Listy

Nie postulowałbym raczej stworzenia kartelu informatyków czy innej temu podobnej organizacji wśród informatyków - do czego namawia nas Jakub Chabik w tekście 'Jak stworzyć informatyczny kartel' (Computerworld nr 30/98).

Nie postulowałbym raczej stworzenia kartelu informatyków czy innej temu podobnej organizacji wśród informatyków - do czego namawia nas Jakub Chabik w tekście 'Jak stworzyć informatyczny kartel' (Computerworld nr 30/98).

Żyje nam się i tak nieźle, patrząc na inne zawody, a i jest nadzieja, że bez żadnych zamachów na naszych klientów będzie żyło się nam jeszcze dostatniej. Pomijam już inny problem, że próba stworzenia tak elitarnej organizacji wśród tak nierównomiernie elitarnej społeczności informatyków skończyć się musi całkowitą klapą. Wtedy dopiero nasi współpracownicy-użytkownicy mogliby pojeździć sobie po nas jak na łysych kobyłach. Tyle żartem, a serio...

Myślę, że do rozważenia jest koncepcja stowarzyszania się informatyków, ale wyłącznie w kontekście podwyższania swoich kwalifikacji. Oczywiście pojawia się tu pewne zagrożenie - czy ktoś będzie chciał się stowarzyszać, aby się uczyć. Przyjemniej jest przecież przyjąć legitymację członka i nic nie robiąc czerpać z niej korzyści. Ale gdyby ktoś (nie myślę tu oczywiście o jednej osobie, a o grupie ludzi) był w stanie poruszyć nasze ambicje związane z chęcią posiadania większej wiedzy, to byłoby to bardzo wskazane. Im więcej będziemy potrafili, tym bardziej będziemy szanowani przez użytkowników. Myślę, że przekładać będzie się to na nasz status, również materialny. Zupełnie inną sprawą jest to, czy powstanie takiego stowarzyszenia jest realne.

Jan Ciermik

Wałbrzych

<hr size=1 noshade>

Chciałbym pogratulować redakcji Computerworld inicjatywy i udostępnienia swoich łam dla dyskusji o kondycji zawodu informatyka. Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałem pierwsze dwa głosy w dyskusji i z niecierpliwością czekam jak się ona rozwinie. Oczekuję, że będzie ona ważna dla naszego środowiska, spełni rolę samouświadamiającą i upubliczni nurtujące nas problemy.

Szczerze mnie rozbawił żartobliwy i pełen ironii tekst Jakuba Chabika. I zgadzam się z zawartym w nim ważnym przesłaniem: budowania prestiżu informatyka nie należy upatrywać tylko w rozwiązaniach biurokratycznych. Jako czynny zawodowo informatyk nie mam poczucia niższości i myślę, że większości informatyków jest ono obce. Budowanie prestiżu zawodowego jest zasadniczo sprawą drugoplanową i nie może być celem samym w sobie. Ważniejsze jest stworzenie struktur umożliwiających wymianę doświadczeń i wzajemnego wspierania się w rozwiązywaniu problemów, z którymi spotykamy się w naszej pracy zawodowej - gdyż obecnie podstawowym kanałem wymiany takich doświadczeń są kontakty nieformalne.

Zaś niedocenianie naszej roli w firmach i instytucjach wynika przede wszystkim z ignorancji i arogancji decydentów, bo dzisiejsza kadra menedżerów przechodzi okres samozachwytu, podpartego budowaniem swojego prestiżu poprzez bagatelizowanie roli innych. Dlatego słuszny jest postulat Jana Kowalskiego, aby nie zaniedbywać szeroko pojętej edukacji użytkowników. I choć proces ten trochę potrwa, wpłynie na podniesienie naszego prestiżu, pod warunkiem że sami go nie będziemy podważać zaniechaniem naszego doskonalenia. Stworzenie organizacji, która by nam to ułatwiła, jest zagadnieniem najważniejszym. Mam nadzieję, że dyskusja na łamach CW przyczyni się do jej powstania.

Antoni Marski

Gdańsk


TOP 200