Ludzie bezdomni

Na początku pierwszym osadnikom wieści przynosił posłaniec, potem już w dziewiętnastym wieku o napadzie na bank szeryf informował innych przedstawicieli prawa za pomocą telegrafu. Sieć telefoniczną udało się Amerykanom rozwinąć na dużą skalę przed Drugą Wojną Światową, natomiast od początku lat 70. rozwijają konsekwentnie sieci komputerowe. Czy byłoby to możliwe, gdyby nie mieli odpowiedniej bazy telekomunikacyjnej?

Na początku pierwszym osadnikom wieści przynosił posłaniec, potem już w dziewiętnastym wieku o napadzie na bank szeryf informował innych przedstawicieli prawa za pomocą telegrafu. Sieć telefoniczną udało się Amerykanom rozwinąć na dużą skalę przed Drugą Wojną Światową, natomiast od początku lat 70. rozwijają konsekwentnie sieci komputerowe. Czy byłoby to możliwe, gdyby nie mieli odpowiedniej bazy telekomunikacyjnej?

Jednak dopiero pojawienie się najszybszych mediów przesyłania informacji, takich jak: światłowodowe i satelitarne tory transmisyjne, silne serwery obsługujące sieci wideo oraz zaawansowane , umożliwiło integrację sieci komputerowych, komunikacyjnych i telewizyjnych. Teraz, użytkownik sieci komputerowej będzie dysponował jednym urządzeniem pełniącym rolę telewizora, magnetowidu, wieży stereo, telefonu, faxu - realizującym prawie nieograniczony dostęp do informacji. Wszystko w jednym!

Pod koniec dwudziestego wieku Stany Zjednoczone wchodzą w erę telematyki, której główna idea polega na ścisłym łączeniu ze sobą narzędzi i środków informatyki oraz szeroko pojmowanej telekomunikacji. W wyniku tej fuzji Amerykanie niewątpliwie wzniosą się na jeszcze wyższy poziom cywilizacyjny. Możliwość przesyłania za pomocą sieci komputerowych informacji w formie multimedialnej będzie odciskała piętno na wielu dziedzinach życia społecznego. Rozwój nowych technologii i technik informacyjnych pogłębi i tak już olbrzymią przepaść między pierwszym, a trzecim światem.

Jestem przekonany, że już niedługo społeczeństwa zaczną się dzielić na te, których obywatele mają adres sieciowy i te, których obywatele nie nie będą mieć wspomnianego adresu, co równoznaczne będzie z przyznaniem statusu "bezdomnego". Im społeczeństwo będzie mniej rozwinięte, tym więcej w nim będzie "bezdomnych". Zauważmy, że podobny mechanizm działa w przypadku kart kredytowych. W społecznościach bogatych prawie każdy ma jedną lub więcej kart, podczas gdy ci wyrzuceni na margines konta mieć nie mogą. W społeczeństwach biednych o kartach kredytowych nie mówi się wcale.

Czy Polska ma szanse w tym wyścigu? Zdecydowanie tak. Oczywiście, przy spełnieniu podstawowego warunku jakim jest nie krępowanie rozwoju gospodarki wolnorynkowej. Tu jednak zaczynamy się poruszać po terenie śliskim i grząskim. Wyobraźmy sobie, że minęło kilka lat i w Polsce udało się rozwinąć publiczne sieci komputerowe. Jeśli jednak zostaną opanowane przez monopolistów, będziemy mieli przypadek Fiata i Telekomunikacji Polskiej. Ceny sufitowe, podnoszone bez przerwy. Ich poziom powoduje, że bardziej opłaca się dzwonić ze Stanów do Polski niż na odwrót. Wyobraźmy sobie, że koncesje na wideoserwery i centra informacyjne będzie rozdzielać kolejna rządowa agenda. Znowu zamiast prostych wolnorynkowych regulatorów będziemy stosowali "rozwiązania polityczne"?

A kto proszę Państwa będzie stał na straży zgodności transmitowanych treści z obowiązującym kodeksem moralnym? Wiemy przecież ile figlarnych obrazków, nawet animowanych krąży po sieci już obecnie. To wspaniałe pole do popisu dla różnych Katonów. Wymieniłem tylko kilka najprostszych problemów, które mogą pojawiać się przy łapaniu Polski w sieć informacyjną. Proszę więc Opatrzność, aby pod koniec 1995 r. obdarzała nas mądrymi decydentami informatycznymi, umożliwiała społeczną kontrolę przedsięwzięć informatycznych realizowanych w majestacie państwa oraz wyzwalała energię zwykłych ludzi w celu uzyskania sieciowego adresu. Bez tych adresów będziemy dla pędzącego świata podobni do bezdomnych pana Marka, którym co najwyżej raz na rok ktoś łaskawie urządzi świąteczną kolację.


TOP 200