Monolog

Dla pana wszystko jest takie nieskomplikowane. Powinien pan wobec tego pisać programy. Zobaczylibyśmy, czy nadal obstawałby pan przy twierdzeniu o prostocie wszystkiego. Mnie się wydaje, że łatwiej na coś spoglądać z zewnątrz, z pozycji obserwatora, niż siedzieć w czymś po uszy.

Dla pana wszystko jest takie nieskomplikowane. Powinien pan wobec tego pisać programy. Zobaczylibyśmy, czy nadal obstawałby pan przy twierdzeniu o prostocie wszystkiego. Mnie się wydaje, że łatwiej na coś spoglądać z zewnątrz, z pozycji obserwatora, niż siedzieć w czymś po uszy.

Wtedy zazwyczaj przestaje być zabawnie i prosto. Patrzenie na drwala, karczującego pnie grube na metr, nie męczy. Zawsze można obserwację okraszać krytyką umiejętności robotnika, a z tego patrzenia tak się teoretycznie przysposobić do fachu, jakby samemu wykonywało się go od lat. Wydaje mi się proszę pana, że ludzie, którzy mało robią, strasznie dużo mówią, o tym, jak i co powinno się robić. Takie "wymandrzanie" się przed publiką wynika z potrzeby przyciągnięcia uwagi, zaimponowania, co przy braku rzeczywistych osiągnięć bywa zwykle niemożliwe, chyba że przedstawi się wizję samego siebie poprzez pryzmat własnej wyobraźni. Najbardziej mnie w tym denerwuje, proszę pana, że ludzie wierzą w te bajki. Gdyby zebrać tych wszystkich mądralińskich do kupy i kazać im coś konkretnego wykonać, oglądając wyniki ich pracy, chciałoby się skonkludować: "Nigdy jeszcze tak wielu zrobiło tak niewiele".

Proste - proszę pana - jest branie wypłaty za wykonaną pracę, chociaż też nie zawsze. Niektórzy otrzymują pieniążki za pracę nie wykonaną. I to jest trudne - muszę powiedzieć - bo gdy bierze się coś za nic, to znaczy, że jest się sponsorowanym lub ma się układy. Gdy źródło wysycha, zostaje się na lodzie. Wtedy okazuje się, że lepiej byłoby coś umieć niż tylko mówić, że się umie. Wiele jest na świecie takich zbłąkanych owiec, którym w pewnym momencie grunt usunął się spod nóg, chociaż im do tej pory się wydawało, że to łatwe utrzymywać się na powierzchni. Czasami wystarczą fatalny zbieg okoliczności, zła koniunktura i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze. Było, minęło. Krytykowanie czyichś umiejętności, gdy samemu się tego nie potrafi robić, jest równie nieetyczne, jak reklamowanie lekarstw. Można mieć wrażenie, że kupienie leku w ładniejszym opakowaniu przywiedzie kogoś szybciej do zdrowia tylko dlatego że więcej środków przeznaczono na wmawianie, że jest on lepszy od innych.

Nie chciałbym już dłużej pana zanudzać moimi moralistycznymi wywodami, ale sam mnie pan sprowokował. Wracając do przerwanych ustaleń w kwestii tego programu, ciągle nie rozumiem, dlaczego twierdzi pan, że zaproponowana przez pana zmiana struktury danych będzie łatwa w realizacji. Co dla pana objawia się jako dodatkowe pole na formularzu, dla programisty znaczy daleko idącą ingerencję w strukturę danych. Cały czas próbuję przecież panu uzmysłowić, że czasami łatwiej o czymś opowiedzieć niż to wykonać.


TOP 200