Listy

Czy Polacy nie lubią komputerów przenośnych? Ależ nie, lubią. Tak samo, jak przenośne zegarki, radia, magnetofony, samochody, a nawet domy. Jednak komputery przenośne, z powodu spisku producentów sprzętu i oprogramowania oraz pism komputerowych, coraz bardziej rosną w cenę mierzoną pieniędzmi, a coraz mniej stają się użyteczne.

Czy Polacy nie lubią komputerów przenośnych? Ależ nie, lubią. Tak samo, jak przenośne zegarki, radia, magnetofony, samochody, a nawet domy. Jednak komputery przenośne, z powodu spisku producentów sprzętu i oprogramowania oraz pism komputerowych, coraz bardziej rosną w cenę mierzoną pieniędzmi, a coraz mniej stają się użyteczne.

Ktoś wpadł w "Computerworldzie" na pomysł, że komputer przenośny ma podkreślać pozycje społeczną posiadacza (zamiast być użyteczny). Śmiem twierdzić, że akurat do spełniania tej funkcji to on się absolutnie nie nadaje. Po pierwsze, jest mniej widoczny niż Jaguar czy Rolls-Royce, nie mówiąc już o pospolitym najnowszym Mercedesie. Po drugie, nie chodzi sam za właścicielem, tak jak panienka w srebrnych lisach. Po trzecie, nie można go nosić tak wygodnie, jak złoty zegarek wysadzany diamentami. Po czwarte, beskurcyja jest wrażliwa na upadki, deszcz, zapomnienie i kradzieże. Po piąte, trzeba go umieć obsługiwać i wiedzieć, co w nim siedzi. Po dalsze, każdy sobie może dopisać.

Do czego dobrze mógłby służyć przenośny komputer? Jak dla mnie, to ma być przenośną maszyną do pisania, z elementami inteligencji i pamięci. Ma mieć wygodną klawiaturę, wyraźny wyświetlacz, napęd dyskietek, trochę RAM-u i twardego dysku. Prosta komunikacja, typu faks czy poczta elektroniczna w zupełności wystarcza w pracy. Dobrze jeśli jest lekki, trackball ma się nie brudzić, a bateria ma być sprawna przez 2 godziny pracy rzeczywistej. Niestety, ceny rosną, a użyteczność komputerów przenośnych maleje. Objawia się to w oszczędnościowych klawiaturach: czyż to nie wspaniale dostawać się do klawisza PgUp poprzez uprzednie wciśnięcie klawisza Fn? Albo w dawnych komputerach były dwa klawisze Ctrl: z lewej i prawej strony. Jak bardzo było to użyteczne, wiedzą tylko ci, którzy pracują z takim urządzeniem. Teraz znaleźć dwa klawisze Ctrl? Szczęście ma być niebotyczne, jeśli tylko klawisze kierunkowe są dostępne bez kombinacji. Czasami pojawia się za to kompletnie bezsensowny klawisz, podobno do przyszłych zadań, ale na razie, nawet prawego Ctrl nie umiałby zastąpić. W dawnych czasach bywały konstrukcje z dwoma złączami szeregowymi. I co? "Pimcia" jest fajna, ale zapasowy COM jest mile widziany. Po co mi karta dźwiękowa w mojej maszynie do pisania? Po co mi kolorowy wyświetlacz w mojej maszynie do pisania? Po co mi napęd CD lub nawet DVD w mojej maszynie do pisania?

Niech ktoś wyjaśni, dlaczego Windows 3.11 ma być gorszy niż Windows 95 do moich celów? Do czego potrzebna jest mi 32-bitowość? Dlaczego Word 2.0 ma być gorszy niż Word 97, jeśli nawet korespondencja seryjna mnie zwykle nie interesuje? Przecież są biura, w których stosuje się programy nie zajmujące razem więcej niż 200 MB. Na szczęście czasem można spotkać ogłoszenia: komputery PC 386, 486 nowe na gwarancji, 300 zł/szt., i idealne dla księgowości i biura. Takie są potrzeby zwykłego klienta korporacyjnego. Nawet autorzy raportu w "Computerworldzie" zauważyli, że główne zyski firm handlujących notebookami pochodzą ze sprzedaży "przestarzałych" końcówek i odpadów produkcyjnych. Trzeba przyznać, że przemysł komputerowy jest wyjątkowo odporny na tak wyraźne sygnały rynku. Ktoś powie, że myśli się o komputerach sieciowych, netputerach itp., które jednak muszą być multimedialne i przyjazne dla użytkownika, co wymaga... (ciąg dalszy w jakimkolwiek czasopiśmie komputerowym).

Multimedia, multimedialność? Multimedia mogą zostać w domach, przy dzieciach, a na pewno nie muszą być w mojej maszynie do pisania po to, by jej cena osiągnęła cenę samochodu, nawet jeśli to da miesięczną wypłatę dla sprzedawcy. Czasem są wręcz szkodliwe, jak na przykład w Internecie. Odkąd wszystko miga, bzyczy, wyje, jest interaktywne i ma miliony kolorów, to dostęp do informacji jest bardzo utrudniony, jeśli w ogóle możliwy.

Ktoś powie, że są palmtopy. No dobrze, ale one nie nadają się na maszynę do pisania. To może być tylko notatnik i nic więcej. A poza tym znów weszły w zupełnie inne systemy operacyjne i znów: po co mi ta cała 32-bitowość? Co ja mam z niej mieć? Notatnik w postaci papierowej jest tańszy, nie wiesza się, po zalaniu wodą wysycha, a po uzupełnieniu kalkulatorem z bazą adresową staje się palmtopem za 300 zł, nie za 3000.

Tak: jestem zacofana i konserwatywna, i to jest moje prawo.

Barbara Głowacka

Gdańsk