"Marketing bezpośredni"

Wygląda na to, że rząd serio traktuje uporządkowanie i rozwój państwowej części informatyki polskiej. Drugi raz w tym roku premier Waldemar Pawlak spotkał się w Łańsku z szerokim gronem przedstawicieli firm komputerowych, którzy przez dwa poprzedzające dni mogli zachwalać swoje produkty i usługi informatykom urzędów wojewódzkich i centralnych.

Wygląda na to, że rząd serio traktuje uporządkowanie i rozwój państwowej części informatyki polskiej. Drugi raz w tym roku premier Waldemar Pawlak spotkał się w Łańsku z szerokim gronem przedstawicieli firm komputerowych, którzy przez dwa poprzedzające dni mogli zachwalać swoje produkty i usługi informatykom urzędów wojewódzkich i centralnych. Robili to zresztą w różnym stylu, którego skrajny przypadek nazwałbym marketingiem najbardziej bezpośrednim. Zdecydowanie zróżnicowane były również plenarne demonstracje. Rozpoczął je Terry Keen, który przez pięć godzin trzymał salę w napięciu. O takich ludziach mówi się s h o w m a n. Można się nie zgadzać ze wszystkimi jego poglądami i tezami (a widać było lekką sympatię dla IBM), ale nie można mu odmówić profesjonalizmu merytorycznego i estradowego zarazem. Nawet w sensie technicznego przygotowania slajdów był to niestety niedościgniony wzór dla pozostałych speakerów. W kuluarach doszło do wielu interesujących spotkań i kontraktów, m.in. panów Czechowicza i Kluski oraz wizyty licznej grupy IBM pod wodzą Toniego Rozwadowskiego w apartamentach Compaqa, co spotkało się z gościnnym przyjęciem pani Pani domu Ewy Blaisdell.

Ostatni trzeci dzień, oprócz wizyty Premiera, wyróżnił się tym, że Andrzej Florczyk nie podpisał w tym dniu żadnej umowy generalnej. Wcześniej zrobił to z Alcatelem i Siemens-Nixdorfem. Samo wystąpienie Premiera od samego początku wyróżniło się pozytywnie. Było pierwszym po dwóch dniach podobnych prelekcji rozpoczynających się zawsze od słów: Nasza firma jest numerem jeden, itp. A mówiąc zupełnie poważnie, to jego treść zasługuje na odrębną analizę niekoniecznie w tym miejscu i na pewno nie w formie felietonu.

Do spotkania szefów m.in. JTT, Optimusa, IBM i Compaqa doszło ponownie w trakcie obiadu z premierem Pawlakiem i jego pełnomocnikiem Markiem Carem. Jesienne Forum Stowarzyszenia Systemów Otwartych zakończyło się zamkniętą sesją dla informatyków rządowych, stąd też nie wiem o czym tam radzono i co uradzono.

Myślę, że będę jednak wyrazicielem sporej części środowiska życząc pełnomocnikom premiera Markowi Carowi i dyrektorowi Biura Informatyki URMu Andrzejowi Florczykowi kompatybilnej (czytaj zgodnej) współpracy nad tym co teraz robią. Bo wygląda na to, że jest w tym sporo sensu i zdrowego rozsądku.

Drugie życzenie kieruję do bezpośrednich organizatorów Forum. Zdając sobie sprawę z niewystarczającej ilości miejsca w Łańsku i trudności poruszania się na styku VIP'ów z tą rzeczywistością myślę, że można jednak poprawić sprawy organizacyjne. Jeszcze cztery lata temu kolejki nas nie dziwiły - dzisiaj co najmniej irytują.