Novell nie chce walczyć z NT

"Novell ma zamiar zająć się teraz tylko swoimi sprawami". Słowa te zostały przyjęte z wielkim aplauzem tak przez użytkowników, jak i analityków rynku, a wypowiedział je ostatnio szef Novella Robert Frankenberg podczas konferencji, na której po raz pierwszy wyłożył oficjalnie strategię firmy. Jakby na potwierdzenie tych słów podjął on już pierwsze decyzje, które spowodują oddanie pewnej części rynku firmie Microsoft (chodzi o wycofanie się z rywalizacji w dziedzinie klientowskich systemów operacyjnych).

"Novell ma zamiar zająć się teraz tylko swoimi sprawami". Słowa te zostały przyjęte z wielkim aplauzem tak przez użytkowników, jak i analityków rynku, a wypowiedział je ostatnio szef Novella Robert Frankenberg podczas konferencji, na której po raz pierwszy wyłożył oficjalnie strategię firmy. Jakby na potwierdzenie tych słów podjął on już pierwsze decyzje, które spowodują oddanie pewnej części rynku firmie Microsoft (chodzi o wycofanie się z rywalizacji w dziedzinie klientowskich systemów operacyjnych).

I chociaż deklaracja Frankerberga brzmi bardziej stanowczo, niż podobnego typu wypowiedzi składane przez poprzedniego szefa firmy (R. Noorda), to można ją jednak różnie interpretować. Chodzi tu chyba o coś więcej, niż tylko o próbę stworzenia nowej platformy usług sieciowych. Po przeprowadzeniu przez Frankerberga reorganizacji firmy, powstały dwa nowe działy: dział aplikacji (koncentrujący się na dalszym rozwoju procesora tekstu WordPerfect) i dział serwerów (pracujący głównie nad systemem UnixWare). Niektórzy analitycy rynku sądzą jednak, że kroki te mogą raczej zaszkodzić Novellowi, niż pomóc w zbliżającym się starciu z firmą Microsoft o opanowanie rynku oprogramowania dla środowisk przetwarzania rozproszonego.

Zadanie numer 1

Analitycy rynku są też zgodni co do tego, że prowadzona w ostatnich latach polityka poprzedniego szefa firmy R. Noorda (który angażował się niepotrzebnie w szereg drogich i nieefektywnych przedsięwzięć) przyczyniła się w dużej mierze do tak dużych opóźnień w pracach nad rozwojem systemu NetWare 4.1.

Frankerberg czyni teraz wszystko, aby zdążyć do końca roku z opracowaniem pierwszej wersji platformy dla serwerów sieciowych instalowanych w przedsiębiorstwach. Jest to dla niego zadanie nr 1. musi się teraz skoncentrować na dokończeniu prac nad NDS (NetWare Directory Services - usługi Obiektowej Bazy Danych), tak aby system ten stał się globalną platformą obsługi katalogów, zanim Microsoft zaprezentuje system Cairo (kolejna wersja Windows NT). Novell będzie kontynuował w przyszłym roku prace nad udoskonaleniem systemu NDS, który nie może współpracować obecnie z wieloma ważnymi modułami typu NLM (Netware Loadable Module - ładowalne moduły systemu NetWare), takimi jak: NetWare for SAA (łączność z komputerami mainframe firmy IBM), obsługa baz danych SQL, czy UnixWare.

Po uporaniu się z systemem NetWare 4.1 i NDS przed firmą stanie konieczność podjęcia kolejnej ważnej decyzji - przenosić system NDS do innych środowisk pracy (chodzi tu głównie o Windows NT i różne odmiany systemu Unix) czy nie?

Novell może więc potraktować NDS jako swój flagowy produkt, który będzie motorem napędzającym sprzedaż systemów operacyjnych NetWare i Unixware, a w przyszłości promującym następny produkt firmy, jakim może być kolejny system operacyjny (SuperNOS) obsługujący hybrydowe środowisko pracy przetwarzania rozproszonego.

Dużym firmom zależy bardzo na eksploatowaniu jednego, uniwersalnego systemu obsługi katalogów i plików, który wspierałby pracę administratora systemu (kontrola zgłaszających się do pracy użytkowników, bezpieczeństwo pracy systemu czy kontrola dostępu do zasobów sieci) niezależnie od platformy zainstalowanych w sieci serwerów. I jeśli zakup serwera systemu NT wiązać się będzie z koniecznością zaznajamiania się z kolejnym systemem obsługi katalogów, to niewykluczone, że większość użytkowników zdecyduje się na pozostanie przy serwerach firmy Novell.

Co dalej?

Możliwy jest też zupełnie inny scenariusz. Klienci rezygnują z systemu UnixWare i decydują się na kupowanie serwerów systemu NT. W tym przypadku taka decyzja firmy (czyli rezygnacja z wbudowywania do systemu NDS wsparcia dla serwerów platformy NT) byłaby równoznaczna ze strzeleniem sobie samobójczego gola. Microsoft zabiegać będzie wtedy ze zdwojoną energią o klientów Novella, ułatwiając im zadanie integrowania systemu NetWare z systemami NT i Windows czy oferując dogodne ścieżki migracji z NetWare na NT.

Najlepszym rozwiązaniem dla Novella, neutralizującym potencjalne zagrożenie ze strony firmy Microsoft, nie jest zatem bezpośrednie konkurowanie z systemem NT, ale taki rozwój usług sieciowych, by mogły one integrować w ramach jednego przedsiębiorstwa 32-bitowe serwery różnych platform. Doprowadzi to do jasnego podziału rynku i wyodrębnienia w nim obszarów, w których Novell wyraźnie dominuje nad firmą Microsoft. A wspomniany wcześniej hipotetyczny system operacyjny SuperNOS nie pojawi się przecież na rynku wcześniej, niż w 1996 roku.

Poza tym przemysł oczekuje niecierpliwie na pojawienie się producenta, który podoła zadaniu stworzenia silnego środowiska pracy, oferującego możliwość przetwarzania danych w trybie rozproszonym. Środowiskiem takim mógłoby być Distributed Computing Environment (opracowane przez Open Software Foundation). Nie jest ono jednak w pełni dopracowane i musiałoby poza tym zyskać wsparcie tych użytkowników pracujących w środowisku klient/serwer, którzy korzystają z innych niż Unix systemów. Jeśli Novell zdecydowałby się na przeniesienie systemu NDS na komputery innych platform, to mógłby odegrać pionierską rolę w tworzeniu zrębów takiego środowiska pracy.

Frankenberg i jego ludzie decydują teraz o tym czy NDS pozostanie integralną częścią systemu NetWare, czy też opuści go i zacznie żyć swoim własnym życiem. Obserwujmy więc uważnie co będzie dalej.


TOP 200