Mała rzecz, a cieszy

Zostałem pochwalony przez użytkowników za program mojego autorstwa, co raczej zaliczyć należy do unikalnych wydarzeń w mojej praktyce zawodowej.

Zostałem pochwalony przez użytkowników za program mojego autorstwa, co raczej zaliczyć należy do unikalnych wydarzeń w mojej praktyce zawodowej.

Nie, żeby ów program był czymś niezwyczajnym albo żeby moje dotychczasowe poczynania były zupełnie nieudane. W informatyce "narozrabiałem" przez ponad 20 lat dosyć sporo i to w różnych branżach. Większość rzeczy, które robiłem, działały i spełniały pokładane w nich nadzieje. Niestety, były to zazwyczaj usługi systemowe, nie dawały więc realnych i wymiernych korzyści ekonomicznych ich użytkownikom. Po prostu musiały funkcjonować, tak jak samochód jeździć. Ze względu na czas tejże działalności, gdy wskaźniki opłacalności ekonomicznej były sprawą stosunkowo niewymierną, nikt i tak nie zauważyłby produktu powodującego jakieś tam oszczędności.

Okazuje się, że korzyści osiągane z wdrożenia systemu informatycznego mogą być całkiem wymierne, powodując przyspieszenie procesów i zmniejszając pracochłonność. Jednym słowem czysty zysk - tak zostaje to postrzegane przez użytkowników. Zjawiska te są naturalnym składnikiem każdego prawidłowo funkcjonującego systemu. Pracodawcy prywatni szczególnie cenią sobie takie usprawnienia, bowiem patrzą, z czego żyją. Zaczynają zdawać sobie sprawę, że lepiej ponieść pewne nakłady na informatykę, aniżeli szykować następne etaty urzędnicze i mieć nikłą gwarancję na opanowanie chaosu.

Przy odrobinie chęci da się udowodnić, że raz zgromadzona, aktualna informacja może być odpowiednio przetworzona na wiele różnych sposobów, sformatowana w wymaganym standardzie i w szybkim czasie dostarczona na biurka decydentów. Można też udowodnić, że ręcznie prowadzone dokumenty nie są już wymagane, oprogramowanie bowiem wykona to lepiej, szybciej i bez błędów. Nie zawsze sprawa jest na tyle wielka, aby zmiany organizacyjne poprzedzać ekspertyzami drogich firm konsultingowych. Czasami - głównie w mniejszych firmach - kwestie organizacji pracy rozstrzyga system komputerowy, zmniejszając liczbę etatów o kilka stanowisk, co w globalnej puli może stanowić istotny udział.

Nie tylko wielkie przedsięwzięcia o niejasnych perspektywach, uginające się pod słowami krytyki mediów, powinny kreować u odbiorców wyobrażenie o korzyściach płynących z informatyki. To właśnie tysiące programistów tworzących drobne oprogramowanie dają przykład, że informatyka może być pożyteczna i przynosić efekty ekonomiczne. Dzięki temu odbiór informatyki przez przeciętnych użytkowników staje się przychylniejszy, bo jest wyobrażalny i namacalny. W tym kontekście nie tak łatwo zburzyć pozytywne nastawienie niepowodzeniami sztandarowych projektów, o których tym głośniej, im większe problemy towarzyszą ich realizacji. Jeżeli więc mały sukces potrafi cieszyć, to jak wielka radość musi towarzyszyć udanemu wdrożeniu systemu ogólnokrajowego. Mam nadzieję, że kiedyś się o tym przekonamy.