mają z klientem i nawet gdy klient nieco jej nadużyje, chcą mu wyświadczyć usługę. Zdają sobie sprawę, że klient ich utrzymuje i w żadnym przypadku nie mogą go utracić. Artysta z antypodów już nie może liczyć na wielu byłych klientów, bo oni na artystę już liczyć przestali. A absolwent-laureat niech sobie przemyśli. To nie on miał zaszczycić swą obecnością uczestników Szkoły, a jego spotkał wielki zaszczyt. Pierwszy i ostatni raz.

A jak przyjedziecie do Szczyrku na następne szkolenia czy inną konferencję, w karczmie na rozdrożu otrzymacie dobrą kwaśnicę i pyszne żeberka harnasiowe.