Nasz właściwy człowiek

W ogólnym rozgardiaszu politycznym spowodowanym przez wymianę zarządu TVP, a w szczególności przez niespodziewane zakończenie konkursu na prezesa owej instytucji, prawie zupełnie uwadze mediów (także niestety CW) umknął fakt, że członkiem Zarządu TVP SA ds. nowych technologii i rozwoju został dr Marek Hołyński, prezes Mazowieckiego Oddziału i członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Informatycznego.

W ogólnym rozgardiaszu politycznym spowodowanym przez wymianę zarządu TVP, a w szczególności przez niespodziewane zakończenie konkursu na prezesa owej instytucji, prawie zupełnie uwadze mediów (także niestety CW) umknął fakt, że członkiem Zarządu TVP SA ds. nowych technologii i rozwoju został dr Marek Hołyński, prezes Mazowieckiego Oddziału i członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Informatycznego.

Prawdopodobnie stało się tak, gdyż Hołyński, popierany przez tzw. Ordynacką, został wybrany w pierwszym głosowaniu i zdecydowaną większością głosów. Można by to skwitować stwierdzeniem, że wreszcie nasz człowiek na właściwym miejscu, albowiem współczesna telewizja i jej przyszłość są cyfrowe. Co do tego nikt nie ma wątpliwości i dobrze się stało, że wreszcie na technologiczne stanowisko w TVP został powołany ktoś, kto o komputerach ma pojęcie.

Niestety, nowy członek zarządu zdaje się ma pecha, jeśli chodzi o precyzję podawania informacji nawet przez własne medium, gdyż w jego oficjalnym życiorysie znalazł się kwiatek o MIT, które jakoby znajduje się w Bostonie. To mniej więcej tak, jakby astronom został przedstawiony jako pracownik UMK w Bydgoszczy... Tymczasem dr Hołyński spędził dziewięć lat w Cambridge, pracując w CAVS (http://web.mit.edu/cavs/overview.html ). Jest tu jeszcze do dziś wspominany przez bywalców różnych imprez polonijnych, w szczególności pewnego topienia Marzanny, legendarnego zdaje się z powodu animuszu, z jakim uskuteczniano unicestwienie kukły. Z drugiej strony, tak jak większość pionierów Internetu, trudno dziś Marka Hołyńskiego znaleźć w zasobach WWW, także na MIT: na stronie głównej uczelni (http://web.mit.edu/ ) jest specjalna wyszukiwarka Google, która jednakże podaje tylko jeden odnośnik do konferencji z roku 2001. Z kolei przeszukanie stron pobliskiego Boston University nie wykazuje żadnych śladów, choć Profesor Hołyński wykładał tam grafikę komputerową, o czym informuje inna konferencja sprzed lat (http://www.msstate.edu/Fineart_Online/Backissues/Vol_2/faf223 ).

Można powiedzieć, że taki jest los pionierów w ogóle, gdyż przeszukanie stron SGI też pokazuje tylko jeden odnośnik do funkcji Hołyńskiego w polskim oddziale firmy (http://www.sgi.com/global/cz/resellers.html ), nie zaś do jego udziału w tworzeniu kolejnych hitów, takich jak Indigo, Indy i O2, co on sam tak świetnie opisał w wydanej kilka lat temu książce E-mailem z Doliny Krzemowej (wyd. Prószyński i S-ka, 2000). W przypadku książki wyraźnie nie popisali się redaktorzy, którzy nie usunęli z tekstu wielu oczywistych, choć bardzo rażących, drobnych nieścisłości, wybaczalnych w e-mailach, ale nie na miejscu w materiale adiustowanym i drukowanym. W tym kontekście wydaje się, że tradycyjne media, takie jak papier, są znacznie pewniejsze, bo mimo upływu lat, doskonale przechowują informacje, o czym może przekonać się każdy, kto tak jak ja trzydzieści lat temu kupił pierwszą książkę Hołyńskiego o . Wydana w czasach siermiężnych biblii informatycznych Andrzeja Targowskiego, gierkowskiego guru od totalnej komputeryzacji kraju komputerami RIAD (podobno wrócił z USA i dalej chce komputeryzować), kompilacja ta dziś jeszcze kolorem swoich reprodukcji oraz ich zakresem prezentuje się znacznie lepiej niż wiele innych wielkich, acz zapomnianych dzieł z tamtych pionierskich czasów.

Napisałem w tytule "nasz", ale przypomina mi to nieco zachowanie kibiców sportowych, którzy głośno cieszą się, że nasi wygrali. Na pytanie, jacy "nasi", zwykle unikają odpowiedzi albo wzruszają ramionami. W pewnym sensie polska telewizja publiczna, utrzymywana ciągle jeszcze z powszechnego abonamentu, jest bardziej nasza niż inne media. Czy Marek Hołyński był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, przekonamy się za dwa lata, w okresie podsumowywania działalności właśnie wybranego zarządu. Jako płatnik abonamentu oczekuję tego, choć przyzwyczaiłem się nie żądać od telewizji publicznej zbyt wiele.


TOP 200