Nowa moda komputerowa

Nie przypuszczałem, pisząc w 1997 r. felieton Zakaz cyfrowania (CW nr 30/97), że moja złośliwa nieco i karykaturalna antycypacja przybierze kilka lat później jak najbardziej realne formy. Pisałem bowiem wówczas: ''Myślę, że warto też pomyśleć o usprawnieniu notebooków dla niesamowicie zapracowanych ich użytkowników. Aby bezproduktywnie nie tracili czasu w trakcie przechodzenia z jednego miejsca w inne, wystarczy prosty patent - zawieszając na szelkach swój katarynobook, osobnik może bez przeszkód stukać w klawisze i przemieszczać się''

Nie przypuszczałem, pisząc w 1997 r. felieton Zakaz cyfrowania (CW nr 30/97), że moja złośliwa nieco i karykaturalna antycypacja przybierze kilka lat później jak najbardziej realne formy. Pisałem bowiem wówczas: ''Myślę, że warto też pomyśleć o usprawnieniu notebooków dla niesamowicie zapracowanych ich użytkowników. Aby bezproduktywnie nie tracili czasu w trakcie przechodzenia z jednego miejsca w inne, wystarczy prosty patent - zawieszając na szelkach swój katarynobook, osobnik może bez przeszkód stukać w klawisze i przemieszczać się''.

W roku 2002 pojawiła się informacja obwieszczająca, że firma Hitachi wprowadza na rynek japoński, a później także na amerykański i europejski, ubieralny komputer skonstruowany we współpracy z firmą Xybernaut. Urządzenie to, nazywane z angielska Wearable Internet Appliance, zostało oznaczone mało romantycznym symbolem WIA-100NB i składa się z ubieralnego monitora do założenia na głowę (miniaturowy wyświetlacz jest umieszczany przy oku), jednostki centralnej oraz pilota pełniącego rolę myszki. Tekst jest wprowadzany za pomocą pilota za pośrednictwem wirtualnej klawiatury. Jednostka centralna ma wymiary 90 x 140 x 26 mm i waży 310 g. Wyświetlacz waży 80 g, pilot - 50 g. Komputer pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Windows CE, a jego wydajność jest zbliżona do wydajności komputerów kieszonkowych.

Rozdzielczość wyświetlacza to 800 x 600 pikseli, liczba kolorów wynosi 260 tys. Sercem "ubieralnego" jest procesor Hitachi SH-4 pracujący z częstotliwością 128 MHz. Urządzenie posiada również wyjście słuchawkowe oraz port USB, przez który komunikuje się z pilotem. Cena ma wynosić około 2300 dolarów.

Nie wiem jak kształtuje się popyt na "ubieralnego" w Kraju Kwitnącej Wiśni, gdyż nie bardzo wyznaję się w języku japońskim, niemniej zainteresowanych odsyłam na stronę pod adresem:http://nbinside.com/side/wia100nb.htm , gdzie urządzenie jest zaprezentowane w całej okazałości. Jeśli chodzi o krajowy oddźwięk, to jest on niewielki, jak zresztą w całej Europie. W związku z tym, oprócz dwóch wzmianek informacyjnych, możemy poczytać o nowym produkcie, jako o nowej odmianie sposobu ubierania się, na stronach Fashion TV pod adresem:http://www.ftv.pl/section.php?art=873&sid=24 .

Zresztą gołym okiem widać, że produkt jeszcze się nie rozpowszechnił, albowiem na ulicach nie paradują elegantki zdobione procesorami ani rodzimi biznesmeni szpanujący a` la Terminator z wyświetlaczem przy oku. Przyjdzie jednak czas, że stanie się to rzeczywistością, w tej lub innej postaci, a najbardziej wysublimowane technologie mikroelektroniki oraz informatyki zostaną wprzęgnięte w popularne i wszechobecne urządzenia codziennego i osobistego użytku. Nie będziemy się wówczas pytać, co jest wydajne i nowoczesne, ale jaki komputer nosimy w tym sezonie. Aby przybliżyć sobie tematykę nowości powszechnego użytku i zobaczyć kształtujące się w tej materii tendencje, warto zajrzeć na angielskojęzyczną stronęhttp://www.japantoday.com/e/?content=product i przejrzeć listę kilkuset produktów. Czasami rzeczywiście możemy być zdziwieni.