Listy

Proponowałbym otwarcie forum dyskusyjnego, na którym można by wymieniać poglądy na temat nie jak dobra jest informatyka, lecz jak wątpliwe czasem są korzyści przy takim poziomie nakładów. W zamyśle nie chodzi mi o całkowitą deprecjację, lecz o zachowanie zdrowego spojrzenia.

Proponowałbym otwarcie forum dyskusyjnego, na którym można by wymieniać poglądy na temat nie jak dobra jest informatyka, lecz jak wątpliwe czasem są korzyści przy takim poziomie nakładów. W zamyśle nie chodzi mi o całkowitą deprecjację, lecz o zachowanie zdrowego spojrzenia.

Czy informatyka jest rzeczywistym kołem napędzającym gospodarkę, czy tylko w wielu wypadkach drogim gadżetem i skierowanie środków inwestycyjnych innym torem mogłoby przynieść większe korzyści. Jest to echo tematów z lat 70., gdy budowano drogie systemy centralne i obecnie wraca się do tej tendencji.

W każdym razie szczypta dziegciu w tej beczce miodu może przywrócić kolor spojrzenia.

Krzysztof Senczyna

Rybnik

Naukowcy do pracowni i laboratoriów!

Mimo że z większością stwierdzeń zawartych w felietonach Iwony D. Bartczak się zgadzam, to jednak nie z felietonem "Naukowcy - do pracowni i laboratoriów!" (CW nr 30/99). Od czasu do czasu prowadzę szkolenia. I mogę stwierdzić, że stawki proponowane przez firmy szkolące nie są atrakcyjne w porównaniu ze stawkami, które może otrzymać wykładowca w prywatnej uczelni. Firmy szkolące oczekują również dyspozycyjności, której nie mamy.

Każdy z nas ma swoje firmy, w których prowadzi szkolenia bez narzutów - ogromnych - firm szkoleniowych.

Natomiast co do oceny. W jednej ze znanych firm, w których prowadziłem szkolenia, miałem ocenę 4,9 na 5 pkt. możliwych (lepszy był tylko szef firmy). Ale firma zarabiała dużo i chciała zarabiać jeszcze więcej. Wynajmowała bardzo złe lokale i bez infrastruktury. Zmieniała personel na mniej wykwalifikowany, ale tańszy. Najlepiej na studentów. Oczywiście, odbija się to na poziomie całości szkolenia. Podziękowałem za współpracę. Prawdopodobnie słuchaczom będą mówić, że zastąpili mnie, bo poszukują lepszych wykładowców, a nie, że ja podjąłem decyzję o odejściu.

Jedna z najbardziej znanych firm zaproponowała mi, abym wygłosił referat wprowadzający na ogólnokrajowym szkoleniu. Gdy zapytałem o wynagrodzenie, powiedziano mi, że u nich jest taki zwyczaj, że wykładowcom nie płacą, ponieważ to jest forma mojej promocji i to ja powinienem być zaszczycony, że mam okazję wygłaszać u nich wykład.

Mogę powiedzieć, że ani ja, ani większość moich kolegów (dobrych) nie mamy najmniejszego problemu ze szkoleniem kadry menedżerskiej najlepszych międzynarodowych firm. Natomiast ja unikam firm szkoleniowych. Uważam też, że stawki za szkolenia, które pobierają te firmy, są za wysokie w stosunku do świadczonych przez nie usług.

Doradztwo natomiast to oddzielny problem.

Prof. dr hab. Jerzy Kisielnicki

Warszawa


TOP 200