Muzyka z kapsla, czyli początek starości

Ludzie starzy, których przepytywałem na okoliczność starości, dawali pokrętne odpowiedzi unikające dokładnego określenia momentu początku ostatniej fazy życia. Chyba najbardziej precyzyjny był znajomy 80+-latek, który żwawo kręcąc na rowerku stacjonarnym, powiedział mi, że starość poczuł, gdy młode dziewczyny zaczęły mu ustępować miejsce siedzące w metrze. Miejsce, którego zresztą do dziś odmawia, bo jak twierdzi późniejszy kłopot ze wstawaniem nie jest wart całego zachodu.

Ludzie starzy, których przepytywałem na okoliczność starości, dawali pokrętne odpowiedzi unikające dokładnego określenia momentu początku ostatniej fazy życia. Chyba najbardziej precyzyjny był znajomy 80+-latek, który żwawo kręcąc na rowerku stacjonarnym, powiedział mi, że starość poczuł, gdy młode dziewczyny zaczęły mu ustępować miejsce siedzące w metrze. Miejsce, którego zresztą do dziś odmawia, bo jak twierdzi późniejszy kłopot ze wstawaniem nie jest wart całego zachodu.

Widać czasy się zmieniają, bo ja swój pierwszy dzień starości poczułem, wygrawszy piosenkę w konkursie Pepsi i mając trudności ze zrealizowaniem wygranej, bo nie mogłem wybrać nic znanego. Oto prawdziwa historia konfliktu pokoleń.

W tym roku dla uczczenia 20. rocznicy wprowadzenia na rynek pierwszego Macintosha firma Apple postanowiła znowu zareklamować się w trakcie SuperBowl, czyli finału pucharu rozgrywek futbolu amerykańskiego. W roku 1984 słynna orwellowska reklama Macintosha (patrz np. wersja współczesnahttp://www.apple.com/hardware/ads/1984/ , którą poznaje się po odtwarzaczu iPod na pasku miotaczki) wygrała wszystkie możliwe nagrody, choć specjalnie nowemu komputerowi nie pomogła, bo Wielki Brat okazał się zupełnie kim innym (MS, a nie IBM). Trudno oczywiście byłoby powtórzyć sukces tamtej reklamy, całkiem słusznie więc firma Apple zwróciła się tym razem do młodych, aby przestali kraść muzykę, tylko zaczęli ją kupować. Oczywiście, w sklepie iTunes, do czego miało ich zachęcić 100 mln butelek Pepsi ze specjalnie oznakowanymi kapslami (http://www.apple.com/itunes/pepsi/ads/ ). Wprawdzie owa "kola" muzyczna jest droga (1,20 USD za buteleczkę 1/2 litra), ale powstrzymałem wrodzone skąpstwo i postanowiłem kupić kilka sztuk, przewidując, że może uda się z całej historii zmontować jakiś (z)nośny temat felietonu.

Rzeczywiście, na sześć zakupionych butelek dwie okazały się wygrane, czyli dokładnie tak jak obiecywano w reklamach, że co trzeci kapsel wygrywa. Problem pojawił się w momencie realizacji wygranych. Przy czym nie był to bynajmniej problem techniczny, bo rachunek w sklepie iTunes mam od dawna, dotąd jednak kupowałem tam wyłącznie muzykę klasyczną. Skoro wygrywając znalazłem się był w generacji Pepsi, no to postanowiłem wybrać jakiś utwór właściwy dla tej grupy słuchaczy. Wtedy właśnie zrozumiałem, jak bardzo jestem stary. Otóż żaden, ale to dosłownie żaden z utworów ani też żaden z artystów przedstawianych jako najbardziej popularni nie był mi znany! Zresztą co ja tu będę Państwu opowiadał głodne kawałki, wybierzcie się do sklepu muzycznego Apple'a (http://www.apple.com/itunes/ ) i przetestujcie sami.

Przed rozpoczęciem sprawdzianu radzę jednak usiąść wygodnie, przygotować sobie glicerynkę do szybkiego wsadzenia pod język oraz sprawdzić, czy macie telefon pod ręką, aby chwilę przed zasłabnięciem zadzwonić pod 999. Jednak nawet jeśli nie zemdlejecie, to skutki testu mogą długim cieniem zaważyć nad Waszym życiem. Już nigdy nie zaliczycie się do grupy młodych. Chcąc pocieszyć się po utraconej młodości, postanowiłem przynajmniej znaleźć najdłuższy utwór w sklepie iTunes, aby choć w ten sposób powetować sobie straty moralne. Znalazłem pierwszy koncert Chopina w wykonaniu Artura Rubinsteina: ponad dziewiętnaście minut wspaniałej muzyki!

Może życie staruszka nie jest takie okropne, przynajmniej mam dość czasu, aby posłuchać całego utworu. Pomyśleć, że w czasach mojej młodości spod kapsla na klatce schodowej piło się piwo, a dziś tą drogą otrzymujemy wspaniałą muzykę. O tempora!


TOP 200