O organizacji i informacji oraz o procedurach awaryjnych

Przydarzył się nam potop, który obnażył cały nasz brak umiejętności organizowania się. Relacje w mediach są potwornym oskarżeniem niezdolności do rządzenia, organizowania się. Na nic nasza ofiarność, na nic zaangażowanie, jeśli brakuje wiedzy, a przede wszystkim umiejętności. Arogancja władzy i brak wyobraźni spowodowała, że straciliśmy wiele więcej niż było to nieuniknione. Nieogłoszenie stanu wyjątkowego - umożliwiającego wykonywanie procedur awaryjnych - świadczy o karygodnym braku wyobraźni i nieodpowiedzialności.

Przydarzył się nam potop, który obnażył cały nasz brak umiejętności organizowania się. Relacje w mediach są potwornym oskarżeniem niezdolności do rządzenia, organizowania się. Na nic nasza ofiarność, na nic zaangażowanie, jeśli brakuje wiedzy, a przede wszystkim umiejętności. Arogancja władzy i brak wyobraźni spowodowała, że straciliśmy wiele więcej niż było to nieuniknione. Nieogłoszenie stanu wyjątkowego - umożliwiającego wykonywanie procedur awaryjnych - świadczy o karygodnym braku wyobraźni i nieodpowiedzialności.

Przedstawiciele władzy znów, jak w przypadku np. systemu podatkowego, argumentują, że nie można było przewidzieć. Nie można przewidzieć, jeśli nie przewiduje się. Nie można przewidzieć, jeśli tak, jak w przypadku Wrocławia, przyjmuje się radośnie założenie, że woda pójdzie gdzie indziej. Nie przewidywali więc, że trzeba zapewnić piasek i transport, inaczej zorganizować przygotowanie zapór. Można było np. do worków sypać piasek tam, gdzie on jest, a nie tam, gdzie jest potrzebny. Gdyby ogłoszono stan wyjątkowy, można byłoby zagonić do roboty gapiów zdolnych pomóc i przegonić tych, którzy przeszkadzają. Gdyby był stan wyjątkowy, nie mogłoby dojść do braku piasku, gdyż wszystkie osoby na mocy prawa i na podstawie planów działania musiałyby wypełniać ustalone zadania. My wolimy improwizować, nie wiedząc, że improwizacja musi być przygotowana.

Gdyby przygotowano i ogłoszono stan wyjątkowy, można byłoby skutecznie komunikować się. Jest to konieczne w takiej sytuacji. W każdej sytuacji. A tak możemy znów przegrać, po bohatersku zmagając się z przeważającym żywiołem. Mamy piach, worki, telefony, ludzi, nowoczesne samochody, mamy specjalistów, urzędy i władze, na które płacimy niebotyczne podatki, ale nie mamy systemu. Nie mamy standardów i procedur, a nawet, jeśli mamy, nie przestrzegamy ich. Próby ich wprowadzania spotykają się z niechęcią i czynnym oporem. Słyszy się zewsząd krytykę: za dużo formalizacji, to jest niezgodne z naturą Polaków. Polacy są wyjątkowi, potrafią improwizować i zawsze sobie poradzą. Tylko jak skuteczna jest taka improwizacja i ile kosztuje.

Tworząc nowe rozwiązania, zaczynamy zwykle od końca. Zastosowania informatyki są doskonałym tego przykładem. Zaczyna się od sprzętu, a kończy na problemach technicznych. A. Warring w książce "Systems Methods for Managers" (Oxford: Blackwell Scientific Publications, 1989 r. - krytykowanej u nas za uproszczone podejście) napisał: NIE MA PROBLEMÓW TECHNICZNYCH. Są problemy zarządzania, a te wynikają z nieumiejętności rozwiązywania problemów i posługiwania się techniką.

Nasze wyobrażenia o informatyce są dobitnym przykładem nieprzystosowania cywilizacyjnego. Byle pecet i kadłubowe oprogramowanie określa się mianem SYSTEMU. Nie jest ważne PO CO i CO nie/zmienia się (zawsze się tak robiło) byle było nowocześniej. Po komunizmie odziedziczyliśmy niską kulturę informacyjną. Wydaje się nam, że wystarczy, by był telefon, fax i centrala, komputer, sieć, multimedia, Internet i już jesteśmy nowocześni. Rzecznik prasowy rządu mówi, że stan wyjątkowy oznacza m.in. ograniczenia w łączności. To nie ten stan wyjątkowy. Tu właśnie trzeba było radykalnych działań mających usprawnić system.

Po komunizmie odziedziczyliśmy system edukacji, który zmusza młodych ludzi do bezmyślnego przyswaja niepotrzebnych informacji, a dorosłymi nie przejmuje się. Szkoła, w której uczeń czy student kilkadziesiąt godzin tygodniowo słucha, czyta i odpowiada, a nie działa, ogłupia. Umiejętności niezbędne do działania zdobywa się w trakcie działania, a nie słuchania, uczenia się na pamięć i odklepywania.


TOP 200