Listy

W artykule Sławomira Kosielińskiego ''Zmarnowana szansa''(CW nr 47/98) znajduje się wiele nieścisłości. Po pełnych zachwytu opisach prezentacji firm na targach CeBIT '98, na kolejnej stronie pojawił się artykuł o polskiej ekspozycji. Tezą artykułu jest istnienie ''wielkiej polskiej teleinformatyki'', która z powodu nieudolności instytucji (PIIiT i CPI) nie pojawiła się na targach CeBIT.

W artykule Sławomira Kosielińskiego ''Zmarnowana szansa''(CW nr 47/98) znajduje się wiele nieścisłości. Po pełnych zachwytu opisach prezentacji firm na targach CeBIT '98, na kolejnej stronie pojawił się artykuł o polskiej ekspozycji. Tezą artykułu jest istnienie ''wielkiej polskiej teleinformatyki'', która z powodu nieudolności instytucji (PIIiT i CPI) nie pojawiła się na targach CeBIT.

Nie jest to pierwszy przypadek powierzchownego podejścia do tematu i szkoda, że autor artykułu oraz redakcja pisma nie włożyli odrobiny wysiłku w zbadanie przyczyn takiej prezentacji polskiego rynku teleinformatycznego. Po pierwsze, czytelnik mógłby dowiedzieć się, że Centrum Promocji Informatyki jest Spółką i w swej działalności musi przynosić zysk, a Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji dysponuje wyłącznie pieniędzmi swoich członków i musi wydawać je rozsądnie i w zgodzie ze statutowymi celami. Jednocześnie tak redakcja, jak i czytelnicy mogliby się dowiedzieć teoretycznie o możliwych formach dofinansowania takiej wystawy z budżetu Państwa, które w tym roku - ze względu na powódź - dysponowało więcej niż skromnymi środkami na tego typu cele. Po trzecie, autor "dostrzegający" nieudolność instytucji wręcz powinien porozmawiać z firmami, aby poprzeć swoje twierdzenie "niezbitymi dowodami" owej nieudolności. Jestem przekonany, że pytając firmy, dlaczego nie chcą pokazywać się w Hanowerze, dostałby uczciwe i ekonomicznie uzasadnione wyjaśnienia.

Niezależnie od wartości artystycznej polskich stoisk, trzeba stwierdzić, że większość obecnych na nich firm uzyskała swoje cele. Podkreślenia jednak wymaga tutaj fakt, że ich celem nie jest dumne i szerokie prezentowanie polskiego rynku teleinformatycznego, a pozyskanie kontaktów i klientów na miarę ich potrzeb i możliwości. Pozytywny - zdaniem autora - przykład "niezależnej" obecności na targach jest akurat mało trafiony. Firma DGT, która - zdaniem autora - odseparowała się, jest przykładem sukcesu Izby, która pomagała jej zaistnieć na poprzednich targach CeBIT i zdobyć tam klientów oraz takie doświadczenia, które owocują chociażby tym, co autor mógł zobaczyć i opisać.

Krótka historia polskiej obecności na targach CeBIT jasno pokazuje rzeczywistą moc eksportową polskiego rynku teleinformatycznego. I nie jest ważne, czy rzeczywiście brakuje produktów, które powinny być promowane w Europie, czy też brak jest środków na ich promocje - wynik jest ten sam i zdolności organizacyjne PIIiT i CPI niewielki mają na to wpływ.

Pozostaje zastanowić się co dalej. W Izbie jesteśmy przekonani, że obecność Polski na targach jest konieczna i nie możemy z niej zrezygnować. Jednak coraz wyraźniej widać, że trudno jest oczekiwać na większe wsparcie finansowe ze strony rządowej, mogące radykalnie zwiększyć oddziaływanie promocyjne na trudnym rynku europejskim. Izba jeszcze nie podjęła decyzji o uczestnictwie w 1999 r. Jednakże już teraz deklarujemy swoją pomoc, doświadczenie oraz kontakty dla każdej firmy, która zdecyduje się na udział w tych targach.

Jednocześnie Izba znalazła inne drogi promocji polskiego rynku teleinformatycznego na rynku europejskim i światowym, a przede wszystkim możliwość uczestnictwa w dyskusjach nad organizacją przyszłego europejskiego i światowego rynku teleinformatycznego.

Z poważaniem

Juliusz Donajski

Rzecznik Prasowy

Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji

Od autora:

Nieścisłości, o których Pan pisze, są rzeczywistością. Goście CeBIT-u nie łączą faktu powodzi w Polsce z marną ekspozycją naszego rynku teleinformatycznego. Podobnie nie interesuje ich to czy polskie firmy prezentują się indywidualnie, czy grupowo; kto jest organizatorem, a kto patronem ekspozycji. W wielu przypadkach patrząc na polską ekspozycję utożsamiają ją ze stanem teleinformatyki w Polsce.

Sławomir Kosieliński