Listy

Każdy z nas chciałby kształcić swoje dzieci w tzw. dobrych szkołach, które coraz częściej korzystać muszą z osiągnięć nowych technologii. Należy do nich bezsprzecznie technologia informatyczna.

Każdy z nas chciałby kształcić swoje dzieci w tzw. dobrych szkołach, które coraz częściej korzystać muszą z osiągnięć nowych technologii. Należy do nich bezsprzecznie technologia informatyczna.

Computerworld w tegorocznym numerze 43 doniósł o rozstrzygnięciu przetargów na dostarczenie do 2437 szkół multimedialnego sprzętu komputerowego umożliwiającego dostęp do Internetu. Zamyśliłem się w pierwszej chwili nad tą wiadomością. W dobie ogólnych braków niemal wszystkiego w szkołach nagle za poważne kwoty kupuje się sprzęt komputerowy. Myślę, że podobne myśli przyszły do głowy niejednemu czytelnikowi. Jednak po zastanowieniu się, doszedłem do wniosku, że inicjatywa ta jest mądra. Obawy budzić może jedynie umiejętność wykorzystania możliwości techniki informatycznej w nauczaniu przez nauczycieli. To jednak ogromna bariera, której pokonanie na pewno nie będzie łatwe.

Pozytywnym przejawem inicjatywy organizowania pracowni komputerowych w szkołach jest dostęp uczniów do najnowszych osiągnięć techniki. Ten pozytywny aspekt zniwelować może nawet brak orientacji wśród nauczycieli. Dzieci i młodzież uzyskują w ten sposób dostęp do rozległego świata informacji, ucząc się prawidłowej ich selekcji. Komputer w szkole pozwoli zaznajomić się z nim wielu uczniom, których w wielu przypadkach nie stać na kupno komputera. Tymczasem staje się on niezbędnym elementem - niemal każdej - przyszłej pracy. Daje też możliwości nowych metod poznawania świata. Dobrze więc, że będzie coraz więcej placówek oświatowych wyposażonych w drogi, lecz przydatny sprzęt komputerowy.

Adam Machaski

Białystok

<hr size=1 noshade>

W nr 43 Computerworlda przeczytałem obszerny materiał o rozstrzyg-nięciu przetargów ogłoszonych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej na wyposażenie pracowni internetowych. Inicjatywa cenna - za 84 mln zł. I to w szkołach podstawowych. Czy będą to tylko swoiste świetlice - w szkołach podstawowych bowiem informatyka, jeśli w ogóle jest nauczana, to w ramach zajęć technicznych - na przemian z haftowaniem itp. Przy ogólnej mizerii oświaty wygląda to na przysłowiowy "kwiatek do kożucha".

Druga sprawa to przygotowanie nauczycieli - powszechnie wiadomo, że w szkołach podstawowych pracuje najsłabiej wykształcona kadra, bez odpowiednich kwalifikacji zawodowych i pedagogicznych do prowadzenia podstawowych przedmiotów, takich jak jęz. polski czy matematyka, a cóż dopiero mówić o informatyce. I to nawet w tak dużych miastach, jak Warszawa czy Wrocław, nie wspominając o szkołach na prowincji. Inicjatywa ta wydaje mi się nieco przewrotna - zacznijmy od zakupu sprzętu, a później dokształci się kadry i przeprowadzi reformę oświaty. A na razie za pracę nauczycieli w tych pracowniach zapłacą rodzice, z których podatków ten sprzęt zakupiono, jeżeli zechcą, by nie były tylko salami muzealnymi najnowocześniejszej techniki.

Tomasz Kupisz

Kielce


TOP 200