Magister czy nie?

Coraz częściej docierają do mnie głosy niezadowolenia starszego pokolenia informatyków. Buntują się oni przeciwko przyjmowaniu do pracy na ich miejsce młodych ludzi bez ukończonych studiów wyższych.

Coraz częściej docierają do mnie głosy niezadowolenia starszego pokolenia informatyków. Buntują się oni przeciwko przyjmowaniu do pracy na ich miejsce młodych ludzi bez ukończonych studiów wyższych.

Weterani informatyki często podczas spotkań z pracodawcą próbują pokazać swoją wyższość nad młodymi pracownikami. Twierdzą, że obecna "komputerowa" młodzież, nie mająca tytułu magistra inżyniera nie ma także odpowiedniej wiedzy informatycznej. Z tym stwierdzeniem mogę się zgodzić. Zazwyczaj wiedza młodych pasjonatów komputeryzacji ogranicza się tylko do praktycznej znajomości zagadnień z nią związanych. Wiedza teoretyczna jest zaniedbywana.

Nie mogę też za wystarczające uznać kwalifikacji, za które szanowni panowie informatycy dostali tytuł magistra inżyniera kończąc studia 20 czy 10 lat temu. Rozwój techniki jest tak szybki, że nawet absolwenci informatyki sprzed kilku lat, zaniedbujący dalszą edukację informatyczną, są zacofani technologicznie. W tym momencie pewnie większość czytelników starszego pokolenia uzna mnie za młodzieżowego szowinistę. Za takiego się jednak nie uważam. Cenię po prostu profesjonalizm. W moim studenckim otoczeniu znajduje się wielu młodych ludzi, którzy swą wiedzą z dziedziny administracji systemami komputerowymi przewyższają niejednego magistra-inżyniera.

Oczywiście nie mogę uogólniać. Pewne jest, że w starej kadrze informatycznej także zdarzają się niezastąpieni specjaliści oraz że nawet młodzi ludzie, zaraz po ukończeniu studiów, wcale nie muszą przewyższać wiedzą (a już na pewno praktyką) absolwentów sprzed iluśtam lat. Informatyka jest jedną z tych dziedzin, w których wiedza teoretyczna na niewiele się zdaje będąc niepoparta rzetelną praktyką.

Co w takiej sytuacji ma zrobić pracodawca? Zdecydować się na zatrudnienie młodego nieutytułowanego czy starszego magistra inżyniera? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Osobiście uważam, że najważniejsza jest posiadana praktyka a nie tytuły naukowe. Znany jest mi przypadek weterynarza - pasjonata informatyki, który z powodzeniem piastuje funkcję informatyka w poważanym urzędzie państwowym. Moi koledzy ze studiów rozwiązują obecnie w wielu firmach problemy, z którymi nie radzili sobie magistrowie-inżynierowie. Gdy skończą studia, z pewnością będą cenionymi, utytułowanymi pracownikami, lecz za kilka czy kilkanaście lat spotkają się z tym samym problemem, przed którym dziś stoi starsza kadra. Do ich firmy przyjdą nowi, młodzi informatycy. Argumentem nie będzie wtedy uzyskany iks-lat wcześniej tytuł, ale posiadana wiedza praktyczna. Jeśli będzie ona szła w parze z rozwojem technologicznym, to nie będą się oni musieli obawiać, że młodsi zajmą ich miejsce.


TOP 200