Niezależność

Znamy przykłady instytucji, które niegdyś cieszyły się renomą, co do swojej niezawisłości, dopóki nie zmieniły się realia lub też rzeczywistość nie wymogła zmiany postawy.

Znamy przykłady instytucji, które niegdyś cieszyły się renomą, co do swojej niezawisłości, dopóki nie zmieniły się realia lub też rzeczywistość nie wymogła zmiany postawy.

Bo przecież byt całkowicie niezależny jest abstrakcją trudno wyobrażalną i jako taki w stanie wolnym nie występuje.

Znamy też czasopisma, które jeszcze niedawno chwaliły się całkowitą niezależnością i bezstronnością dziennikarską. Niestety, finansowe realia zmuszają do różnych, dziwnych i nieraz wstydliwych zachowań. Niezależność maleje wraz z zalewem sponsoringu i wobec konieczności zapewnienia bytu pracownikom tej – do tej pory niezależnej instytucji – traci się swą neutralność, kosztem tendencyjnej komercji.

„Jestem niezależny” – chełpi się Lokalny Informatyk – „nikt nie może narzucić mi swojego zdania. Wszystkie wybory życiowe i zawodowe wykonuję zgodnie ze swoją wolą i podług własnego zdania”. Czy w dzisiejszych czasach stać jeszcze kogoś na bycie w miarę wolnym człowiekiem? Czy jakaś instytucja może cieszyć się wolnością i niezależnością w tych dniach? Chyba tylko nad Lokalnym Informatykiem wolność rozpięła swe opiekuńcze skrzydła. Zarabia on na tyle mało, że niestraszne mu są żadne naciski odgórne. Mówiąc dokładniej – jest mu całkowicie obojętne, czy pracuje tu czy tam, bo pieniądze oferowane za jego usługi nie są w stanie zmienić jego mentalności. Wszędzie są one zbyt małe, aby omamić jego prawdziwą, wolną naturę. Może więc bez strachu nie słuchać nikogo.

Jedynym zagrożeniem dla jego niezawisłości jest zmiana pracy na lepiej płatną. Dopóki jednak Dyrekcja ma o nim zdanie, jakie ma, dobrobyt mu nie grozi, bo jakże można komputerowemu specjaliście płacić więcej niż otrzymuje strażnik w firmie? Przy takiej postawie Dyrekcji, przy całym niezrozumieniu zasad informatyki i jej znaczenia dla firmy, trudno Lokalnemu walczyć o coś więcej. Dlatego w mniemaniu przełożonych strażnik jest nawet ważniejszy, gdyż dogląda cennego majątku trwałego firmy, podczas gdy Lokalny ściera łokciami kurz z biurek komputerowych.

Korzystając ze swej niezależności mógłby Lokalny poszukać gdzieś lepszej pracy. Ale obawia się, że lepsza pensja zepsułaby jego charakter – mógłby zostać usidlony. A on kocha wolność, chociaż ciągle narzeka na tych, którzy są jej przyczyną.