Nie rozmieniać się na drobne

Wybrano centralny model systemu dla ZUS. I bardzo dobrze - wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy, kończąc tym pociągnięciem fantazje nad rozpraszaniem informacji. Oczywiście, dane można rozpraszać, co nigdy nie gwarantuje osiągnięcia ich pełnej spójności na poziomie globalnym - model rozproszony sprawuje się nieźle, ale przy niezbyt wielkich systemach i przy spełnieniu wielu wymogów. Nie byłoby normalnie, gdyby nie odezwali się tym razem przeciwnicy modelu centralnego, kojarzący go z archaicznym przetwarzaniem na starszych systemach mainframe.

Wybrano centralny model systemu dla ZUS. I bardzo dobrze - wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy, kończąc tym pociągnięciem fantazje nad rozpraszaniem informacji. Oczywiście, dane można rozpraszać, co nigdy nie gwarantuje osiągnięcia ich pełnej spójności na poziomie globalnym - model rozproszony sprawuje się nieźle, ale przy niezbyt wielkich systemach i przy spełnieniu wielu wymogów. Nie byłoby normalnie, gdyby nie odezwali się tym razem przeciwnicy modelu centralnego, kojarzący go z archaicznym przetwarzaniem na starszych systemach mainframe.

Uzasadnienia oponentów są różne. Jako naczelny argument wysuwają tezę, że ZUS do tej pory przetwarzał na mainframe'ach i nic dobrego z tego nie wyszło. Można by w tym miejscu zakończyć dyskusję, kwitując ją stwierdzeniem, że nie jest winą komputerów okrojone ich zastosowanie i niewłaściwa organizacja systemu, wynikająca z przyjętych niegdyś założeń. Drugim argumentem wysuwanym w dyskusji jest sprawa podłoża teletransmisyjnego. Stawiana jest bowiem teza, że w systemie centralnym musi istnieć lepsza jakość połączeń niż w systemie rozproszonym - zupełnie jakby czytało się literaturę fachową sprzed lat co najmniej kilkunastu. Myślę, że warto pokusić się o uporządkowanie i wyjaśnienie pewnych spraw.

Po pierwsze, model centralny oznacza li tylko, że baza danych na pewno będzie posadowiona na głównym komputerze. Z centralną bazą danych można współpracować zarówno w trybie terminalowym - najbardziej klasycznym - jak i w trybie klient-serwer. Techniki te oferowane są obecnie zarówno przez systemy mainframe, jak i unixowe. Realizacja zależy od zastosowanych narzędzi zarządzania bazami danych. W terminalowym trybie znakowym przepustowość łączy nie musi być oszałamiająca. W technice klient-serwer charakterystyka obciążenia sieci nieco się zmienia - pojedynczy użytkownik wyzwala transmisję zapytaniem i przyjmowaniem danych, natomiast nie angażuje łączy transmisją każdego znaku lub ekranu. Rozwiązania te są z pewnością bardziej ekonomiczne niż w modelach rozproszonych, gdzie konieczność replikacji danych może doskonale zmonopolizować cały ruch w sieci. Replikacja synchroniczna w relacji wiele do wielu jest najgorszym z możliwych rozwiązań, dając jednak stale aktualną informację we wszystkich punktach. Rozpraszanie bez replikacji i łączenie informacji na drodze łańcuchowania lub przepytywania serwerów odległych także nie oszczędza sieci. Najlepiej w rankingach oszczędnego gospodarowania zasobami sieciowymi sprawdza się rozproszenie danych i ich regionalna izolacja (im większa, tym lepsza), ale wówczas system zatraca cechy ogólnokrajowe, czyli przestaje być tym, o co chodzi.

Systemy rozproszone są trudniejsze w eksploatacji i zarządzaniu. Mają jeszcze jedną wadę - są znacznie droższe niż centralne. Sprzyjają rozpraszaniu danych, odpowiedzialności i finansów.