Nasdaq w dół, Dell w górę

Jaka tajemnica kryje się w wymownej rozbieżności między wykazanym przez indeks Nasdaq katastrofalnym spadkiem wartości akcji całej branży komputerowej i kilkunastoprocentowym wzrostem obrotów i zysków firmy Dell? A taki właśnie był rok 2002. Co prawda, rok bieżący zapowiada się bardziej pomyślnie dla rynku komputerów, ale i tak nie ma mowy o wyrównaniu tych dramatycznie oddalonych i nadal oddalających się od siebie krzywych na wykresie. Co więcej, w kwietniu br. Dell znalazł się na pierwszym miejscu wśród głównych producentów, wyprzedzając tak potężne koncerny, jak IBM i Hewlett-Packard.

Jaka tajemnica kryje się w wymownej rozbieżności między wykazanym przez indeks Nasdaq katastrofalnym spadkiem wartości akcji całej branży komputerowej i kilkunastoprocentowym wzrostem obrotów i zysków firmy Dell? A taki właśnie był rok 2002. Co prawda, rok bieżący zapowiada się bardziej pomyślnie dla rynku komputerów, ale i tak nie ma mowy o wyrównaniu tych dramatycznie oddalonych i nadal oddalających się od siebie krzywych na wykresie. Co więcej, w kwietniu br. Dell znalazł się na pierwszym miejscu wśród głównych producentów, wyprzedzając tak potężne koncerny, jak IBM i Hewlett-Packard.

Michael Dell, założyciel i szef firmy, ma więc zasłużony powód do dumy ze swoich sukcesów, które zresztą nie są bynajmniej oparte na oferowaniu produktów najbardziej nowoczesnych technologicznie czy ujmujących urodą designu. Komputery Dell są natomiast typowym towarem masowym, solidnie wykonanym i sprzedawanym po bezkonkurencyjnie niskich cenach.

Kryją się za tym nowatorskie i niekonwencjonalne metody organizacyjne. Polegają one przede wszystkim na całkowitym zlikwidowaniu ogniwa pośredniego między produkcją a detaliczną sprzedażą. Każdy komputer jest montowany i wysyłany na indywidualne zamówienie, wprost do klienta. Dzięki temu można było zlikwidować kosztowne w utrzymaniu magazyny. Na tym jednak nie koniec, bowiem Dell zrezygnował także z posiadania własnych wielkich biur rozwojowych i wieloszczeblowego kierownictwa. Przyniosło to z jednej strony skreślenie zbędnych, zdaniem Della, wydatków, a z drugiej - nadało funkcjonowaniu firmy widoczny dynamizm.

Zaledwie osiem godzin upływa przeciętnie między złożeniem zamówienia i zmontowaniem komputera, a w ciągu następnych pięciu dni zostaje on dostarczony klientowi. Żaden producent sprzętu komputerowego nie może poszczycić się podobnym tempem. Nic dziwnego, że co dnia otrzymuje Dell ok. 10 tys. zamówień z całego świata - telefonicznie lub za pośrednictwem poczty elektronicznej. W efekcie obroty z prywatnymi klientami zwiększyły się czterokrotnie w dwóch ostatnich latach, a co trzeci komputer zainstalowany w amerykańskich przedsiębiorstwach jest opatrzony znakiem tej firmy, mającej swoją siedzibę w Austin w stanie Texas.

Interesujące fakty z biografii 38-letniego dziś Michaela Della podał niedawno tygodnik "Der Spiegel". W wieku ledwie siedmiu lat wypełnił ankietę, która obiecywała za to dyplom wyższej uczelni. Jako szesnastolatek pracował, zbierając abonentów dla lokalnej gazety. Już wówczas wykazał się pomysłowością: w urzędzie stanu cywilnego dowiadywał się, kto niedawno przybył do miasta lub zawarł małżeństwo. Uznał bowiem, że te dwie kategorie mieszkańców są najwdzięczniejszym kąskiem. Przy tym zamiast siedzieć przy telefonie, po prostu pukał do drzwi i w ten sposób przez kilka miesięcy zarobił kilkanaście tysięcy dolarów.

Dość szybko zainteresował się komputerami. Gdy kupił sobie pierwszy, a był to Apple, natychmiast go rozebrał, by zobaczyć, co jest w środku. Wynikiem stało się przeświadczenie, że to w istocie urządzenie dość proste, a gdy je porównał z innymi markami, nie miał już wątpliwości, że wszystkie są zbudowane z niemal identycznych podzespołów. Nie poprzestał na tym i sprawdził ceny: gotowy komputer kosztuje dwa razy tyle, co wszystkie razem wzięte części składowe. To go widocznie natchnęło do zajęcia się montowaniem i sprzedażą tych urządzeń.

Zaczął nad wyraz skromnie. Swoje pierwsze komputery składał własnoręcznie i osobiście dowoził pozyskanym klientom. Interes rozkręcał się szybko i samochodowy bagażnik wkrótce trzeba było zastąpić ciężarówką. Dell szybko też postanowił zorganizować dostawę na zasadzie sprzedaży wysyłkowej, co wielu fachowców z branży oceniło jako pomysł szalony. Życie potwierdziło jednak tę rewolucyjną ideę i jej autor stał się miliarderem, mając ni mniej, ni więcej tylko 27 lat! A obecnie jego majątek szacuje się na 16-20 mld USD, co stawia go w rzędzie najbogatszych ludzi świata.

Ten niebywały sukces ma swoje źródło w połączeniu metody sprzedaży bezpośredniej z precyzyjnie sterowanym reżimem technologicznym. Montaż jednego komputera trwa przeciętnie pięć minut i co godzinę z jednej taśmy produkcyjnej schodzi 700 egzemplarzy. Płynną produkcję zapewniają trzydniowe terminy dostaw podzespołów i elementów od poddostawców. W takim samym terminie firma wystawia również rachunki swoim klientom, co jest amerykańskim rekordem.

Czegóż więcej chcieć w takiej sytuacji? Apetyty i ambicje nie mają jednak granic. Michael Dell ogłosił już publicznie, że jego celem jest teraz podwojenie obrotów.


TOP 200