O cywilizowanym dutków wydawaniu

W naszym pięknym języku najwyżej cenię jego funkcję komunikacyjną. Język ma służyć ludziom. Ta funkcja języka była i być powinna najważniejsza. Lecz praktyka tego nie potwierdza. Najważniejsze w sferach elit władzy okazują się funkcje: ekspresywna i impresywna!

W naszym pięknym języku najwyżej cenię jego funkcję komunikacyjną. Język ma służyć ludziom. Ta funkcja języka była i być powinna najważniejsza. Lecz praktyka tego nie potwierdza. Najważniejsze w sferach elit władzy okazują się funkcje: ekspresywna i impresywna!

Ba, zupełnie zaniedbana jest umiejętność mówienia z sensem. I to mnie zwyczajnie boli. Boli, gdy pracownik szacownej instytucji, w której bywam, mówi na mojego 7-letniego notebooka: "cacko", bo nie wie, co to jest. I wcale nie chodzi mi o to, żeby z każdym można było podyskutować na temat np. nowości na rynku komputerów do "kuchennej żeglugi internetowej"? To by już była przesada.

Sądzę, że wystarczyłoby, gdybym mógł porozmawiać sensownie o zasadności ponoszenia wydatków np. na system ZUS. Tymczasem wielu dyletantów popisuje się wątpliwej jakości dywagacjami na tematy, na których zupełnie się nie zna. Co gorsza, są to osoby, które decydują o losach naszego kraju.

Dlatego nie lubię liderów państwa, w którym przyszło mi żyć. A nie mam zamiaru zmieniać kraju zamieszkania, bo to jest także mój cudny kraj. Lecz nie wystarcza mi, że dziś nie strzela się do ludzi, którym się władza nie podoba. Bo to ciągle za mało.

A dlaczego nie cierpię ludzi z elit władzy? Bo zwyczajnie oszukują. Mówiąc o interesie Polski, lekką ręką wydają nasze pieniądze na przedziwne przedsięwzięcia, lecz - broń Boże - nie na edukację. I są bezkarni - palcem nie pozwolą tknąć swego przedstawiciela, jeśli nawet na gangsterach zarabia i z gangsterów żyje. Czy można władzę takiego kraju szanować? A za co? Biedne kraje ostatni grosz na edukację poświęcają, ponieważ wiedzą, że to ich jedyna szansą na poprawę losu. Uważają ją za najważniejszą, gdyż ona jest najpilniejszą inwestycją i jedynie ona może być lekarstwem na takie przypadłości, jak nasz ZUS, podatki czy dziura budżetowa. W Polsce wszystko jest nad edukację ważniejsze.

Może jednak chodzi właśnie o to, żeby obywatel porozmawiał sobie o cackach komputerowo-internetowych, a nie zajmował się sprawami rangi państwowej. Dlatego tak ciężko znaleźć myślącego człowieka, z którym można porozmawiać o zasadności ponoszenia nakładów np. na system ZUS. Sprawnego wykorzystania języka długo trzeba się uczyć. Ale wcześniej należy uczyć się myśleć i rozumieć. Po uzyskaniu pewnego poziomu kompetencji można będzie mówić o cywilizowanym dutków wydawaniu. Ale po to, by ten poziom uzyskać, potrzebna jest edukacja, na którą wiecznie nie ma pieniędzy.