Najpierw trzeba marzyć

W USA zakończono emisję serialu Gwiezdne Wrota (Stargate). Niby nic, ale po 14 latach jednak czegoś będzie brak. Nie, żebym oglądał serial, ale spotykam często na niwie zawodowej Amerykanów w moim wieku i wiem, że obok kultowego "Start Treka" oraz "Gwiezdnych Wojen", "Gwiezdne Wrota" były bazą kulturową, na której budowali swoje zainteresowanie nauką i technologiami.

Nigdy, przenigdy nie wolno lekceważyć wpływu kultury na technikę. Jakkolwiek pisarze i reżyserzy nie dokonują odkryć i nie podają gotowych rozwiązań, to wskazują nam kierunki poszukiwań. Uczą nas marzyć. Tylko dlatego, że Jules Verne opisał łódź podwodną w "20 tysiącach mil podmorskiej żeglugi", konstruktorzy wczesnego XX wieku (wychowani na książkach Verne’a) zainwestowali pieniądze i wysiłek w konstrukcje, które rozwinięto wiele lat później. Kiedy są marzenia i determinacja, o wynalazki i odkrycia jest dużo łatwiej.

Przez kilka ostatnich dekad mieliśmy do czynienia z wypieraniem fanstastyki naukowej przez fantasy. Nie tylko w literaturze, ale przede wszystkim w grach - które stopniowo wciskają się gdzieś pomiędzy książkę a film. W świecie wirtualnym trwa "inwazja trolli", czyli kulturowa dominacja anglosaskich legend. Miło czytać o milionach grających w "World of Warcraft", "Heroes of Might and Magic" i "Guildwars". Tylko że nic z tego nie wynika dla postępu technicznego.

Honor polskiej literatury ratuje Rafał Kosik, rozchwytywaną przez gimnazjalistów serią "Felix, Net i Nika". Mamy tam wszystkie klasyczne motywy SF i cyberpunka: spadające satelity, włamiania sieciowe, człowieka uwięzionego w krzemie oraz bunt maszyn. A wszystko w realiach Polski 2.0:, kraju, w którym rząd inwestuje w badania podstawowe, dba się o edukację młodzieży, a wyjście do kina z dziewczyną nie oznacza dla nastolatka ruiny finansowej. Szkoda, że ten kraj istnieje tylko na kartach powieści Kosika oraz raportów ministra Boniego; werbalnie popieranych, a realnie ignorowanych przez rządzących.

Doceniając kulturotwórczą rolę literatury oraz filmu, zwracam uwagę, że młode pokolenie wychowuje się na grach komputerowych. Myślę więc tak: warunkiem koniecznym postępu w polskiej informatyce jest pojawienie się pokolenia, które ma marzenia związane z technologiami. Marzenie to może ukształtować jedynie dobra gra komputerowa na motywach SF oraz cyberpunka, osadzona w spójnym i atrakcyjnym dla nastolatka świecie.

Na tę chwilę, warunki te spełniają tylko książki Rafała Kosika. Czekam więc na to, że któryś z liderów polskiego rynku zorientuje się, jaki potencjał w nich tkwi i wykorzysta go biznesowo. A nam - wychowa nowe pokolenie młodzieży, która marzy o postępie technicznym.


TOP 200