Nieuczciwość na uczciwość zdecydowanie zamienię

Nieuczciwość jest tak powszechna, jak powszechne jest przechodzenie pieszych przez jezdnię na czerwonym świetle, bądź jak powszechne jest przekraczanie dozwolonej prędkości przez kierowców, nie wiem czemu w tak licznej rzeszy przekonanych, że doskonale obsługują swe maszyny.

Nieuczciwość jest tak powszechna, jak powszechne jest przechodzenie pieszych przez jezdnię na czerwonym świetle, bądź jak powszechne jest przekraczanie dozwolonej prędkości przez kierowców, nie wiem czemu w tak licznej rzeszy przekonanych, że doskonale obsługują swe maszyny.

Mój dziadek, rzeźnik i właściciel rzeźni w jednej osobie, oszukiwał moją babcię, żonę rzeźnika i właściciela rzeźni, odpowiadając na jej troskliwe pytanie: "Paliłeś dzisiaj papierosa" (nawet nie papierosy), mówiąc: "Nie". Rozumiałem dziadka, jako zapatrzony weń wnuk, i bez wzruszenia dokładałem do pieca węgla, choć sam podawałem mu tego dnia zapałki, aby podpalić mógł, z niezrozumiałych dla mnie wtedy względów, papierosa. Rozumiałem jednak dlaczego na postawione przez babcię pytanie, dziadek mówił: "Nie". Dziadek kochał babcię. Ale kochał też tytoń. Drugi mój dziadek - prawnik przedwojenny, grabarz powojenny - (mniej go znałem z przyczyn naturalnych) też oszukiwał moją drugą babcię, gdy pytała: "Piłeś dzisiaj". Wiadomo co odpowiadał drugi mój dziadek, spoglądając na mnie. Tego przecież dnia wysyłał mnie po piwo(a) do sklepu niewiele oddalonego od cmentarza. Dlaczego mój drugi dziadek na babci pytanie odpowiadał tak jak odpowiadał, doskonale rozumiem. Drugi mój dziadek kochał moją drugą babcię, ale kochał też piwo (w umiarze, co ważne, ale babcia była przewrażliwiona). Te oszustwa moich dziadków były sympatyczne i ja to wiedziałem, będąc kilkunastoletnim młodzieńcem (babcie często używały mnie jako argumentu na poruszenie umysłów mych dziadków: "Przecież on się uczy" mawiały, jakby były w zmowie). Zapomniałem dodać, że moje babcie również kochały moich dziadków. Myślę więc, że do większych oszustw wśród moich dziadków i babć nie dochodziło.

Kiedy urosłem, dowiedziałem się, że istnieją inne oszustwa w liczbie mnogiej wielokrotnie pomnożonej. Z problemu tego interesowało mnie zawsze nie to, w czym kto oszukuje, lecz oszukujący człowiek, budujący przychylną sobie rzeczywistość na skróty. (Na marginesie dodam, że nie interesuje mnie na razie, czy mający zostać stworzony sztucznie inteligentny komputer posiądzie tę umiejętność). Nie ulega wątpliwości, że waga oszustwa wiąże się z poczuciem winy. Im kto mniej wrażliwy na swą winę, tym dopuścić się może dalej idących postępków. Nieuczciwość też ma ścisły związek z tzw. małymi ludźmi. Musi być to cecha wrodzona albo nabyta, co do tego dualizmu przyczyny istnieje zgodność. Każdy jednak, nawet najbardziej zatwardziały oszuścik czy oszustka, nosi w sobie choć najmniejszy wyrzut sumienia (jeśli nie, to chory być musi). Wyrzut ten przybierać może różne formy i zachowania.

Piszę o tym wszystkim po spotkaniu z dawnym dobrym znajomym, które miejsce miało na szpitalnym korytarzu (syn zbyt uwierzył w swe łyżwiarskie umiejętności). Obaj znaleźliśmy się tam półlegalnie i półlegalnie opatrywani byliśmy (jaka reforma wygra takie starcie). Znajomy zajmuje się obecnie biznesem najogólniej mówiąc telekomunikacyjnym, kierując całkiem sporą firmą. Żalił się jednak nie na jakość połączeń telefonicznych, lecz na to, że biznesu tego nie da się prowadzić, będąc uczciwym. Ale nie taki tym razem będzie końcowy wniosek, bo to przecież może nie być rewelacja. Znajomy mój odchodzi z tego biznesu, bo chce być uczciwy (ponoć wszystkie próby bycia uczciwym zostały wykorzystane). I to jest - moim zdaniem - rewelacja.

Tak to istnieje miara nieuczciwości, która życie upiększa (wiedzieli to doskonale moi dziadkowie), oraz taka, która człowieka i innych niszczy. Myślę, że w większości przypadków na zawsze.


TOP 200