Nocne miganie

W długie zimowe wieczory czasami nie mogę szybko zasnąć, choć normalnie, podobno, już po 30 sekundach chrapię. Szczególnie w okolicach najkrótszego dnia w roku (21 lub 22 grudnia, czyli na dzień przed datą wydania dzisiejszego numeru CW), zdarza mi się leżeć i patrzeć w ciemność.

W długie zimowe wieczory czasami nie mogę szybko zasnąć, choć normalnie, podobno, już po 30 sekundach chrapię. Szczególnie w okolicach najkrótszego dnia w roku (21 lub 22 grudnia, czyli na dzień przed datą wydania dzisiejszego numeru CW), zdarza mi się leżeć i patrzeć w ciemność.

A właściwie wcale nie w ciemność, choć choinki od dawna nie ubieramy lampkami, bo jest do tego za mała (rośnie w doniczce, ta sama choineczka przechodnia od lat). Zamiast baranów, liczenie światełek, które widzę z łóżka, ujawnia obecność kilkunastu jasnych punktów w pokoju:

Macintosh Mini 1x + monitor 1x

PowerMate firmy Griffin 1x

Macintosh G5 syna 1x + monitor 1x

głośnik komputerowy 1x

podłączenia prądu, tzw. szyny 2x

słuchawki USB 2x

zewnętrzne dyski 4x

dwie drukarki 3x

ładowarka do baterii kamery wideo 1x

W sumie 18 światełek, głównie zielonych, ale także szarych, niebieskich oraz czerwonych. Większość ma stałą jasność, ale te na komputerach migają zupełnie jak gwiazdy. Najbardziej widowiskowo świeci PowerMate, czyli obrotowy sterownik zastępujący mysz (nadaje się do przesuwania filmów klatka po klatce, ale także do regulowania siły głosu; ma dodatkowy przycisk jak każda mysz). Otóż, jego okrągła podstawa stoi na przeźroczystym krążku jakiegoś elastycznego plastiku. W środku wmontowano silną diodę niebieską, która w czasie snu komputera pulsuje niczym daleka galaktyka. Dokładnie w tym samym rytmie co światełko na przodzie G5. Widocznie centralny procesor synchronizuje je. Tempo zmian jasności jest bardzo powolne i do złudzenia przypomina oddychanie śpiącego człowieka. No tak, "ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś". W tym przypadku trudno zresztą mówić o spaniu komputera. Ot, raczej wieczorna drzemka.

Dalsze rozejrzenie się po domu ujawnia wiele innych światełek. Wprawdzie z zanikiem odtwarzaczy VHS pozbyliśmy się migających cyfr "12:00", ale za to mamy wiele zegarków, które co roku trzeba dwa razy przestawiać. Właściwie nie wiadomo po co, bo w naszej szerokości geograficznej i tak w zimie dzień jest krótki. Wszystko jedno, czy lampy zapalamy rano, czy po południu, kiedyś trzeba. Poza jednym zegarem synchronizowanym radiem (prezent od pewnej znajomej - straszne urządzenie, bo atomowo precyzyjne aż do bólu), który ma wyświetlacz ciekło-krystaliczny, więc w nocy go nie widać. Wszystkie inne pokazują notorycznie niedokładne godziny. Zresztą nie wiem, po co ekspres do kawy, kuchenka mikrofalowa, kuchnia gazowa, zmywarka oraz DV-R w ogóle mierzą czas?! W każdym razie świecą mocno, w większości na zielono, choć zmywarce zamarzył się kolor rubinowy. Ładowarki telefonów oraz ładowarki baterii do aparatów fotograficznych dopełniają orgii świateł. W sumie, podejrzewam, że w naszym domu dobre kilkanaście watów idzie cały czas w świecenie. Podobnie dzieje się w milionach innych domów. Kilka megawatów, czyli jeden blok energetyczny, zasila to nocne miganie.

Przez cały rok domowe światełka nie są do niczego potrzebne. Ale raz do roku, w bożonarodzeniową noc, przynoszą nam, tak potrzebne, radość i nadzieję. Wesołych Świąt!


TOP 200