Mądry głuchy telefon

26 lat temu w Polsce zadzwoniły pierwsze cyfrowe komórkowe telefony. Były małe, poręczne – szczególnie w porównaniu do „cegły” poprzedniej generacji – i bardzo wygodne. Te telefony to był naprawdę skok cywilizacyjny: człowiek robił się dostępny bez ograniczeń, mógł oderwać się od biurka czy kanapy i zdalnie kontaktować niemal z całym światem.

Mądry głuchy telefon

Rys. Robert Mirowski

O ile miał włączony telefon. W 1996 r. właśnie mój znajomy prezes spółdzielni mieszkaniowej, człowiek stateczny i starszej daty, ale otwarty na nowości, pionier telefonii komórkowej w swoim środowisku, miał tę nową komórkę zawsze przy sobie, zawsze z naładowaną baterią i zawsze… wyłączoną. Tak. Bo prezes włączał telefon, gdy chciał do kogoś zadzwonić. Dzwonił, bo miał sprawę, a nie czekał, aż ktoś będzie mu zawracać głowę, gdy on zajęty jest zarządzaniem spółdzielnią. Odsłuchiwał wiadomości głosowe i – jeśli sprawa była tego godna – oddzwaniał. Albo nie. Przecież jeśli coś pilnego, to zadzwonią jeszcze raz! Ludzie znali zwyczaje komórkowe prezesa i pukali się w głowę: po to kupił drogie cacko i płaci abonament jak za zboże, żeby nie odbierać? Ja pukałem wraz z nimi. Ale czy słusznie?

Pamiętacie mój cyfrowy detoks z poprzedniego wydania „Computerworlda”? Nie jestem już – jak dawniej – podłączony 100% czasu, nie patrzę na powiadomienia, skasowałem newslettery, a na Facebooku i Linkedinie trzymają mnie tylko zawodowe obowiązki. Jednak telefon mam włączony i e-maile odbieram. No i okazało się, że jestem w swoim planie cyfrowego odbodźcowania rewolucyjny jedynie w stopniu miernym. Mój znajomy project manager poszedł znacznie dalej. E-maile sprawdza maksymalnie trzy razy w ciągu dnia, zdarza mu się też wyłączyć telefon na cały dzień! Rozumiecie: project manager – człowiek, który trzyma w swych dłoniach sznurki do projektów naprawdę istotnych, prowadzonych szybko i sprawnie; takich, od których zależy powodzenie strategii firmy! W tych projektach sprawy dzieją się bardzo szybko, często wymagają poprawek, rewizji, kontroli praktycznie przez cały czas. W głowie się nie mieści, prawda? No, może i prawda, ale jednak jego projekty toczą się całkiem sprawnie i na czas. Więc może nie jest takie dziwne, na jakie wygląda?

Zobacz również:

  • Mobile Verification Toolkit sprawdzi, czy nasz smartfon nie był szpiegowany

Realnie patrząc, większość tematów w swoich projektach ma zaplanowanych ze znacznym wyprzedzeniem. Regularne spotkania zespołów, regularne raporty i prezentacje wymagają skupienia i czasu nie tylko na ich przygotowania, ale i zrozumienie. Do tego potrzebne są koncentracja i czas. To pozornie oczywistości, ale najczęściej brakuje nam właśnie cennego czasu na dokończenie lub doszlifowanie jakiegoś elementu, jakiegoś szczegółu, bez którego trudno o sukces. W tak uporządkowanym świecie zdarzają się czasem zawirowania, ale i na nie jest zaplanowany czas, więc nie trzeba nerwowo wyczekiwać zdarzeń, które nagle zmienią nasz projekt. Zamiast tego można w pełni oddać się realizacji zadań, będąc obecnym, uważnym. A od tego już jeden krok do pojęcia „mindfulness”. Znane, choć trudno przetłumaczalne na język polski słowo, dotąd często znajdowało zastosowanie w technikach psychologicznych i medytacyjnych. Oznacza – możliwie blisko oryginalnego znaczenia – uważność, uważną obecność lub też pełnię obecności. Niektóre definicje wskazują, że jest to szczególny rodzaj uwagi: świadomej, nieosądzającej i skierowanej na bieżącą chwilę. No wypisz-wymaluj uwagi, jaka potrzebna jest do wykonania skomplikowanej, złożonej pracy. Bez przerywania i dekoncentracji.

Im bardziej zanurzam się w cyfrowy detoks, tym częściej staje mi przed oczami wspomnienie o prezesie spółdzielni, który świadomie unikał częstych kontaktów, ale jednak swoją pracę wykonywał sprawnie. Nie wiedział, co to „mindfulness” czy „cyfrowy detoks”, ale wyczuwał, że jego uwaga, jaką poświęci zewnętrznemu światu, jest cenną walutą, którą wolał zainwestować w projekt. A jego głuchy telefon, który denerwował mnie ćwierć wieku temu, dziś jest dla mnie symbolem mądrości.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200