Listy

Jakub Chabik w napisanym ze swadą artykule ''Jak stworzyć informatyczny kartel'' namawia informatyków do założenia kartelu w celu osiągnięcia rzekomo zasłużonych, a w sytuacji obecnej nieosiągalnych zysków. Jako jedną z dróg prowadzących do celu, proponuje upowszechnienie wśród informatyków postawy szamańskiej.

Jakub Chabik w napisanym ze swadą artykule ''Jak stworzyć informatyczny kartel'' namawia informatyków do założenia kartelu w celu osiągnięcia rzekomo zasłużonych, a w sytuacji obecnej nieosiągalnych zysków. Jako jedną z dróg prowadzących do celu, proponuje upowszechnienie wśród informatyków postawy szamańskiej.

Aby sprowokować - a o to niewątpliwie autorowi chodziło - trzeba trochę przerysować, trochę naciągnąć, trochę poironizować. Ale chciałbym - może niesłusznie - by poza żartobliwymi aluzjami i alegoriami krył się głębszy sens. Otóż, tego dopatrzyć się nie mogę.

O ile sam opis zachowań szamańskich wydaje mi się celny i dowcipny, o tyle pobrzmiewająca w artykule teza, że informatykom "się należy", już mnie nie śmieszy. Nie bardzo wiem, co i za co miałoby się należeć - tu argumenty Jakuba Chabika mnie nie przekonują. Natomiast słyszę w tym echo postawy roszczeniowej, zanadto dziś w Polsce rozpowszechnionej, by zbywać ją żartem.

Pomysł "kartelizacji informatyki przez szamanizację" uważam zaś za zupełnie chybiony, nawet jako żart. Szamaństwo jest zjawiskiem marginalnym w każdej dziedzinie. I wiadomo dlaczego - aby było skuteczne, muszą znaleźć się naiwni, którzy zechcą uznać autorytet szamana i dać się omamić. Doświadczenie poucza, że choć ogólnie naiwnych nie brak, to jednak na lep szamaństwa niechętnie się łapią.

Jeśli już zasadzać się na naiwnych, to z zupełnie innej flanki. Ogromnej liczbie użytkowników komputerów marzy się bycie fachowcem. Istnieje na to koronny dowód w postaci sukcesu rynkowego Billa Gatesa, reprezentującego stanowisko zasadniczo odmienne od proponowanego przez Jakuba Chabika. Microsoft wypisał na sztandarach hasło propagandowe "I ty umiesz obsłużyć komputer" i zdołał wmówić ogromnym rzeszom, że posługiwanie się programami jest równie proste, jak naciskanie klawisza myszki.

Mam zasadnicze wątpliwości, czy rzeczywiście obsługa komputera jest istotnie tak prosta, jak ludziom się marzy. Nieprzystawanie rzeczywistości do propagandy rodzi sporo zamieszania, przysparza - zwłaszcza nowym adeptom - kłopotów i niestety obniża wartość rynkową informatyka (skoro to takie proste, to za co płacić). Tu zgoda - jest źle. Cóż więc robić, żeby było lepiej? Jestem przekonany, że po prostu robić swoje.

W związku z tym w jeszcze jednym punkcie muszę się nie zgodzić z Jakubem Chabikiem. Jeśli ktoś jest rzetelnym, fachowym informatykiem i ma robić swoje, to nie może zajmować się organizowaniem kartelu. Nie mam złudzeń, że jeśli rzeczywiście jest kasa do zgarnięcia, to nie przypadnie ona w udziale informatykom, lecz zupełnie innym fachowcom.

Bogusław Jackowski


TOP 200