Nie licząc psa

No i stało się. Mamy rok 2001, wytęskniony XXI wiek i trzecie tysiąclecie. Ja jednak chciałem Państwu złożyć życzenia nietypowe. Nie milenijne, nie stuletnie, nie roczne, a pięcioletnie, a to dlatego że w informatyce rok to trochę za bliska perspektywa, a sto lat - za długa. Pięć lat to okres w sam raz na określenie tematu życzeń, bo w takiej perspektywie (z trudem, przyznajmy) da się prognozować rozwój tej dziedziny.

No i stało się. Mamy rok 2001, wytęskniony XXI wiek i trzecie tysiąclecie. Ja jednak chciałem Państwu złożyć życzenia nietypowe. Nie milenijne, nie stuletnie, nie roczne, a pięcioletnie, a to dlatego że w informatyce rok to trochę za bliska perspektywa, a sto lat - za długa. Pięć lat to okres w sam raz na określenie tematu życzeń, bo w takiej perspektywie (z trudem, przyznajmy) da się prognozować rozwój tej dziedziny.

Na najbliższych pięć lat chciałem życzyć Państwu psa. Niekoniecznie żywego czworonoga, choć oczywiście taki też może być. Chciałem Państwu życzyć psa abstrakcyjnego. Co to za dziwny zwierz, ten pies abstrakcyjny - zapyta ktoś. Już wyjaśniam. Wiele lat temu słyszałem następującą charakterystykę nowoczesnej technologii: "Do obsługi nowoczesnych urządzeń potrzeba człowieka i psa. Psa do pilnowania człowieka, żeby niczego nie dotykał. Człowieka, żeby karmił psa".

Każdy informatyk wie z praktyki, że to nieprawda, bo nowoczesna technologia wcale nie jest bezobsługowa. Na przykład administrator sieci wcale nie poświęca większości czasu na opracowanie strategii zarządzania zasobami, które mu podlegają, budowie polityki bezpieczeństwa ani planowaniu rozwoju swojego działu i stanowiska. Słowem, przez większość czasu nie pracuje kreatywnie, a odtwórczo. Robi kopie zapasowe, szuka zgubionych plików i baz, zakłada i kasuje konta, odpowiada na głupie i jeszcze głupsze telefony od użytkowników, ugania się ze śrubokrętem od stacji do stacji itd. Podobnie inżynier oprogramowania. Decyzje dotyczące podstawowych cech jego systemu - architektury, struktury, narzędzi - zajmują mu najmniej czasu. Najwięcej schodzi mu na rozwiązywaniu problemów czysto technicznych - zgodności technologii, wydajności, na poprawianiu błędów programistycznych, zawarciu swoich intencji w wybranym języku programowania. Nie dalej jak tydzień temu usiłowałem zmusić komputer do rozpoznawania, czy dany ciąg znaków jest imieniem i nazwiskiem osoby. Proszę spróbować skonstruować taką regułę - w każdym razie mnie się to nie udało, choć korzystam z dobrych narzędzi. A przecież z takim zadaniem radzi sobie nawet dziecko!

Słowem, nowoczesna technologia nie jest jeszcze dość nowoczesna, bo nadal wymaga wykonywania wielu głupich czynności. Nie jest więc tak, jak w tym powiedzeniu o człowieku i psie. Gdyby ktoś chciał do obsługi, dajmy na to, serwera sieciowego zatrudnić taki tandem, to padłby albo pies - z głodu, albo serwer - z braku obsługi.

W nowym dziesięcioleciu chciałbym życzyć wszystkim naszym Czytelnikom, żeby technologie, z których korzystają, dojrzały na tyle, by pozwalały skupić się na problemie, a nie na technicznych środkach. Żeby nie trzeba było po raz sto pierwszy wklepywać tej samej linii poleceń, usuwać tego samego błędu czy instalować tego samego programu w identyczny sposób. Żeby dało się komputerowi powiedzieć, "zrób to, co zwykle w takiej sytuacji", a on sam znalazłby odpowiednie ścieżki, zasoby i środki techniczne. By można było, za lat pięć lub dziesięć, wydać bazie danych zapytanie w rodzaju: "znajdź wszystkie podejrzane transakcje", bez potrzeby precyzyjnego definiowania, co przez "podejrzaną transakcję" rozumiemy.

Wiem, żądam wiele. Chciałbym bowiem od maszyny elektronicznej czegoś, co my nazywamy inteligencją, bezczelnie używając pojęcia, którego nawet dobrze nie zdefiniowaliśmy. Ponieważ życzenie to może się nie spełnić, chciałbym dodać jeszcze życzenia zdrowia, radości, sukcesów i nowych możliwości. Nie licząc psa, oczywiście.